15,8 C
Warszawa
czwartek, 21 października, 2021

KOŃ Z WĘDZIDŁEM W PYSKU – Michał Mońko

Must read

Najpierw podzielił nas język, a później podzieliła nas zaszczepiona przez język ideologia i polityka. Przywykliśmy traktować język przede wszystkim jako środek wymiany myśli, środek porozumiewania się. Nie dostrzegamy, że nasz język, szczególnie język mediów, uwikłany jest w podteksty moralne i polityczne. Nie dostrzegamy, bo wszyscy interesują się telewizja, ale mało kto interesuje się medioznawstwem.

Słyszymy w rozmowach więcej języka z mediów niż z ust swoich znajomych i członków rodziny. Jesteśmy przesiąknięci językiem mediów. W krajach średniej wielkości media produkują dziennie trzy, nawet cztery miliony słów. To zarazem produkcja wiadomości i produkcja opinii.

Język mediów jest dziś słuchany nie przez jedną, dwie osoby, ale przez masową publiczność. Niewielu mówi do wielu. Telewizja i Internet są dominującymi prezenterami języka w społeczeństwach informacyjnych. Gdy idzie o słuchalność i oglądalność, nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze umieć te racje przekazać.

Gdy mowa, pismo, druk jest przekazem, to język jest kodem, a kod językowy narzuca mówiącym hierarchie ważności i zależności. Język rządzi ludźmi i jest wykorzystywany do rządzenia ludźmi. Nie bez powodu językiem zajmowali się twórcy reżimów totalitarnych: Lenin, Mussolini, Trocki, Stalin, Rakosi, Hodża.

„Ludzie posługujący się odmiennymi językami, żyją w odmiennych światach rzeczywistych – powiada dalej Edward Sapir. – Język jest przewodnikiem po rzeczywistości społecznej”. Oprowadza nas po kraju i po świecie, wartościując ludzi i rzeczy. A zatem język pełni też funkcje ideologiczną.

W języku wczesnego PRL były skategoryzowane dwa światy. Był socjalizm i kapitalizm. Dychotomia: świat postępu i świat wstecznictwa. Żołnierze AK, WiN, NSZ zwani byli faszystami, a funkcjonariusze UB, KBW i PPR/PZPR byli szczerymi demokratami.

Komuna z niezwykłą perfekcją wykorzystywała i wykorzystuje dzisiaj językową funkcję zastępowania i reprezentowania rzeczywistości przez znaki językowe. Język to fenomen funkcji rozumu. A rozum jest zdolnością do operowania pojęciami abstrakcyjnymi, jest zdolnością analitycznego myślenia i wnioskowania z przetworzonych danych.

„Na pierwszy rzut oka zdanie – tak jak ono wygląda, dajmy na to, wydrukowane na papierze – nie wydaje się obrazem rzeczywistości, której dotyczy – pisał Ludwik Wittgenstein w „Traktacie logiczno – filozoficznym”. – Ale i nuty nie wydają się na pierwszy rzut oka obrazem muzyki, a nasze pismo fonetyczne (literowe) nie jest podobne do obrazu naszej mowy”.

Każda opowieść jest układem słów i zdań, zapisem jakiegoś ciągu wydarzeń. Projekcja świata faktów w świat języka obejmuje przede wszystkim dzianie się, a nie rzeczy w statycznych i schematycznych relacjach. Związki następstwa, zmiany biegu czasu i życia – oto co ma wartość i co reporter chce przełożyć na obrazy, słowa i zdania.

Wszystkie teksty językowe, stworzone z co najmniej jednego zdania, utrwalonego w pamięci albo zapisanego na jakimś nośniku, odpowiadają na jedno z dwu pytań: Co to jest? Albo: Jak to się stało? Teksty, które mówią, co to jest, nazywamy afabularnymi, natomiast teksty, które opowiadają, jak to się stało albo jak do tego doszło, nazywamy fabularnymi.

Teksty afabularne przekazują treści statyczne, regularne, powtarzalne. Natomiast teksty fabularne przedstawiają zdarzenia, postacie i sytuacje zakłócające ustalony porządek. Homer, pisząc „Iliadę” i „Odyseję”, przedstawił ludzi i rzeczy poprzez ich działania. Z chwilą opisu jakiegoś wydarzenia, nadajemy mu status ujęzykowionej rzeczywistości.

Opowieść dziennikarska funkcjonuje jako narzędzie informacyjne, związane z przekazem i kształtowaniem informacyjnym. Narzędziowy charakter mają nie tylko teksty językowe, a więc zdania wymówione albo napisane, gazety, audycje radiowe. Także gesty, mimika, mundury, dystynkcje, medale są narzędziami informacyjnymi i są wykorzystywane w komunikacji, w telewizji, radiu i w Internecie.

Dzisiaj obrazy, dźwięki i słowa docierają bezpośrednio do odbiorcy w jego domu, w pracy i na poczcie. Przekaz jest tak bliski i tak osobisty, że nie podobna go odrzucić, nie podobna nie uwierzyć albo choćby poddać obiektywnej, racjonalnej analizie. Obrazy i słowa z ekranu tworzą więzi, które nie mają nic wspólnego z racjonalnością.

W czasach PRL elektryfikacja była połączona ze słuchalnością radia, zwanego kołchoźnikiem albo toczką. Odbiornika nie można było wyłączyć. Od rana do późnej nocy trzeba było słuchać komunistycznej propagandy, przeplecionej muzyką. To była agresja słowna. Dzisiaj taką agresję słowną wsparta obrazem uprawia TVN. Agresor, który nie wiedzieć czemu zwie się dziennikarzem, dąży do przejęcia władzy nad odbiorcą. .

Poddanie się presji agresora, rezygnacja z własnego myślenia, tylko rozzuchwala agresora. Gdy odbiorca nie jest pewny czegokolwiek, to znaczy, że już został wytresowany, wzięty pod obcas, kontrolowany.

Dziennikarz, w przeciwieństwie do propagandysty, używa języka dla oznaczenia przedmiotu, natomiast twórca tekstu artystycznego używa języka dla obrazowania przedmiotu. Słowo w tekście artystycznym ma zawsze sens bogatszy, zawiera więcej wyobrażeń, odczuć niż słowo w tekście informacyjnym, gdzie obowiązuje jednoznaczność i weryfikacja przekazu.

Odkąd rynek mediów został zdominowany przez media elektroniczne, głównie przez telewizję i Internet, opinia publiczna jest w istocie opinią telewizji i Internetu, rzadziej radia. Media te nie tylko informują o istniejącej rzeczywistości, ale i tworzą rzeczywistość. Niekiedy problem stworzony przez media nie istnieje poza mediami, które kreują sytuacje, powołują osoby publiczne, namawiają i mobilizują.

„Kiedy miała wybuchnąć druga wojna światowa, najpierw były mobilizowane słowa, później rekruci” – pisze Paul Levinson w książce „Miekkie ostrze”.

W radiu słowo może wywołać efekt obrazowy niezależnie od tego czy użyto je w znaczeniu przenośnym czy właściwym. Powstaje znak wtórny o charakterze znaku przedstawiającego, odznaczający się właściwościami znaku obrazowego. Słowa i zdania medialne nazywają i opisują świat, którego odbiorcy mediów nie doświadczają bezpośrednio. Tę sytuacje wykorzystują propagandziści, manipulując znakami.

„Żaden reżim nie jest tak rozgadany ani tak zazdrośnie strzegący swego monopolu na słowa, jak komunizm – pisze Francoise Thom, autorka książek o Berii, o języku totalitarnym i o Gorbaczowie. – Żadnemu reżymowi nie udało się dotąd tak doskonale, jak komunistom, zawładnąć językiem i spożytkować go do swych ideologicznych celów”.

Należy od razu powiedzieć, że komunizm nie stosował i nie stosuje komunikacji informacyjnej, czyli czystego przekazu wiadomości o faktach. Komunizm, szczególnie zaś jego bolszewicka odmiana, wykorzystywał i wykorzystuje komunikację do demolowania języka, używania kodu językowego do manipulacji.

Stalin, wielki nauczyciel językoznawstwa, napisał w swoim dziele o języku, że język rosyjski „w zasadzie” pozostał taki sam, jak po przewrocie. „Co się zmieniło? Zmieniło się znaczenie szeregu słów i wyrażeń, które uzyskały nową treść znaczeniową”. No i to istota rzeczy! Stalin miał na myśli patroszenie słów z treści i wpychanie tam innej treści.

Wypatroszony przez komunistów z parlamentarnej treści Sejm funkcjonował do 1989 roku pod nazwą Sejmu, choć w swej funkcji był forum akceptacji politycznej woli partii, a nie najwyższą władzą narodu.

 Podlasie zmierzyło się z nową treścią tradycyjnych słów przed wyborami w styczniu 1947 roku, gdy płoty i mury były obwieszone hasłem: „Głosuj na kandydatów Frontu Demokratycznego”. Hasło było piękne, jak dziś piękna jest praworządność. Na wsi, doświadczonej przez działania UB/PPR, demokracja oznaczała po wojnie sądy doraźne i rozstrzeliwania pod chałupami.

Kiedy więc tuż przed wyborami przyjechali na Podlasie amerykańscy dziennikarze pytać, czy wieś opowie się za demokracją, usłyszeli: „Precz z demokracją!” Szok! Dziennikarze nie mogli zrozumieć, jak w dwudziestym wieku można być przeciw demokracji.          Nie rozumieli, że forma językowa „demokracja”, wypisywana na murach, w ulotkach i w gazetach, nie odnosi się do władzy ludu i parlamentarnego porządku, ale określa dyktatorski porządek w państwie, rządzonym przez partię komunistyczną i UB/NKWD.

Normą stało się, że partyjni zagończycy, dla których ubarwienie polityczne jest kwestią interesu, a nie moralności i zasad, przeszli na prawą stronę i dzisiaj zasiadają nawet w ławach sejmowych partii prawicowych. Dzierżą wysokie stanowiska m.in. w mediach.

W nowej Polsce główne media, media elektroniczne, nade wszystko pełnią funkcję polityczną, ideologiczną, rytualną. Środowiska prawicowo – niepodległościowe odznaczyły się po roku 1989 zadziwiającą niekompetencją polityczną, oddając radio, telewizję i media drukowane środowiskom komunistycznym i liberalnym.

Dzisiaj słychać lament nad stanem mediów, nierzadko antypolskich, zbolszewizowanych, choć wypowiadających się w języku zrozumiałym w Polsce. Ale przecież ktoś do tego dopuścił.

Kiedy w 1991 przeszedłem ze stanowiska szefa „Wiadomości” na stanowisko komentatora Programu I TVP, moją kierowniczką była znana narkomanka, w latach siedemdziesiątych herszt komuny narkomanów, przyjaciółka pewnego senatora i żeby tylko na senatorze skończyć wyliczanie jej przyjaźni i związków. W pokoju 93 na pierwszym piętrze bloku F zastałem na ścianach trzy pornograficzne plakaty formatu A2.

Zajrzałem do szaf w pokoju 93. Leżały tam sterty: „Nowych Dróg”, „Ideologii i Polityki”, „Życia Partii”, „Trybuny Ludu”. Kiedy kierowniczce redakcji doniosłem, co wisi na ścianie, powiedziała: „Nie zawracaj mi dupy!” Ktoś powie, że to było prawie trzydzieści lat temu! Prawda.

Trzydzieści lat minęło, no i co? Zmieniły się media, zmieniła się produkcja medialna, a przede wszystkim zmienił się rynek mediów. W pokojach telewizyjnych nie wiszą już pornograficzne plakaty. W szafach, zamiast „Ideologii i Polityki”, leżą numery „Gazety Polskiej” i tygodników „Sieci” i „Wprost”. Tygodnik „Newsweek” czytany jest skrycie w ubikacjach. Najwięcej zmieniło się w produkcji medialnej.

Funkcjonuje potężna, warta miliardy, produkcja prywatna, okupująca media publiczne i komercyjne. Na początku lat dziewięćdziesiątych powstawały montażownie prywatne i studia nagrań. Urządzenia pochodziły z telewizji na Woronicza 17. Stamtąd pochodziły też zlecenia na montaż, choć montażownie publiczne stały niewykorzystane. Właścicielami produkcji byli głównie funkcjonariusze służb cywilnych i wojskowych.

W połowie lat dziewięćdziesiątych producentami filmowymi i telewizyjnymi zostawali ludzie telewizji. Powstała karuzela: dyrektorzy, kierownicy i prezesi szli do produkcji, żeby po czterech latach wrócić na stanowiska dyrektorów, kierowników i prezesów. Interesy były nadzwyczaj proste i pozbawione akcentów politycznych.

Zmieniła się obsada konserwatywnych z nazwy mediów. W telewizji, zwanej publiczna, widać byłego sekretarz KC. Natomiast posłanka i działaczka PZPR/SLD, spikerka kojarząca się z PRL, związana jest dzisiaj z „Siecią”. Znalazł tam również swoje miejsce dziennikarz, który był jednym z szefów „Wprost”, gdy na okładce „Wprost” była twarz premiera Olszewskiego z nadrukiem na czole: „NIENAWIŚĆ”. Prawicę reprezentuje też w telewizji i w radiu niedawna kandydatka na prezydenta III RP z ramienia SLD.

Trzydzieści lat po rzekomym przełomie ustrojowym widzę w mediach twarze PRL-u, słyszę język PRL-u. „Język, którym ludzie posługują się, warunkuje ich percepcję zmysłową i przyjęty tryb myślenia” – twierdził wybitny językoznawca, Edward Sapir. A święty Jakub Młodszy w liście z roku 62 pisał, że odpowiednio wykorzystany język może być czymś w rodzaju wędzidła dla konia:

 „Wkładając koniowi do pyska małe wędzidło sprawiamy, że jest nam posłuszny i możemy kierować całym jego ciałem. Również ogromne statki, żeglujące dzięki silnym wiatrom, zmieniają kurs zgodnie z wolą sternika, który posługuje się małym sterem. Podobnie język, choć jest małą częścią ciała, potrafi wiele zdziałać”.

A zatem koń polski z wędzidłem w pysku jaki jest każdy widzi, ale nie każdy widzi, że tym wędzidłem jest język mediów, który warunkuje percepcję zmysłową i steruje myśleniem Polaków.        

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article