15,8 C
Warszawa
czwartek, 21 października, 2021

Z OBOWIĄZKU SŁUŻENIA OJCZYŻNIE NIE PRZECHODZI SIĘ NIGDY NA EMERYTURE- Artur Adamski

Must read

Wspomnienie o kawalerze Orderu Orła Białego, liderze wielu historycznych inicjatyw, założycielu „Gazety Obywatelskiej”

      3 maja mija osiemdziesiąta rocznica urodzin Kornela Morawieckiego. Z im większego dystansu przychodzi nam patrzeć na jego dokonania, tym w coraz bardziej wyrazisty sposób rysuje się historyczna rola przewodniczącego Solidarności Walczącej jako jednego z ojców współczesnej polskiej niepodległości. Zarazem jego dokonania w dziele, mówiąc słowami organizacyjnej przysięgi, „wyzwolenia z komunizmu ludzi i narodów” należy oceniać jako jednoznacznie pierwszoplanowe.

      W swoim nadzwyczaj aktywnym życiu nigdy nie zwalniał tempa. Uważał, że ojczyźnie, potrzebującym pomocy czy sprawie lepszej przyszłości świata – trzeba dać z siebie absolutnie wszystko. Od pracy ponad siły trudno było go powstrzymać nawet wtedy, gdy śmiertelna choroba przykuła go do szpitalnego łóżka. Poprzypinany do kabli medycznej aparatury i przewodów kroplówki myślał głównie o tym, co jeszcze może zrobić, jaką sprawę może zdoła pchnąć do przodu , jaką myślą powinien się jeszcze podzielić. Co chciałby nam dziś powiedzieć nasz przyjaciel, który w ostatnim półwieczu zrobił dla naszej Polski tak wiele, jak mało kto?

      Próba odpowiedzi może uchodzić za grubą uzurpację. Zapewne jednak Kornel by chciał, żebyśmy czerpali z jego przemyśleń, doświadczeń, niepokojów czy wskazań. Zostawił ich ogromnie wiele, lecz w wypowiedzi gazetowych rozmiarów jesteśmy skazani na bardzo wąski ich wybór.

      Bez wątpienia za najważniejszy z celów, stojących przed ludzkością, uważałby niedopuszczenie do wybuchu wojny. Zawsze z niepokojem obserwował konflikty, przetaczające się przez różne zakątki globu. Przeżywał cierpienia ludzi, których one dotykały i miał nadzieję, że nie będą one zarzewiami konfrontacji o skali globalnej. Z racji swych naukowych kompetencji wyjątkowo dobrze rozumiał ryzyko, drzemiące w zgromadzonych środkach zniszczenia.

     Opinia Kornela Morawieckiego o modelu ustrojowej transformacji, przyjętym w Polsce przed ponad trzydziestu laty, zawsze była krytyczna. Forsowaną od roku 1989 metodę przebudowy społecznej i gospodarczej uważał za coś w rodzaju konstruowania wielkiej pułapki. Zapewne zalecałby nam dziś dalsze dokładanie starań w celu wyrwania się z potrzasku licznych rozwojowych barier. Kluczowe dla jego myślenia o dążeniu Polski do zajęcia należnego jej miejsca wydaje mi się zdanie, które wypowiedział w jednej z dyskusji: „Może nie powinniśmy tylko ścigać krajów przodujących, ale w poszczególnych dziedzinach – próbować je przeskoczyć?” Zawsze był przekonany, że Polska może wnieść w rozwój światowej nauki, technologii, kultury swój wkład własny, bardzo oryginalny i wartościowy. Ubolewał nad likwidacją całej masy wszelkiego rodzaju laboratoriów czy biur konstrukcyjnych, których historia skończyła się wraz z błyskawicznym wyprzedawaniem polskich przedsiębiorstw. Uważał, że wraz z kresem ustrojowych czy imperialnych ograniczeń zaczynał się czas, o którym marzyły pokolenia, w którym polska myśl z zakresu czy to elektroniki czy farmacji mogła wreszcie znaleźć możliwość rozkwitu. Nie tracił nadziei, że nowatorskie polskie projekty będą mogły być wdrażane chociaż w tych szczątkach przemysłu, które pozostały w polskich rękach. Jeśli bowiem nawet na niektórych obszarach trudno obejść się bez „modernizacji przez kserokopiarkę”, to przynajmniej w niektórych dziedzinach Polska powinna stanąć do rywalizacji czy to wdrażając owoce technologicznej rewolucji z zakresu tworzyw sztucznych, czy kolei próżniowych.

      W latach dziewięćdziesiątych wielu krytykowało poglądy Kornela na temat społecznego ładu, jaki powinien być w Polsce budowany. Na przekór forsowanym przez postkomunistycznych reformatorów wariantom kapitalizmu z powieści Reymonta czy Dickensa Kornel upierał się przy zasadach społecznego solidaryzmu, podmiotowości pracownika, upowszechnianiu własności środków produkcji. Przekonujemy się dzisiaj, że i w tych kwestiach to Kornel miał rację. Akcjonariat pracowniczy staje się dziś przecież normą właśnie w najbardziej przodujących firmach świata. Równocześnie zatrważająca skala koncentracji własności w rękach bardzo wąskiej grupy jest dziś źródłem strasznych patologii i należy do  największych zagrożeń dla pokojowej przyszłości świata. W świetle tych coraz jaskrawiej rysujących się tendencji znów przypomnieć trzeba wypowiedzi Kornela o oryginalnym polskim wkładzie w budowę sprawiedliwego społeczeństwa, złożonego z obywateli cieszących się pełnią wolności, podmiotowości, z nieograniczonych perspektyw wszelakiego rozwoju. W okresie międzywojennym Polacy nie ograniczali się przecież do teoretycznej myśli społecznej, formułowanej przez takich nowatorskich myślicieli i państwowców, jak Feliks Młynarski, swoje ustrojowe koncepcje nazywający właśnie – solidaryzmem. Nasi ojcowie urzeczywistniali śmiałe projekty organizacyjne, własnościowe, technologiczn tworząc  przedsiębiorstwa tak dynamiczne, jak lwowska Gazolina SA czy inne firmy, oparte na zasadzie pracowniczej własności.

W swoim wystąpieniu, otwierającym Sejm RP VIII kadencji jako marszałek senior Kornel Morawiecki stwierdził, że „jesteśmy dumnym, wielkim narodem” i nakreślił skalę stojących przed Polską zadań. Rozmiar krzywd i niesprawiedliwości jest dziś w Polsce dalece mniejszy od stanu, odziedziczonego po dekadach panowania zapatrzonych w siebie samozwańczych elit Republiki Okrągłego Stołu. Wśród zadań oczekujących na realizację jest ustrój i konstytucja na miarę narodu, mającego w swym dorobku jedną z najświetniejszych tradycji państwowych. Przewodniczący Solidarności Walczącej zawsze też uważał, że Polska ma do odegrania rolę bardzo doniosłą. Tak, jak i organizacja, na czele której stanął w 1982 roku, tak ojczyzna nasza powinna służyć sprawom jeszcze większym od polskiego terytorium i polskich obywateli. Polska musi się więc stawać  państwem jak najbardziej prężnym, zasobnym, zawsze mocno opartym na fundamencie własnego dziedzictwa, a zarazem bardzo nowoczesnym. O wadze, przywiązywanej do tych zadań, świadczą słowa listu Kornela Morawieckiego, napisanego do grupy często sędziwych już weteranów niepodległościowego podziemia, odznaczanych Krzyżami Wolności i Solidarności:

„Drodzy przyjaciele, przyznane odznaczenia oczywiście się Wam należą. Wszyscy w pełni na nie zasłużyliście, ale zapewne wszyscy też dobrze wiecie, że póki żyjemy – nigdy nikt i nic nie zwolni nas z naszych najważniejszych obowiązków. Nadal stoi ich przed nami bardzo wiele. Patriota – państwowiec na emeryturę od obowiązków wobec ojczyzny nie przechodzi przecież nigdy”.

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article