15,8 C
Warszawa
czwartek, 21 października, 2021

Zwyciężyła polityczna mądrość- Albert Łyjak

Must read

Państwa członkowskie Unii Europejskiej postanowiły dodać do tradycyjnego budżetu UE – Fundusz Odbudowy. Celem jest wsparcie i odbudowa europejskich gospodarek po pandemii koronawirusa. Kwota przeznaczona na ten cel jest imponująca – 750 mld euro, w czym 390 mld euro grantów i 360 tanich pożyczek. Z tego 770 mld zł trafi do Polski.

       Żeby sfinansować tak ambitny plan, Unia potrzebuje gruntownej reformy tzw. zasobów własnych, czyli źródeł finansowania. Dziś są to składki państw członkowskich, wpływy z VAT, cła i dochody z kar finansowych. Do niedawna pułap zasobów własnych był na sztywno określonym poziomie 1,2 proc. unijnego dochodu narodowego brutto. Pułap pokazuje, ile pieniędzy UE może maksymalnie pozyskać. Oraz ile następnie może wydać, bo jej budżet nie przewiduje powstania deficytu. Zwiększenie pułapu zależeć będzie od zgody parlamentów krajowych wszystkich krajów członkowskich. Aby Fundusz Odbudowy został uruchomiony, wszystkie państwa członkowskie muszą ratyfikować decyzję o zwiększeniu zasobów własnych UE. Brak ratyfikacji tej decyzji wstrzymałby uruchomienie pakietu środków – zarówno z budżetu UE na lata 2021-2027, jak i Funduszu Odbudowy.

      Polski parlament przyjął, nie bez problemów, rządowy projekt ustawy w sprawie ratyfikacji zasobów własnych UE. 290 posłów było za, 33 przeciw i 133 wstrzymało się. Najdziwniejsze jest to, że Zbigniew Ziobro i jego partia Solidarna Polska głosowali przeciw, czyli stanęli w jednym rzędzie z Platformą Obywatelską i Konfederacją.  Czy można kupczyć tak ważnym projektem i będąc w rządzie próbować ugrywać swoje cele? To pytanie do Prawa i Sprawiedliwości, bo widok sali sejmowej w dniu głosowania po przemówieniu premiera Mateusza Morawieckiego był przygnębiający. Wszyscy posłowie z PiS i z ław rządowych wstali i bili brawo. Nie wstał i nie bił brawa jedynie poseł Ziobro.

      Gdyby sejm nie uchwalił projektu to mielibyśmy duże problemy na arenie międzynarodowej a zapowiedziany Polski Ład pozostałby na papierze.

 – Polski Ład to wielki program inwestycji w polskie zdrowie, w polską rodzinę, w demografię, w odbudowanie polskiej infrastruktury i potencjału gospodarczego tam, gdzie został on nadwątlony przez COVID-19, a rozbudowanie tam, gdzie cały czas ta infrastruktura potrzebuje rozbudowy – tak przedstawiał polski ład premier.  

Najważniejsze obszary zmian to:

  • Zwiększenie wydatków na zdrowie do 7 proc. w relacji do PKB,
  • Stworzenie ustawy, o jakości świadczeń lekarskich oraz Funduszu Modernizacji Szpitali
  • Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł
  • Podwyższenie drugiego progu podatkowego z 85 tys. do 120 tys. zł rocznie. Mają być też zniesione umowy śmieciowe.
  • Ustawa o rodzinnym gospodarstwie rolnym i nowy kodeks rolny.
  • Mieszkanie bez wkładu własnego.
  • Realizacja budynków jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70m2 będzie możliwa jedynie na podstawie zgłoszenia.

Średni roczny koszt projektów zaproponowanych w Polskim Ładzie to 72,4 mld zł, a maksymalny koszt do 2030 r. ma wynieść 651,6 mld zł – wynika z programu Polski Ład.

Łatwo z tych rachunków ekonomicznych dostrzec, że gdyby sejm nie uchwalił Funduszu Odbudowy to i projekt Polskiego Ładu byłby dużo skromniejszy.

      – Dziś, po z górą 300 latach, kiedy to inni decydowali o naszym losie, my możemy sami zdecydować o naszym przeznaczeniu, sami zdecydować o drodze, którą wybierzemy i Polski Ład jest właśnie taką propozycją – nowych rozwiązań, bardziej sprawiedliwych, a jednocześnie takich, które przyniosą ogromny impuls w rozwoju polski – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Dziś widać również to, że w głosowaniu w sejmie nad Funduszem Odbudowy zwyciężyła polityczna mądrość.

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article