7,4 C
Warszawa
niedziela, 17 października, 2021

Tereny nadbużańskie wczoraj i dziś

Must read

Samotny, opuszczony PRL

Złe moce

Tereny Polski na wschód od Warszawy przez wiele lat były określane przez elity jako ‘Polska B”, w przeciwieństwie do „oświeconych” socjalistów i ich potomów mieszkających w stolicy. Nie ma nic bardziej mylącego w tym pojęciu – tereny Białej Podlaskiej, Lublina i dalej na wschód nad Bugiem to wielowiekowe tradycje polskości i  patriotyzmu. Dawne Kresy były kolebką kultury – to tam wychował się Paderewski, Piłsudski, a wcześniej Mikołaj Rej, Stanisław Żółkiewski, Tadeusz Kościuszko, Adam Mickiewicz, Eliza Orzeszkowa, Moniuszko, a wśród ostatnich pokoleń – Czesław Niemen, Stanisław Lem  oraz Kazimierz Górski. To wychowanie, w którym między innymi dbano o naukę języków i lekcje na fortepianie oraz patriotyzm.

Dzisiejsze pokolenia mieszkające na obszarach nadbużańskich niewiele różnią się od swych poprzedników. Miałam wielką przyjemność przebywać tam 10 dni temu i doświadczyć gościnności i uprzejmości mieszkańców Białej Podlaski oraz okolic. Podziwiałam zadbane i odnowione rynki, kościoły i zabytki. Mało kto wie, jakich tradycji sięgają te okolice, a zwłaszcza jedna z nich nad Bugiem – Sławatycze.

Pierwsze historyczne wspomnienia o tej miejscowości pochodza już z 1499 roku, kiedy Aleksander Jagiellończyk daje Sławatycze Ursynowi Wołoszynowi. Prawia miejskie zostały nadane w 1577 roku, jednakże za czynny udział w powstaniu styczniowym na skutek represji carskich zostały odebrane w roku 1869. W tym samym roku zamknięto kościół katolicki.

Mieszkańcy Sławatycz nie poddawali się i pomimo przechodzenia frontów wojny rosyjskiej z niemcami w  1905 roku, otwarto kościół przy śpiewie „Wesoły nam dzień”, a pięć lat póżniej położono podwaliny pod nowy. Historia tego kościoła to symbol niepoddawania się mieszkańców obcym wpływom i obcej kulturze – w 1939 roku ten sam kościół Niemcy użyli na magazyn, ale odprawiano msze w organistówce. Utrzymanie polskiej kultury i tradycji nie jest tożsame z wykluczeniem innych kultur – naprzeciwko kościoła stoi pięknie dzisiaj odrestaurowana cerkiew, do której przez dziesięciolecia chodzą prawosławni wierni. W Sławatyczach mieszkali do 1939 roku Żydzi, ktorzy zostali wywiezieni przez Niemców na początku wojny. Wielowiekowe współżycie różnych kultur i tolerancja wobec innch religii jest tradycją tych ziem; ale polskość, pomimo mordów i terroru hitleryzmu i pózniej socjalizmu, jest kultywowana. Kościoł w Sławatyczach jest przepięknie odrestaurowany, z obrazami Matki Boskiej z 17 wieku. Sama miejscowość kwitnie, odnowione domy stoją obok pięknie odremontowanych starych drewnianych.

Jak więc mieszkancy reagują na wprowadzenie stanu wyjątkowego na swoich terenach? Rozmawiałam parę dni temu ze znanym mieszkańcem Sławatycz, Ludwikiem S. – Okoliczna ludność odetchnęła z ulgą po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, czują że rząd wspiera ich przy prowokacjach z drugiej strony granicy. Na ulicach nie ma patroli, wszystkie działania są prowadzone profesjonalnie przez terytorialsów i Straż Graniczną. I chociaż przy przekraczaniu lini powiatów trzeba się zatrzymać i pokazać dowód tożsamości, to jest to jedyna niewygoda, na którą łatwo zgadza się każdy z mieszkańców. – Jak wygląda codzienne życie, czy są utrudnienia? – Dla mieszkańców nie ma problemu – parę dni temu był ślub w naszym kościele. Jechała kawalkada samochodów z Lublina, które z racji swoich rejestracji  zostały zatrzymane na granicy powiatu. Straż graniczna sprawdziła szybko dowody i po paru minutach pojechali dalej. Trzeba było tylko poświadczyć za księdza, który był z Radzymina, ale nie był to problem. – A jak wyglądają przejścia graniczne? – Wspomaga ich GROM, są to profesjonaliści, którzy obserwują też nadbużańskie łąki. Spotkaliśmy również terytorialsów z Bielska Białej. Wielu przyjechało z innych  miast aby wspomóc lokalne służby. Są bardzo uprzejmi dla mieszkańców, wszyscy są zadowoleni że nam pomagają. – Czy prywatnie lokalni mieszkańcy jednak nie krytykują obecnych posunięć rządu? – Wbrew przeciwnie, praktycznie wszyscy czują że władza dba o ich interesy – i o interesy polskiego państwa. A tych pajaców, co biegają przy granicy – bo inaczej nie mogę o nich powiedzieć – trzeba nauczyć prawa i odpowiedzialności. – Dziękuję panie Ludwiku i pozdrawiam wszystkich Sławatyczan.

Moja rozmowa pokazuje, jak  poparcie lokalnych mieszkańców dla wprowadzenia stanu wyjątkowego jest obrazem rozumienia polskich interesów i patriotyzmu przekazywanego od pokoleń na wschodnich terenach. Tylko pseudoelity wielkomiejskie, zamknięte w swoich enklawach, nie rozumieją tych wartości.

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article

Samotny, opuszczony PRL

Złe moce

ŻEBY AUSTRIA BYŁA AUSTRIĄ