Jacy jesteśmy?

0
15

Przed wielu laty Rafał Ziemkiewicz uważał, że główną polską wadą jest naiwność. Pisał: „polski inteligent, człowiek wyżywający się w gadaninie lub pisaniu, żyjący słowem i dla słowa – odziedziczył po swych szlacheckich przodkach pogardę i niezrozumienie dla spraw materialnych. Polityka go fascynuje, ale rozumie ją jako politykowanie. Widzi w niej starcie racji, a nie grę interesów, na której wynik w stopniu większym od gadania wpływa (samo słowo brzmi brzydko) szmal. […] Łudzi się tak: „niech oni mają kasę (siłę), my mamy coś nieskończenie ważniejszego, rację moralną”.

      W dziejach świata mieliśmy do czynienia ze społecznościami żyjącymi z grabieży, rozbojów i gwałtów, ale też spokojnymi, powiększającymi swój dobrobyt pracą. Do pierwszej grupy należy zaliczyć Asyryjczyków, Mongołów, Scytów, Azteków, Wandali, Rzymian, Japończyków, Anglików, Niemców, Rosjan. W drugiej grupie znajdują się Sumerowie, Egipcjanie, Chińczycy, Grecy, Polacy, Amerykanie. Ciekawe może być zestawienie haseł, z jakimi Polacy podejmowali trudne wyzwania: „Polonia Semper Fidelis” (zawsze wierna), „Nic o nas bez nas”, „Liberum veto”, „wolna elekcja”, „Polska przedmurzem chrześcijaństwa”, „Jeszcze Polska nie zginęła”, „Za wolność wasza i naszą”, „Bóg, honor, ojczyzna”, „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”.

       Emanacja spokojności, dochowania wierności, chęć niesienia pomocy, solidaryzm. Jak te wartości mają się do niemieckich haseł typu: „Bóg z nami”, „Porządek musi być”, „Niemcy  ponad wszystko”, „Jeden naród, jedna rzesza, jeden wódz”? Dominacja, siła, przekonanie o wyższości wobec innych.

      Średniowieczne zapisy o Słowianach wskazują, że był to lud spokojny, pracowity i bardzo gościnny. Kronikarz Gall Anonim, w XI wieku pisał: „Polska obfituje w złoto, srebro, chleb, mięso, ryby miód, i otoczona jest przez wiele ludów chrześcijańskich i pogańskich i była napadana przez wszystkie naraz i każdego z osobna, ale nigdy nie ujarzmiona”. Pierwszy wiek polskiej państwowości upływał zatem raczej na obronie, niż zdobywaniu ziem. Można się zastanawiać, czy tak akurat upływały lata, gdy zdobywano ziemię i kształtowano państwo, niemniej jednak za walkami nie szło wyrzynanie w pień przeciwnika. Mądrość panującego polegała na tym, że zastępował elity przywódcze strony przeciwnej swoimi i w ten sposób eliminował niepotrzebny rozlew krwi do minimum. Czy to znaczy, że Polacy nie mieli wad? Mieli, jak każdy naród. Piszący w XV wieku Jan Długosz wskazywał na zazdrość wśród Polaków.  Dyskusja nad wadami Polaków zaczęła się od szukania przyczyn upadku w XVIII wieku. Ksiądz Stanisław Konarski, działacz oświatowy tego czasu, pisał: „Bojaźń jakaś, lichość umysłów i podłość generalna opanowała wszystko […]. Zda się, że u nas pamięć o Rzeczypospolitej osłabła, jak każdy obywatel kraju o niczym więcej myśleć nie powinien, tylko żeby jemu było dobrze, choćby wszyscy zginęli”. Osąd ten dotyczył ówczesnych elit politycznych trzymających władzę i pilnujących interesów obcych państw w Polsce. No ale jak mogło być inaczej, skoro nawet król Stanisław August Poniatowski uzależniony był od kiesy ambasadora Rosji? Znakomity krakowski historyk, Michał Bobrzyński, wskazywał na główne wady XVIII-wiecznej elity przywódczej: bezgranicznej wiary w sojusze i sąsiadów Polski, brak wniosków z przeszłości, unikanie pracy zespołowej, uleganie podziałom i prowadzenie walki wewnętrznej. Na ile jednak były to wady Polaków, a na ile zostały one przypisane Polakom w XVIII wieku, by osłabić morale, to już inna sprawa. Zdegenerowane elity, wywodzące się z magnaterii, w XVIII wieku prowadziły pomiędzy sobą walki frakcyjne, kosztem interesów państwa, które słabło z każdą chwilą i nie dawało oparcia żadnej frakcji. Dlatego poszczególne frakcje szukały wsparcia poza granicami, jednocześnie dbając, by państwo nie odrodziło swojej siły i nie upomniało się o swoją rolę. To wówczas elity polityczne działały w przekonaniu, że „Bóg i wielkie mocarstwa nam pomogą. Bo my mamy rację”. Uzależnienie od woli obcych stało się cechą polskiej walki o niepodległość w XIX wieku. Polacy szukali więc wsparcia we Francji, u Ojca Świętego, a najczęściej u cara Rosji. Jak złudne to były nadzieje, wykazał cały XIX wiek. Złudzenie, że „obcy nam pomogą”, to stan dobrotliwej naiwności, takie połączenie szlachetności z naiwnością, które dominowało wśród polskich działaczy niepodległościowych w czasie zaborów.  

„W każdym narodzie ceniona jest tylko samodzielność. Tylko rzeczy własnymi rękami robione posiadają istotne znaczenie”, pisał Marszałek Józef Piłsudski. I dalej: „Jedynie czyn ma znaczenie. Najlepsze chęci pozostają bez skutku, o ile nie pociągają za sobą następstw praktycznych”. Słowa Marszałka można odczytać w kontekście cech narodowych Polaków – prawda i racja muszą być bronione. Prawda i dobroć są całkowicie bezbronne, dlatego muszą być zabezpieczone siłą.  Dodajmy, własną siłą. Jak pisał o. Józef Maria Bocheński w dziele „O patriotyzmie”, ważna jest tzw. praktyka patriotyczna, tj. ustawiczna działalność zgodna z obowiązkiem wobec Ojczyzny.  Wśród niej zaś, stałe podnoszenie obowiązku wobec Ojczyzny, nie tylko z nakazu, ale z własnej woli”.

Andrzej Manasterski        

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here