A kiedy przyszli „wyzwoliciele” …

0
16

(…) którą poeci wyśpiewali / ojczyzna, co to od Kamczatki / po szynach pędzi aż po San / którą, jak mleka pełny dzban / podają dzieciom czułe matki – / – TO STALIN, (…).

      Autor tych słów, Stanisław Lec dał upust swej radości, gdy tereny RP zostały włączone do Związku Sowieckiego. Nie był jedyny, który poszedł na współpracę z okupantem, jako agitator i kolaborant. Takich jak on było wielu. W większości byli narodowości żydowskiej. We Lwowie było najwięcej zwolenników nowej władzy. Leon Andrzejewski (Ajzen Lajb-Wolf), Tadeusz Daniszewski (Dawid Kirszbraun), Antoni Alster, Julia (Luna) Brystygierowa, Jan Brzoza (Jan Worobiec), Leon Chajn, Anatol Fejgin, Irena Grosz, Samuel Fiszman, Paweł Hoffman, Henryk Holland, Halina Koszutska, Henryk Raabe, Julian Stryjkowski (Julian Stark). A poza Lwowem działali w Białymstoku: Janina Broniewska, Grzegorz (Hersz) Smolar, Jacek Woszczerowicz, Marceli Nowotko, Małgorzata Fornalska, Haja Altenberg, Wiktor Borowicki (Aron Berman), Izrael (Jerzy) Frydberg. W Łomży kolaborował Jan Turlejski, w Wilnie Stefan Jędrychowski i Alef Bolkowiak (Alef Gutman). W Brześciu nad Bugiem aktywym agitatorem był Juliusz Burgin, w Łucku Henryk Altman (Henryk Haim),  Maciej Bernard w Skałacie, Norbert (Edward) Hausknecht, we Włodzimierzu Wołyńskim Jan Jamiński, w Kowlu Hersz (Herman) Rappaport.

      Część tych nazwisk pojawia się po wojnie, gdy kolaboranci zasiadali w strukturach państwa. Andrzejewski pracował w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, Brystygierowa kierowała Departamentem Politycznym MBP, Aleksander Bardini, aktor i wykładowca, pracował w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, do końca swego życia był uznawany za autorytet zawodowy i moralny, Paweł Hoffman pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego Państwowego Wydawnictwa Naukowego, Ida Kamińska kierowała Państwowym Teatrem Żydowskim, Leon Chajn był członkiem Rady Państwa  w latach 1957-1965.

      Kodeks sowieckiego agitatora zawierał około 80 zasad, wśród których obowiązywały: bezwzględne zaufanie do partii i Stalina, dążenie do zniszczenia wrogów Kraju Rad wszelkimi metodami. Najważniejszymi powinnościami agitatora były: współpraca z sowieckimi służbami bezpieczeństwa, znajomość na pamięć (na wyrywki) „Krótkiego kursu historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików”, propagowanie zasad konstytucji stalinowskiej i polityki partii etc. W działalności agitatorskiej dominowały hasła „wyzwolenia ludu pracującego Białorusi, Litwy i Ukrainy spod faszystowskiego jarzma polskich panów, burżuazji” „wyzwolenia ludu spod jarzma imperialistycznego”, „jutrzenki wolności” itp. I pomyśleć, że w tego typu pogadankach uczestniczyli ludzie tej miary, co Tadeusz Boy-Żeleński, Adam Schaff i inni. Leon Pasternak na łamach Czerwonego Sztandaru pisał w grudniu 1940 roku: „Kampania wyborcza to świetna okazja zaznajamiania się z ludźmi. Jestem człowiekiem dzielnicowej Komisji Wyborczej nr 143, chodzę po domach i poznaję przyszłych wyborców. Rozmawiam z nimi o dawnych wyborach. Mówią – Towarzyszu, przeczytajcie jakiś wiersz! Dziś zebranie – odpowiadam – przyjdźcie, przeczytam. Wieczorem: Sakramentek, Kurkowa, Uniwersytet, bieganina z wierszami. Po spotkaniach z kandydatami, po za długich czasami referatach, występy brygad pisarzy. Poezja świeci triumfy. Zorganizowana przy obwodowym Wydziale Sztuki i Oświaty Ludowej artystyczna brygada agitacyjna prezentuje wyborcom inscenizowane wiersze, tańce, skecze, monologi, ba, nawet bajkę satyryczną Mickiewicza inscenizujemy w śmiesznych maskach lwa, osła i tchórza. Co wieczór jesteśmy w innej dzielnicy. Dziś Lewandowska, jutro Śródmieście, pojutrze Łyczaków. Ośmiu aktorów, harmonista i widowisko gotowe… Ostatnio stalinowski regionowy komitet partii przydzielił mnie, również jako pisarza do 28. dzielnicy. Biorę udział w organizowaniu tam gazetki ściennej i na zebraniach czytam wiersze”. 

      Kiedy Łukaszenka świętuje dzisiaj rocznicę napadu Sowietów na Polskę, traktując agresję jako „ważny etap w historii powstania narodu białoruskiego”, a 17 września „historyczną datę zjednoczenia Zachodniej i Wschodniej Białorusi”, należy przypomnieć słowa  Lucjana Szenwalda, komunistycznego działacza, poety, który w wolnej i niepodległej Polsce otrzymał staranne klasyczne wykształcenie pod kierunkiem prof. Tadeusza Zielińskiego. W pierwszą rocznicę wkroczenia Sowietów, Szenwald pisał w wierszu „Pieśń Czerwonych Pułków”: „My idziemy w ojczyzny obronie / lud wyzwolić, obudzić w nim moc, / każdy krok przez nas w marszu zrobiony / pędzi precz stąd nędzę i noc. / Białoruska ty kraino, / złota nasza Ukraino, / granic naszych i rubieży / wiernie bagnet strzeże nasz. / Samoloty szybują wojenne / nad łanami i strzechami chat, / i panują już u nas niezmiennie / radość, uśmiech, swoboda i ład. / Wraża moc się zatrzęsie i złamie / Od piorunnych bagnetów i szarż, artylerią, konnicą, czołgami / wyrąbiemy swą drogę, swój marsz.”

      Pod okupacją sowiecką na porządku dziennym były „rozliczenia z przeszłością”. „Czerwony Sztandar” z 19 listopada 1939 roku podawał: „Kilkuset dziennikarzy ukraińskich, polskich, żydowskich zebrało się wczoraj w sali Teatru Rozmaitości, aby zająć stanowisko wobec zbliżających się wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Głos zabrał przedstawiciel dziennikarzy radzieckich tow. Czekaniuk, który poddał miażdżącej krytyce rolę prasy burżuazyjnej w dawnej Polsce. Po przemówieniu tow. Czekaniuka zabrali kolejno głos: tow. Nagórski, Szajan, Grosz, Hawryluk, Skrumielak, Chełmski, Hammer, Friedman, Płoński; większość z nich przyznała, ze dziennikarze, którzy pracowali ongiś w prasie burżuazyjnej, powinni obecnie szczerze i otwarcie przyznać się do swych błędów”.

      Tzw. wybory do „zgromadzenia narodowego”, które przygotowywała sowiecka władza, miały być „teatrzykiem wolności”. We Lwowie do tego „teatru” zmobilizowano aktorów i reżyserów, którzy w polskojęzycznej sekcji radia prowadzili bloki wyborcze. Kierowali nimi Ida Kamińska oraz Aleksander Bardini. Blok nadawał „relacje i wspomnienia z wyborów w burżuazyjnej Polsce”, oczywiście odpowiednio okraszone. Uczestnictwo w wyborach nie było obowiązkowe. Obowiązkowa była natomiast pieczęć w dokumentach osobistych, tzw. paszportach, umożliwiająca podjęcie pracy, stawiana po oddaniu głosu. Józef Mackiewicz, pisarz i dziennikarz wileński, który nie oddał głosu, musiał zatrudnić się jako wozak, gdyż nikt nie chciał go zatrudnić oficjalnie.

      A kiedy kilka miesięcy później Sowieci rozpoczęli wywózki Polaków, owe „paszporty” jedynie ułatwiały okupantowi wskazanie miejsca pobytu danej osoby.  Autor „Drogi donikąd”  nawiązuje do tamtych wydarzeń oraz zachowania  wobec sowieckiej okupacji.

Kiedy „inżynierom dusz” Sowieci łamali kręgosłupy moralne, a w wielu sytuacjach nawet nie trzeba było ich łamać, Józef Mackiewicz płacił do końca życia wysoką cenę za swoją niezłomną postawę. 

Andrzej Manasterski   

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here