Powszechne rozumienie tych terminów zostało zdominowane przez media o ideologicznych motywach. Autor artykułu, prezes Zrzeszenia niedopuszczonych w Polsce do głosu poszkodowanych warszawiaków wyjaśnia tu niektóre zafałszowania. Pełna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

 http://forum.evot.org/viewtopic.php?f=25&t=1066

16.09. weszła w życie ustawa usuwająca – według słów jej autorów – wszelkie ciążące zaległości odebranego właścicielom prawa i rozwiązująca raz na zawsze związane z nim kłopoty. Ustawa ta nakazuje urzędom, w szczególności sądom, umarzać wszelkie postępowania dotyczące krzywd, które państwo polskie spowodowało, łamiąc prawo, a które miały miejsce więcej niż 10-30 lat temu.

A proszę spojrzeć na Art.77 polskiej konstytucji:

1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.

2. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.

      Wyraźnie widać, że pkt.1 daje każdemu prawo dochodzenia krzywd, nawet tych sprzed trzydziestu lat, a pkt. 2 stwierdza, że żadnych terminów ani innych ograniczeń ustawa nakładać nie może. Co począć ma urzędnik z wnioskiem o odszkodowanie za krzywdę sprzed ponad trzydziestu lat złożoną na postawie art.77 konstytucji? Mamy tu stan permanentnej sprzeczności, a za nią idzie stan anarchii. Nie da się takiego wniosku zgodnie z konstytucją odrzucić ani nie da się go zgodnie z tą ustawą uwzględnić!

      Polska naraża się takim sprzecznym prawem ewentualnym procedurom Unii Europejskiej, które ktoś przeciwko Polsce kiedyś zastosuj. Państwo polskie łatwo oskarżyć, że ma zapisane prawo własności, a nie daje możliwości jego realizacji.

       Ale czy dawni właściciele nie mieli od zakończenia wojny wystarczająco czasu, żeby zwrócić się o zwrot lub odszkodowanie i czy nie należy przeciąć w końcu tych niewyrównanych rzekomo krzywd ? Owszem złożone przez właścicieli wnioski pozostają do dziś nierozpatrzone! W Urzędzie Miasta Warszawy czeka ich ponad osiem i pół tysiąca na odpowiedź. Jak jest to prawnie możliwe, żeby wnioski dawnych właścicieli, o których rozpatrzenie wielu aktywnie zabiega po dziś dzień, nie były rozpatrywane, a nieruchomości przechodziły w tym czasie częściowo w korupcyjny sposób na kogoś innego?

      Odpowiedź jest prosta – to nie jest prawnie możliwe. W Warszawie trwa stan permanentnego rozboju i anarchii. Urząd ma zgodnie z prawem miesiąc na rozpatrzenie wniosku o zwrot własności lub odszkodowanie, co stwierdzają setki wyroków sądowych ze skarg na bezczynność. Urząd nie wykonuje tych wyroków, tłumacząc się obiektywnymi trudnościami w zbieraniu danych, czy właścicielom należy się zgodnie z ustawą zwrot, odszkodowanie czy się nie należy, bo ustawa nie obejmuje ich konkretnego przypadku. Sprawdzenie zaledwie kilku wymienionych w art. 214 i 215 UGN warunków trwa dziesięciolecia, a rzekome trudności pogłębiają się, co sądy administracyjne określają jako rażące naruszenia prawa. Takich niewykonywanych przez prezydenta Warszawy prawomocnych wyroków sądowych są setki, jeśli nie ponad tysiąc.

      A czy niewykonywanie wyroków sądowych to nie opisane w art.231 k.k. przestępstwo urzędnicze, za które kara wynosi trzy lata więzienia? Czyż nie można zwrócić się po prostu do prokuratury?

     Owszem, można. Prokuratura okręgowa rozpatrywała niejedną taką skargę (naszą przez miesiące) i w końcu w pozbawiony logiki sposób ją umorzyła. Poszkodowani zaskarżyli umorzenie do sądu, a sprawa sądowa może ciągnąć się przez następne dziesięciolecia. Trudno uniknąć wniosku, że systematyczne działanie władz jest po prostu metodą na zniechęcenie!

      Ale czy o masowym niewykonywaniu wyroków sądowych, za co zgodnie z prawem należą się w tym wypadku prezydentowi miasta lata odsiadki, nie wie nic minister sprawiedliwości? Odpowiedź jest również prosta. Owszem, wie! Czy nie stawia to pod znakiem zapytania  sensu przeprowadzenia reform sądownictwa. Bo po co komu sprawiedliwe sądy wydające sprawiedliwe wyroki, skoro wyroki te nie są w ogóle wykonywane?

      Kolejne pytanie: czy całe społeczeństwo musi ponosić koszty rozboju sprzed siedemdziesięciu lat? Pytanie sugeruje wysiłek całego narodu na rzec grupy ludzi, tzw. dawnych właścicieli.  W tym rozumowaniu „dawni właściciele” znaleźli się poza nawiasem społecznym! Tylko krok do uznania ich za wrogów ludu. Jeśli umieścimy „dawnych właścicieli” z powrotem wewnątrz społeczeństwa, okaże się że, ono jako całość nie ponosi żadnych kosztów! Wyrównanie prawa własności powoduje przesunięcia wewnątrz społeczeństwa, nie zmieniając ogólnej wartości, jaką posiadamy.

       W ostatnich latach beneficjentami reprywatyzacji okazywały się osoby, które weszły w prawa własności bezprawnie, wymuszeniem, korupcją, metodami „na kuratora” etc. Jednak używanie w tym przypadku słowa „reprywatyzacja” jest nadużyciem. Rozkradanie warszawskich nieruchomości nie było reprywatyzacją! To fałszywe słownictwo zostało wybrane przez ideologicznie wrogie dawnym elitom media. O reprywatyzacji można mówić jeśli właściciel utracił własność i potem ją odzyskał – stąd przedrostek – „re”. Jeśli w prawa własności wchodzi bez własnego wkładu ktoś, kto właścicielem nigdy nie był, należy mówić o kradzieży!

       Mieszkańcy byli usuwani z mieszkań, bo sprawiedliwy, czy nie właściciel chciał je wyremontować i wynająć lub sprzedać po cenach wielokrotnie przewyższających możliwości mieszkańców. Mieszkańcom działa się krzywda. Lecz jaka jest jej przyczyna? Czy jest nią poddanie domów w Warszawie presji rynku? W oczach wielu przyczyną wszelkiego zła jest zawsze kapitalizm! Natomiast liczenie kosztów oraz cen rynkowych jest warunkiem rzetelnego gospodarowania. Tylko zły gospodarz może te koszty pomijać, bo czy je kalkuluje, czy nie, koszty te i tak istnieją. Urząd Miasta Warszawy rozwiązywał przy pomocy pomijania realnych kosztów swoje zobowiązania socjalne do zapewnienia osobom uprawnionym znośnych finansowo warunków życia. To moim zdaniem przestępcze nadużycie, bo płacić miał ktoś inny – w domyśle – dawny właściciel. Urząd Miasta powinien był dotować nie lokale, lecz mieszkańców, tak aby dało się im w Warszawie znośnie żyć, nie wyłączając domów z rachunku ekonomicznego kosztów ani z praw rynku. Ponoszenie przez Urząd Miasta kosztów remontów domów, które kiedyś w przyszłości trzeba będzie być może zwrócić dawnym właścicielom uznane zostało przez urzędników jako niegospodarność! W rzeczywistości taki brak dbałości jest przestępczym rozbojem powodującym degradację. Z domów byli usuwani, czasami wbrew ich woli, starsi mieszkańcy, bo dach walił im się na głowy, a nadzór budowlany nie chciał ponosić za to odpowiedzialności. Wnioskiem, jaki się nasuwa, jest stwierdzenie braku prawidłowego, kalkującego koszty i zyski nadzoru właścicielskiego, a nie zagrożenie prawowitym właścicielem.

       Czy ustawa chroni mieszkańców? Przed prawami rynku na pewno, Urząd Miasta opiera politykę mieszkaniową na wyłączeniu domów spod praw rynku. A jakie są konsekwencje? Te domy za dwadzieścia lat się zawalą. Lecz zanim się zawalą, weźmie je ktoś zaufany za grosz i będzie to następna „ulga społeczna”, W końcu urzędnicy miejscy pracujący w Warszawie od dziesięcioleci też chcieliby być właścicielami. To jest przecież ich miasto. Władza ludowa dała im pewne możliwości, więc dlaczego nie mieliby z nich korzystać? Niewyremontowane domy to olbrzymi potencjał, który ktoś będzie mógł kiedyś przejąć.

       Spójrzmy na niszczejące po dziś dzień obrosłe lasami ruiny dworów, których sprawująca dziś w Polsce władza broni, żeby nigdy nie zostały zwrócone wyrzuconym z nich wbrew prawu właścicielom, którzy mogliby je dziś odremontować, a przekonamy się, że jedno jest tożsame z drugim. „Wtórny komunizm mentalny” jest półświadomą trwającą wojną przeciwko polskiemu społeczeństwu, w szczególności przeciwko jej dawnym elitom, wojną, której koszta ponosimy wszyscy – jest naszą odziedziczoną po sowietach chorobą społeczną.

Dotyka ona nie tylko warszawiaków, nie tylko pozbawionych praw właścicieli ziemskich, lecz także osób, którym odebrano ich firmy i możliwości niezależności gospodarczej, itp.

Zbigniew Lisiecki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here