15,8 C
Warszawa
czwartek, 21 października, 2021

Bankructwo zielonej energii

Must read

Jak wiadomo, polityka ma charakter uniwersalny. To znaczy, że jej priorytetem może być każda sprawa, każda dziedzina nauki i każdy problem, który przez nią samą zostanie uznany za godny zainteresowania. Jednym z tego rodzaju problemów jest polityka klimatyczna.

      Odrzuca ona wszelkie naukowe dywagacje, że klimat ten drastycznie, czyli ekstremalnie, zmieniał się już od około 4 miliardów lat i to w czasie, kiedy człowieka nie było na ziemi. Co na to politycy, którzy twierdzą, że to człowiek zmienia klimat? Odpowiadają, że to tym gorzej dla tych, co tak twierdzą. Kryje się w tej odpowiedzi ukryta groźba, że naukowcy mogą stracić stanowiska w instytucjach, które rząd kontroluje lub ma na nie wpływ. Jest to argument niezwykle przekonujący. Na razie blady strach pada na matematyków, polonistów, językoznawców, a nawet na archeologów, którzy mają być przedmiotem kolejnych globalnych inicjatyw politycznych. Zauważył to już klasyk w tej dziedzinie, który ostrzegł jednak ich inicjatorów, że król, który może wszystko, nie może sobie jednak na wszystko pozwalać. I dodał: jeżeli nie chce utracić władzy.

Od niekompetencji

Tymczasem, nawet z tą bieżącą polityką klimatyczną jest coraz gorzej. Walcząc z ociepleniem klimatu, posunięto się za daleko. Polityka głosi, że jest coraz cieplej, mimo że na termometrach jest zupełnie odwrotnie. Wszyscy to widzą i nawet politycy nie mają na to wpływu. Ponieważ inicjatywa jest w ich rękach, starają się dostosować do zaistniałej sytuacji. Oczywiście nikt nie przyzna się do błędu. Po prostu trzeba na kogoś zrzucić odpowiedzialność za to, co się stało. Od tego są polityczne manewry. Trafnie określił je jeden z bohaterów Agathy Christie: „Rząd przechodzi od niekompetencji do ograniczenia umysłowego”. 

Dymisja Michała Kurtki

Był to, jak dotąd najlepszy minister tego rządu. Wszystko mu się udawało i w polityce krajowej, i międzynarodowej. Jego program dekarbonizacji polskiej energetyki spotkał się z powszechnym poparciem, no może z wyjątkiem górników. „Brudny” węgiel miał być wyeliminowany z polskiej energetyki. Miały go zastąpić wiatraki i panele słoneczne. Kiedy podjęto już nieodwracalne decyzje o zamknięciu wszystkich kopalń węgla kamiennego i brunatnego, coś nagle zaczęło się w tej polityce psuć. Najpierw przyszła zimna wiosna, potem chłodne lato, a teraz wczesna jesień z perspektywą mroźnej zimy. Dotychczas skuteczna propaganda grożąca ocieplenia klimatu na skutek działalności człowieka, kolidowała z powszechnym odczuciem, że jest na odwrót. Zamykane kopalnie węgla, nagle przestały być deficytowe. Cena węgla poszybowała, osiągając najwyższe ceny od blisko pół wieku. Ktoś w rządzie musi za to zapłacić. Nikt się do tego lepiej nie nadawał jak wspomniany minister. Ten, czując pismo nosem, prawdopodobnie sam chciał się podać do dymisji, i uciec z tonącego okrętu Być może premier doszedł do wniosku, że kapitan winien iść na dno  razem z okrętem i nie przyjął dymisji, rezerwując sobie przywilej jej udzielenia. Spekulacje medialne na ten temat wydają się być sterowane. Dla odwrócenia uwagi od prawdziwych przyczyn tej dymisji, media piszą, że ma być to kara za brak efektu w negocjacjach z Czechami o kopalnię Turów, inne sugerują, że minister odpowiada za podwyżki cen energii. Tak czy inaczej, z informacji o dymisji wynika uzasadnione pytanie: czy ministerstwo klimatu jest nam w ogóle potrzebne?  

Magiczne myślenie   

Amerykański Manhattan Institute, którego misją jest opracowywanie i rozpowszechnianie nowych pomysłów, blisko półtora roku temu opracował raport „Nowa gospodarka energetyczna. Ćwiczenie z magicznego myślenia”, („The New Energy Economy: An Exercise in Magical Thinking”), który dopiero teraz został opublikowany na stronach „Investment Wacht” (2.09.2021). Zagadnienie nie jest nowe – jego elementy były wcześniej prezentowane na wielu stronach innych portali internetowych. Pomimo zgodnych wniosków, jakie sformułowano na temat abstrakcyjnych założeń rozwoju odnawialnych źródeł energii, znaczenie tego raportu jest dużo większe. Publikuje go bowiem autorytatywna instytucja w formie obszernego raportu, o którym zapomniano i dopiero tera został zauważony. Uwaga ta dotyczy powszechnie akceptowanego płynnego przejścia energetyki od paliw kopalnych do odnawialnych źródeł energii. Raport nazywa to porzekonanie „magicznym myśleniem”. Uzasadnia on, że takie łagodne i płynne przejście nie jest możliwe, o czym możemy przekonać się na własnym krajowym podwórku. Sygnalizują to trudności z zamykaniem kopalń i energetyki opartej na węglu.                                                                               

(Nie) Odnawialne źródła energii                                                            

Według wspomnianego raportu odnawialne źródła energii w rzeczywistości nie są odnawialne, zużywają się i muszą być wymieniane, więc można je nazwać „wymienialnymi”, a nie „odnawialnymi”. To tylko myląca nazwa. Wszystkie te „wymienialne” źródła energii zużywają oszałamiające ilości surowców, metali i energii, które trzeba wydobywać, przetwarzać, konserwować i wymieniać co dziesięć, dwadzieścia lat. Uważa się, że teoretyczna długość ich użytkowania wynosi trzydzieści lat, ale w rzeczywistości dużo mniej. Ponieważ wszystkie te „odnawialne” źródła energii są rozproszone z przerwami działania, energia, którą generują, waha się w szerokim zakresie i musi być skoncentrowana, aby można ją było przechowywać. Trzeba ją magazynować w akumulatorach lub w zbiornikach mechanicznych (zbiorniki z generatorami zasilanymi wodą itp.) lub w magazynach chemicznych (przekształcanie energii elektrycznej w wodór do wykorzystania jako paliwo).Miliardy baterii potrzebnych do przechowywania całej tej energii elektrycznej muszą być również wymieniane około co dziesięć lat,  a recykling baterii jest trudny i kosztowny. Nie ma nic „zielonego” w wydobywaniu litu, kobaltu itp. lub produkcji miliardów baterii.

Trzy minuty i ograniczenia energetyki jądrowej

Roczna produkcja Tesli, największej na świecie fabryki akumulatorów, może zapewnić trzyminutowe roczne zapotrzebowanie na energię elektryczną w USA. Wyprodukowanie baterii wystarczającej na dwa dni zapotrzebowania na energię elektryczną w tym kraju wymagałoby 1000 lat takiej produkcji. Tymczasem 50-100 funtów materiałów jest wydobywanych, przemieszczanych i przetwarzanych na każdy funt wyprodukowanej baterii. Istnieją zatem fizyczne ograniczenia wydajności wiatru i słońca  oraz niemożność zastąpienia wszystkich węglowodorów źródłami energii, które wymagają milionów ton minerałów, metali, betonu itp., nienadających się do recyklingu i muszą być wymieniane w każdym pokoleniu. Energetyka jądrowa może być tylko wsparciem dla podstawowych źródeł energii opartych na paliwach kopalnych. Dla przykładu Indie zainwestowały miliardy dolarów i całe lata w próby ukończenia pełnowymiarowego reaktora torowego, jak dotąd bez powodzenia; aby zastąpić całą energię węglowodorową energią wytwarzaną z energii jądrowej. Stany Zjednoczone, aby to osiągnąć, musiałyby co tydzień uruchamiać nowy reaktor przez lata. Od dziesięcioleci nie zbudowano tu ani jednego nowego reaktora, więc jest to szczyt magicznego myślenia.                                      

Ograniczyć marnotrawstwo energii

Omawiany raport stwierdza, że jako gatunek ludzkość zbliża się do końca minionego 200-letniego okresu ekspansji zużycia energii.  Na początkowych etapach tej ogromnej ekspansji znaczna część nowej energii poszła na pozytywne ulepszenia: elektryfikację wsi, ogromne skoki w produkcji żywności i opiece zdrowotnej i tak dalej. Ale po pewnym czasie energia i zasoby są kierowane na konsumpcję, a nie na inwestycje, co nazywam „odpadami na wzrost”:  kiedy ustalimy zużycie energii i zasobów jako miarę dobrobytu, pojazdy spalające paliwo w korkach, żywność, która została wyrzucona, w połowie puste samoloty itd. są postrzegane jako pozytywny „wzrost”, ponieważ zużyto więcej paliwa i zasobów. Nie trzeba dodawać, że odpady to nie wzrost, to marnowanie cennych zasobów. Bodźce muszą zmienić się z „odpady na wzrost” na hiperwydajność, konserwację, prawo do naprawy i wytwarzanie przedmiotów zaprojektowanych tak, aby przetrwały pokolenie lub dłużej i nadawały się do recyklingu na dużą skalę. Jeśli uda nam się wybrać pozytywną wizję i zmienić nasze motywacje i cele, spojrzymy wstecz i będziemy się zastanawiać, dlaczego tak mocno trzymamy się magicznego myślenia i twierdzimy, że „marnotrawstwo to wzrost”. Postulat końcowy raportu apeluje o zmianę stylu zużycia energii. Oszczędność i racjonalność jej konsumpcji ma być priorytetem rządu, gospodarki oraz obywateli.

Trzeba zmienić styl życia z przyjemnego korzystania z energii, czy jest to potrzebne, czy nie, na tylko uzasadnione, choć nie zawsze miłe i przyjemne, ale za to pewne.       

Adam Maksymowicz

Poprzedni artykułZa kulisami
Następny artykułWojna
- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article