15,8 C
Warszawa
czwartek, 21 października, 2021

JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA…

Must read

ale grozi Jej zagłada ze strony bolszewizmu. Dlatego bez względu na to, gdzie Ty walczysz – czy wspólnie z Niemcami, czy na tyłach sowieckich wraz z żołnierzami AK – w każdym wypadku ZWALCZAJ BOLSZEWIZM”.

      Niewielki prostokątny kartonik zawierający propagandowy tekst wzywający do utworzenia wspólnego polsko-niemieckiego sojuszu przeciwko Sowietom.  Takie kartoniki Niemcy umieszczali w specjalnie przygotowanych granatach, które wybuchając były rozsiewane na pozycje zajmowane przez żołnierzy polskiego podziemia. Dlatego zachowane egzemplarze mają ślady uszkodzeń wywołanych wybuchem: do naszych czasów zachowało się ich niewiele. Niemcy na przełomie 44 i 45 roku chwytali się tej deski ratunku, by pozyskać Polaków przeciwko Sowietom. Było to już po Powstaniu Warszawskim, które – chyba po raz ostatni podczas tej wojny – zespoliło niepisany i nieformalny sojusz niemiecko-sowiecki przeciwko stolicy Polski. Kiedy Niemcy rozbijali pozycje Powstańców, a potem wyburzali Warszawę, Sowieci na kilka miesięcy wstrzymali walki. A kiedy walki ponownie się rozpoczęły, Niemcy skierowali swój apel do Polaków. Była to z ich strony naiwność pomieszana z aktem rozpaczy wobec nieuchronnej klęski.

      W czasie II wojny światowej w szeregach niemieckiej armii walczyło ok. 2,5 mln cudzoziemców – Rosjan, Belgów, Francuzów, Luksemburczyków, Szwedów, Norwegów, Holendrów, Finów, Duńczyków, Hiszpanów, Włochów, Szwajcarów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Bułgarów, Węgrów, Rumunów, Albańczyków, Chorwatów, Serbów, Ukraińców, Białorusinów, Hindusów, Arabów, azjatyckich ludów Związku Sowieckiego, a nawet Koreańczyków, Chińczyków i Wietnamczyków.

      Ideę utworzenia antybolszewickiego legionu złożonego z Anglików podjął John Amery, syn ministra ds. Indii w rządzie Churchilla. Podczas pobytu w Niemczech w 1943 r. rozpoczął akcję werbowania do Legionu św. Jerzego wśród jeńców brytyjskich. Udało się pozyskać kilkudziesięciu ochotników, z których w styczniu 1944 r. utworzono Wolny Korpus Brytyjski. W jednostce znaleźli się Anglicy, Australijczycy, Irlandczycy, Nowozelandczycy, Szkoci oraz Południowoafrykańczycy. Nadzór bezpośredni objął Himmler, który wcielił ich w skład Waffen SS. Jednostka po przeszkoleniu w Dreźnie została skierowana do Berlina. Widząc nieuchronność klęski, część żołnierzy zdezerterowała, część powróciła do obozu. W walkach o Berlin brało udział jedynie czterech żołnierzy w formacji SS.  

      Także około 150 tys. Żydów lub Niemców żydowskiego pochodzenia, którzy otrzymali od Hitlera specjalny certyfikat „honorowych aryjczyków”, znaleźli swoje miejsce w niemieckiej armii. 

     Jedynym narodem europejskim, który podczas II wojny światowej nie walczył w formacjach u boku niemieckiej armii, byli Polacy. Jakiekolwiek próby tworzenia kolaboracji z Niemcami były zjawiskiem marginalnym i uznawanym za zdradę. Współpracy odmówił Wincenty Witos, którego Niemcy próbowali skusić utworzeniem bliżej nieokreślonego rządu. Prezes PSL, w milczeniu wymownym gestem pokazał niemieckim wysłannikom drzwi. Jedynym polskim politykiem, który snuł fantasmagorie wspólnego polsko-niemieckiego sojuszu, był Władysław Studnicki. Plany Studnickiego zainteresowały nawet Himmlera oraz Franka, ale nie znalazły uznania u Hitlera, więc upadły. Jedyną pozostałością próby porozumienia była inicjatywa niemiecka pozyskania Polaków do niemieckiej armii, którą próbowano realizować od listopada 1944 roku. Niemcy liczyli co najmniej na 5 tys. ochotników, zgłosiło się natomiast  471 osób. Nie utworzono ani jednego oddziału, z powodu dezercji większości zgłoszonych. Kiedy w styczniu rozpoczęła się ofensywa, Niemcy odstąpili od dalszych prób rekrutacji. Do niemieckiej armii powołano natomiast ok. 200 tys. folksdojczów, którzy podpisali listę narodowościową. Niektórych z nich wcielano siłą, oni też z reguły przy najbliższej okazji dezerterowali. W szeregach jednostek SS znaleźli się polscy obywatele z obszarów wschodnich – Ukraińcy i Białorusini.

      Niewygodne fakty z przeszłości próbuje się zakryć wydumanymi oskarżeniami wobec Polaków.  Najczęstszymi oskarżeniami jest antysemityzm wśród Polaków i wybielanie Niemców, faktycznych sprawców zbrodni. Ludwik Hirszfeld, jeden z rzeczników integracji Żydów z polskością, w książce „Historia jednego życia” pisał: „Niemcy kiedyś zechcą doprowadzić do zapomnienia o ich odpowiedzialności za zbrodnie na Żydach, być może nawet z pomocą niemieckich Żydów. Wyrzuty za zbrodnie załatwią zamianą za gotówkę lub wpływy. Może na ministra spraw zagranicznych wezmą Żyda. I powiedzą sami Żydzi: >>Ciszej nad tym grobem<<.

Natomiast Paweł Jasienica w przemówieniu w 1968 roku ostrzegał: „Dzisiaj jakikolwiek akcent antysemicki jest wiązaniem sobie kamienia młyńskiego na szyi, niczym więcej. Bo wystarczy rozejrzeć się po świecie, żeby zorientować się, że odbywa się wielki proces zdejmowania odpowiedzialności za zbrodnie z Niemiec hitlerowskich i przerzucania na nas. O tym pisze prasa na świecie, co do nas nie dochodzi. Te rzeczy temu procesowi tylko pomagają, dostarczają argumentów”. 

Andrzej Manasterski 

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article