-0,1 C
Warszawa
niedziela, 5 grudnia, 2021

TAM, GDZIE MURY, TAM I LUKI W MURACH

Must read

Mur graniczny w Berlinie stał, więził i zabijał. Dzielił  Berlin na Wschodni i Zachodni. Powstał sześćdziesiąt lat temu. Nagle, nocą. Po dwudziestu ośmiu latach, 9 listopada 1989,  przestał dzielić. Nie runął, został rozebrany. Tu i ówdzie widać  jeszcze  betonowe fragmenty.  Na pamiątkę. Ale na pamiątkę czego i dla kogo?

Dla jednych jest to pamiątka podziału  Berlina. Tylko tyle. Dla drugich mur jest  wspomnieniem komunizmu, zniewolenia  i śmierci. Aż tyle. – Nie ma murów całkiem szczelnych – mówi obnośny  sprzedawca  „sowieckich drobiazgów”  na Friedrichstrasse w Berlinie. –  Wo immer die Wände sind, gibt es Lücken in den Wänden (Tam,  gdzie mury, tam i luki w murach). Luki w murach kusiły do ucieczki na Zachód,  a próba ucieczki kosztowała  nieraz śmierć  uciekiniera.

Wszystko zaczęło się  od podziału Niemiec. Podział  Niemiec, a w konsekwencji i Berlina, dokonał się już  w lutym 1944 w Jałcie, a ostatecznie w Poczdamie  w sierpniu 1945. Między strefami Berlina  funkcjonowała od wojny komunikacja naziemna i podziemna. Nocą  z 12 na 13 sierpnia 1961 roku strefa  sowiecka została  odgrodzona od  strefy zachodniej (amerykańskiej, francuskiej i angielskiej). Powstał  mur, odgradzający Berlin Wschodni od Berlina Zachodniego. Mur  przestał „obowiązywać”  dokładnie  dwadzieścia osiem lat temu, 9 listopada 1989 roku.      

Dzisiaj  mówi się, że wolność zaczęła się, gdy runął  mur. Runął? Mur nie runął,  raczej został rozłupany.  Dziesiątki tysięcy,  a nawet setki tysięcy Niemców  budowało mur i strzegło muru.  Ostatnie fragmenty  muru  są dziś pod ochroną. To dziedzictwo Niemców. No i pamięć, utrwalana  w pamiętnikach nie przez tych, którzy budowali i strzegli muru. Ale przez tych, którzy  uciekali przez mur, umierali pod murem i zawsze byli przeciw murom.  

Berliński mur, a nie gdańska Solidarność, to dzisiaj symbol wolnej Europy Środkowej.   To widać  w  Mauermuseum, czyli w Muzeum Muru przy Friedrichstrasse.  Budynek muzeum stoi obok  Chackpoint Charlie. To jedno z  przejść w murze  pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Berlinem.

 Na środku  ulicy jest dziś  barykada z worków piasku, a nad barykadą jest tablica  ze zdjęciami żołnierzy – sowieckiego i amerykańskiego. Po jednej stronie tablicy twarz żołnierza amerykańskiego wskazuje, że opuszczasz strefę  sowiecką i wchodzisz do strefy amerykańskiej. Po drugiej stronie  twarz żołnierza sowieckiego zapowiada wejście do strefy  sowieckiej.

 Obok barykady, na murze  budynku, w którym mieści się  Muzeum Muru, widać dużą tablicę, informującą w czterech językach, że wyjeżdżasz  z amerykańskiego sektora bądź wjeżdżacie do tegoż sektora. Sporo tu  turystów ze Wschodu i z Zachodu. Jedni  stają  za barykadą i robią sobie pamiątkowe zdjęcia,  inni  przeciskają się  do Muzeum Muru  w czteropiętrowej kamienicy.

Muzeum założył 19 września 1962 roku Rainer Hildebrandt, nieżyjący od siedemnastu lat dziennikarz i dokumentalista. Na początku muzeum mieściło się w dwu prywatnych pokojach. Dopiero 14 czerwca 1963 muzeum  zostało przeniesione  do  domu obok Chackpoint Charlie przy  Friedrichstrasse 43/45.

W muzeum znajduje się biblioteka i archiwum, dokumentujące dzieje berlińskiego muru i tego wszystkiego, co wiąże się z murem. Jest też sklepik z pamiątkami i kawiarenka, w której  przesiadują  starsi panowie, chętni do rozmowy i do wspomnień. Nie wszystkim podobają się nowe Niemcy. Niektórzy  z łezką w oku wspominają  NRD.  Zagadnięci  o  terror, o  zniewolenie i  krew na murze,  przestają  rozmawiać.

Muzeum czynne jest codziennie  w godzinach  9-22. Niestety, nie wolno  robić zdjęć,  aparat fotograficzny powinien być schowany do futerału. Na szczęście można robić notatki  i rozmawiać ze świadkami  historii  sprzed  trzydziestu lat. A ta historia zaczyna się 5 sierpnia 1961 roku, gdy Walter Ulbricht, przywódca NRD, wrócił z Moskwy z instrukcją  Nikity Chruszczowa, że  „wygodna droga ucieczki” z NRD do Berlina Zachodniego musi zostać całkowicie zlikwidowana.

Najpierw została wstrzymana komunikacja między wschodnim i zachodnim sektorem Berlina. To stało się powodem  wzrostu ucieczek na Zachód.  W  sierpniu 1961 każdego dnia uciekało do Berlina Zachodniego ponad tysiąc Niemców. Gdy zaś gruchnęła wieść o budowie muru między strefami, liczba uciekinierów przekroczyła cztery tysiące dziennie.

W sobotę, 12 sierpnia 1961 o czwartej  po południu, Ulbricht podpisał plan budowy muru. Na ulice wyszły  rezerwy  policji, wojsko, a także  milicja robotnicza,   stworzona po rewolcie w Niemczech w 1953 roku. Samochody rozwiozły  zgromadzone w magazynach koszar  kilometry kolczastego drutu. Do godzin rannych  13 sierpnia 1961 roku  władze NRD  ostatecznie zamknęły przejścia do Berlina Zachodniego.   

Żołnierze i  funkcjonariusze służb  otoczyli  zachodnie sektory Berlina. W ciągu niespełna godziny  zamknięto 74 spośród 81  punktów przekraczania granicy Berlina Zachodniego. Pojawiły się  zasieki  z drutu kolczastego, zwane  „antyfaszystowską barierą ochronną”. Mało znana  jest skala ochrony muru berlińskiego  przez psy, które  strzegły  70-100 metrowych odcinków strefy granicznej. Ogółem  na granicy z Berlinem Zachodnim zatrudniono  886 psów.

Te przeszkody nie zahamowały licznych ucieczek na Zachód.  Niekiedy całe rodziny przedostawały się do Zachodniego Berlina pod albo nad zasiekami i przez  niezamurowane jeszcze okna granicznych budynków.

Muzeum Muru dokumentuje   ucieczki przez granice, a także momenty  konfrontacji sowiecko – amerykańskiej na . Friedrichstrasse.  Zdjęcia na tablicach muzeum opowiadają jak blisko było do wojny, gdy  we wrześniu 1961 roku  stanęły naprzeciw siebie, oddzielone tylko małym kioskiem chackpointu na środku ulicy, czołgi amerykańskie i sowieckie. Konflikt zbrojny sowiecko – amerykański wisiał na włosku.

 Rainer Hildebrandt upamiętnił także  na  tablicach  znane postacie, które w różnym czasie zwiedzały  Mauermuseum. To  Gandhi, Kennedy, Sołżenicyn, Sacharow, Havel, Wałęsa. Wiele zdjęć przedstawia  wizytę prezydenta Johna F. Kennedy’ego w Berlinie Zachodnim. To wówczas,  26 czerwca 1963 roku, Kennedy, przebywając w rejonie Schönenberger Rathaus, wypowiedział słynne zdanie: „Ich bin ein Berliner”. Kennedy był pod Bramą Brandenburską i zwiedził graniczny  Chackpoint Charlie.  

Mur miał zapobiegać ucieczkom mieszkańców Berlina Wschodniego do Zachodniego. W Muzeum na Checkpoint Charlie dokumentowane są liczne ucieczki i liczne ofiary ucieczek. Ilu uciekinierów zginęło?  Notowana w muzeum liczba ofiar wynosi 245. Udanych ucieczek było 5075. Wszystkich ofiar na  granicach NRD przed 1989 było 1347. Uciekali młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni,  cale rodziny.  Nikt nie policzył  tych, którzy nie zginęli, ale  zostali  ujęci  w czasie ucieczki i trafili do więzienia. 

 Pierwszym zabitym uciekinierem, jak podają dokumenty w Muzeum Muru,  był osiemnastoletni  Peter Fechter, który 17 sierpnia 1962 roku został  zastrzelony przy próbie  ucieczki  do Berlina Zachodniego. Niemal godzinę leżał pod murem, wzywając pomocy. Gdy w  końcu zabrali go zachodnioniemieccy policjanci,  Fechter już nie żył. Tuż po śmierci Fechtera pod murem  w Berlinie Zachodnim   odbyła się demonstracja.

Ostatnim  zastrzelonym przy próbie sforsowania  muru był Chris Güffrov. Zginął 5 lutego 1989 roku, kiedy  wielu partyjnych dygnitarzy  NRD i PRL wynosiło się już  do  USA, do Hiszpanii i do Szwajcarii, wiedząc, że  komunizm w Europie Środkowej zbankrutował.. W połowie lutego 1989 władze NRD wydały zakaz strzelania do uciekinierów. Ale jeszcze w marcu 1989 w dzielnicy Zehlendorf, po stronie Berlina Zachodniego, spadł balon domowej konstrukcji,  a w nim znaleziono  zwłoki  Winfrieda Freudenberga. To ostatnia   ofiara  berlińskiego muru.

Balon wiele razy służył do ucieczek  na Zachód. W Muzeum Muru  pokazywany jest fragment filmu „Z wiatrem na Zachód”. To opowieść o  ucieczce balonem dwu  małżeństw: Petera Strelczika i Güntera Wetzela. Każde małżeństwo uciekało z  dwójką dzieci.

Pomysłodawcą ucieczki  był Peter Strelczik, który próbował już  lotu balonem do Berlina Zachodniego. Pierwsza próba  była nieudana. Strelczik cudem przeżył, gdy balon wylądował tuż pod granicznymi zasiekami po stronie NRD. Strelczik, wraz z zaprzyjaźnioną rodziną, ponawia  próbę ucieczki na Zachód samodzielnie skonstruowanym balonem. Nocą 16 października 1979 roku balon o dwudziestoośmiometrowej długości i dwudziestometrowej szerokości, wzniósł się na wysokość ponad 2000 metrów nad ziemią.

Uciekinierzy wystartowali w Ober Lemnitz, 12 km od granicy. Balon był nieosiągalny dla naziemnych reflektorów enerdowskiej straży granicznej. Po 28 minutach  lotu, balon zapalił się, ale pożar ugaszono zwykłą gaśnicą pokładową. Uciekinierzy szczęśliwie wylądowali w Neila,  9 km za granicą.

Znana jest ucieczka w drewnianej szpuli po kablu telefonicznym,  w generatorze prądu i w podwójnych walizkach, a także  w mundurze wojskowym  Amerykanina. Bertold Böttger skonstruował min-uboota i,  uczepiony do urządzenia,  pokonał ponad  25 kilometrów drogi do wolności na wodzie i pod wodą. Oryginalnym pomysłem wykazała się 25-letnia Elke Dietrich, która przejechała przez granicę na dachu bagażnika osobowego Renault Fuego. 

Wielu uciekinierów przedostało się na Zachód  tunelem wykonanym pod murem. Najbardziej  znanym jest tunel wybudowany w 1964 roku od strony Berlina Zachodniego.  Podziemny korytarz miał 145 metrów długości,  przedostało się nim 57 uciekinierów. W muzeum jest oryginalny wózek, który służył do przewozu uciekinierów tunelem.

Mur, po dwudziestu ośmiu latach istnienia, runął  pod osłoną nocy. Czy rzeczywiście runął?  Można powiedzieć, że  przestał dzielić, został  rozebrany. Ale  fragmenty zostały zachowane dla historii. Jeden z dłuższych odcinków muru zachował się na rogu Niederkirchnerstrasse i Wilhelmstrasse. W 1990 objęto go ochroną zabytków. Trzeci zachowany fragment muru, około 15 metrów przy Liesenstrasse,  także  znajduje się pod  ochroną konserwatorską.  

Trudno dziś kupić kawałek oryginalnego muru na straganach  pod Bramą Braandenburską, na Unter der Linden, na  Friedrichstrasse albo na  Wilhelmstrasse. Łatwiej kupić sowiecką czapkę, medal z twarzą Lenina albo  opieczętowane pozwolenie na przejście  granicy w Chackpoint Charlie na  Friedrichstrasse. Mur rzeczywisty, betonowy, został  wyprzedany  co do kawałka, a sterczące jeszcze metry muru  są  dziedzictwem  Niemców.

Nikt dziś nie powie, że wolność  zaczęła się w 1980 roku w Stoczni Gdańskiej. Każdy powie, że wolność zaczęła się, gdy  runęły mury w Berlinie. No, cóż, historii trzeba pilnować, doglądać, strzec   jak  muru granicznego. 

                                                                                           Michał Mońko

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article