-0,1 C
Warszawa
niedziela, 5 grudnia, 2021

Rozmowa z Piotrem Walentynowiczem

Must read

– Jako mały chłopak, jak pan pamięta swoją babcię,  śp. panią Annę Walentynowicz?

-Babcia była bardzo opiekuńcza, z perspektywy czasu nawet nadopiekuńcza. Była jednocześnie dla mnie i mojej siostry bardzo wyrozumiała. Zawsze miała pod ręką coś do zjedzenia, jakiś obiad pojawiał się po prostu znikąd. Nawet jak przyszliśmy niezapowiedziani, coś znalazła, upiekła ciasto. To ona nauczyła mnie robić pierogi. Kochana babcia po prostu, bardzo kochająca mnie i moja siostrę.  Zawsze miała jakieś plany wakacyjne, zawsze myślała o nas. Tak po prostu – zwykła babcia.

– Ale i niezwykła… Czy odczuwaliście jako rodzina, że byliście inwigilowani? Ponad stu agentów SB pilnowało panią Walentynowicz, pewnie was też.

-Ja byłem wtedy za mały, urodziłem się pod koniec roku 77-go, więc gdy wybuchał stan wojenny to ja miałem 3 latka; byliśmy często z babcią, ale jednak ja sobie nie przypominam żebyśmy czuli się zagrożeni, czy śledzeni. Byliśmy przecieś też w Bieżanowie, w czasie protestu głodowego. Ja jako dziecko wspominam to jako jedno z lepszych wakacji, było tam dużo ludzi, było co robić, byliśmy w gospodarstwie rolnym. Dla dziecka z miasta to było coś wspaniałego i fascynującego. Ale będąc tam,  nigdy nie odczułem że dzieje się coś grożącego mi. Zawsze czułem się bezpiecznie przy babci. Mimo że jak dziecko nie byłem świadomy co tam się działo, dopiero pózniej zrozumiałem, że chociaż nie byłem uczestnikiem, ale obserwatorem czegoś bardzo ważnego.

– Jak postawa pani Walentynowicz, babci, wpłynęła na pana postawę jako dorosłego człowieka, na pana działalność społeczną i polityczną.

Myślę że podobnie jak babcia, mam w sobie potrzebę działalności społecznej. Cały czas piszemy tu z ludzmi pisma, robimy oddolne inicjatywy. Nawet byliśmy u świętej pamięci Kornela Morawieckiego, bardzo jemu się spodobał pomysł dekomunizacji szkolnictwa wyższego. Chyba to nawet podjął w sejmie, ale niestety niedługo potem zmarł. Taką oddolną działalność podejmujemy z gronem najbliższych zaufanych nam ludzi. I staram się kierować zasadami jakie wpoiła we mnie babcia, przez co nie upiększam rzeczywistości. Typu „ a tego Ubeka to zostawimy, bo mniej zła wyrządził niż inni”. Nie ma czegoś takiego, bo zło jest złem. A byli współpracownicy bezpieki są nadal chronieni, mimo że mają po siedemdziesiąt parę lat.Mamy dużo do zrobienia. Pewien mądry góral mi powiedział: „Piotr, my musimy działać, bo ojczyzna nas potrzebuje, ale musimy działać oddolnie, ponieważ z tymi politykami nie da się nic zrobić, oni są wszyscy już popsuci”. Był zresztą na premierze filmu o babci. Jest w tym co powiedział dużo mądrości. Bo czasami chcemy coś zrobić ale są jakieś powiązania. Ale powracając do tematu: w swojej działalności kieruję się oczywiście prostymi zasadami, zawsze zastanawiam się, co by babcia zrobiła, co by powiedziała. Zadaję sobie takie pytanie i potem wiem którędy iść.

– Ostatnie pytanie – trudne. Jakie są szanse na znalezienie zwłok pani Walentynowicz?

 Ja powiem tak, gdyby wszystko było w porządku, to by nie robiono nam tyle problemów. Wydano by nam materiał genetyczny i moglibyśmy sobie zbadać we własnym zakresie wszystko. To że tego nie robią, to powoduje nasz niepokój i nasze niedowierzanie, tym bardziej, że byliśmy już dwukrotnie oszukani. Przy pochówku pierwszy raz, kiedy zapewniano nas że wszystko pięknie, że z najwyższą godnością ludzie zostali pochowani. A pózniej prokuratura  wojskowa, wielokrotnie udając, że o niczym nie wiedzą. A przecież w 2012 roku my zgłosiliśmy się do nich,  a oni udawali że pierwsze co słyszą. I pomimo wcześniejszych zapowiedzi prokuratora, że wydadzą nam materiał genetyczny, ciągle nic nie ma. To wszystko sprawia, że nie możemy wierzyć, że babcia leży tam gdzie powinna leżeć, u boku swojego męża. Ja nie wyobrażam sobie zejść z tego  świata, zanim ta wola babci nie zostanie w stu procentach wypełniona. Mamy nadzieję, że jak zmieni się pewna władza, zmieni się prokuratura, to w końcu pokaże się jakieś światełko w okienku. Parę osób nam pomogło, ale nie mamy do tej pory nic, żadnch rezultatów.

– Dziękuję panu za rozmowę.

Agnieszka Marczak

20 listopada 2021.

“Mecenasem filmu o Annie Walentynowicz jest PKN Orlen”

Poprzedni artykułCo dalej z globalizacją?
Następny artykułWierzenia
- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article