-0,1 C
Warszawa
niedziela, 5 grudnia, 2021

Wierzenia

Must read

Od chwili, gdy człowiek, jeszcze nawet jaskiniowy, zaczął posiłkować się rozumem, przekonany był, że otaczający go świat i on sam musiał zostać stworzony przez Kogoś. I tak powstała wiara w Stwórcę świata i człowieka. W miarę rozwoju cywilizacji, czczono różnych bogów, stwarzano cały ich Panteon – w pierwotnych Chinach, Egipcie, państwie Hetytów, starożytnych Indiach, Grecji i Rzymie. Wśród tych religii, wyróżniał się monoteizm Izraela, oparty na wiedzy o Bogu Stwórcy i Biblii. I w tym narodzie narodził się Bóg-Człowiek, Syn Boży, który stworzył Kościół Święty chrześcijan i w Nim pozostał.

     Od czasów starożytnych (Indie, Grecja i Rzym), istniał także ateizm (niewiara w Boga), a w czasach nowożytnych rozpowszechnił się w on Europie, zwłaszcza Zachodniej. W tej, według badań z 2015 r., 51% osób deklaruje się jako niereligijne lub, jako ateiści. Żeby teraz być ateistą, trzeba mieć wielką wiarę, że wszystko samo się stworzyło, wobec odkrywanej przez naukę złożoności świata, zwłaszcza ożywionego. Według badań z 2014 r. ok. 15% ateistów to antyteiści. Oni, począwszy od starożytnego Rzymu, zwalczają wiarę w bogów, a zwłaszcza w Boga chrześcijan. Można jednak sądzić, że w jakiegoś boga wierzą, bo po co walczyć z Kimś, Kto nie istnieje. Antyteizm przybierał często zbrodniczą postać. Tak było w czasie Rewolucji Francuskiej, w niemieckiej III Rzeszy hitlerowskiej oraz w państwach rządzonych przez komunistów. Mordowano tam wówczas kapłanów i prześladowano wierzących.

     W ateizmie, celem człowieka jest dobrobyt materialny i życie wśród przyjemności, zwłaszcza seks we wszystkich orientacjach, bez zobowiązań i odpowiedzialności, stąd „stosunki partnerskie” i prawo do „aborcji”. Marksistowska „nauka” gender głosi, że człowiek sam może sobie wybrać płeć, których jest wiele. Możliwa jest też przemiana jednej płci w inną i to głoszą naukowcy (pieniądz nie śmierdzi), choć sprzeczne jest to z nauką biologii. Podobnie, „przodująca nauka radziecka” (T. Łysenko) głosiła możliwość przemiany jednego gatunku w inny (np. żyta w pszenicę). I byli tacy, co też w to wierzyli.

    Jako, że człowiek jest ze swej natury religijny, w ateizmie w miejsce Boga stworzono „zastępczego boga”. Nim, jest spersonalizowany „stwórca”, postawiona ponad człowiekiem Przyroda (Natura). Ona wszystko może (gdyby chciała, przekopałaby Mierzeję Wiślaną). Przyroda ma swą „religię”, w niej m. in. zwierzęta są równe człowiekowi. Według niej, człowiek zagraża Naturze „szkodliwą działalnością”, związaną z rozwojem cywilizacji. Tym zagrożeniem to „ocieplenie klimatu”, wywołane nadmiarem w atmosferze dwutlenku węgla, wytwarzanego przez człowieka – energia, przemysł, transport itp. To ma spowodować katastrofę ekologiczną przez m. in. wzrost poziomu mórz i oceanów. I to jest „religia klimatyczna”. W nią wierzy głównie niedouczona młodzież. „Arcykapłanką” tej religii i autorytetem naukowym w tej materii, uczyniono więc nastolatkę – jaka wiedza, taki autorytet. Bo wiadomo, że na Ziemi następowały okresy jej ocieplania i ochładzania. Wiele razy Europa pokryta była lodowcami, ustępującymi w okresach interglacjalnych. Jeszcze 12 tysięcy lat temu, północna Polska pokryta była lodowcem do linii Leszno-Konin i dalej na wschód. I on ustąpił, dzięki ociepleniu klimatu, co nastąpiło przecież nie wskutek działalności ludzi, których było wtedy niewielu i to na niskim stopniu cywilizacji.

     Możliwe, że teraz następuje kolejne ocieplenie klimatu, pociągające groźne skutki. Jednak za to nie odpowiada człowiek, ale zapewne zmiany na słońcu. Należy się starać o niezapylone powietrze, czy o ograniczenie rabunkowego wyrębu lasów, pochłaniających dwutlenek węgla (w powietrzu jest go 0,04%). Ale ma to raczej mały wpływ na zmiany klimatu. Jednak są badania potwierdzające „religię klimatyczną”… Organizowane są więc „marsze klimatyczne”, a Unia Europejska nakazuje likwidować źródła dwutlenku węgla, głównie elektrownie węglowe i płacić ogromne kwoty za jego wydzielanie (rząd PO-PSL na to się zgodził), co powoduje wielki wzrost cen energii i inflację. Produkcja dwutlenku węgla w Unii Europejskiej, to 9% całości, więc ma niewielki wpływ na globalne procesy „ocieplania”. Nikt też nie mierzy ilości „gazów cieplarnianych” w czasie erupcji wulkanów – Etny, tego na Wyspach Kanaryjskich, czy na Islandii w 2010 r. (z powodu zapylenia atmosfery, odwołano loty). Ale kraje mało ich wytwarzające, mając elektrownie ekologiczne (Niemcy – 40% energii) i jądrowe, zyskują na „religii klimatycznej” więc wykorzystują ją, by od nich kupować drogą energię elektryczną. A właśnie to one rządzą Unią… Na szczyt klimatyczny ci „chroniący klimat” (i władze Unii) przybyli samolotami o dużym „śladzie węglowym”!

Bo co innego propaganda, a co innego wygoda. Jednak z wymogu „poprawności politycznej” (element tej nowej „religii”) należy (!) wierzyć w ocieplanie klimatu przez dwutlenek węgla, wytwarzany przez działalność człowieka. Wszyscy więc udają w to wiarę, nawet polski rząd.

     Wacław Leszczyński

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article