0,7 C
Warszawa
poniedziałek, 28 listopada, 2022

Rumunia monarchią?

Must read

W sieci pojawiły się doniesienia na temat wypowiedzi rumuńskich polityków o potrzebie przywrócenia monarchii w tym kraju. Mowa tu o przewodniczącym partii PMP (Partidul Mișcarea Populară – Partia Ruchu Ludowego). 1 października 2020 r. świat obiegła inna wiadomość, o ceremonii ślubnej księcia Jerzego Michajłowicza z dynastii Romanowów, godnej Imperatorów Wszechrusi.

Przeciętny obserwator sceny politycznej mógłby skomentować te fakty następująco:  „Wschodnia Europa, nie mogąc poradzić sobie z demokracją, szuka ratunku w systemach wywodzących się z mrocznego średniowiecza”. Takim mianem często określa się monarchizm w Polsce, zapominając przy tym, a może nie wiedząc, że po II wojnie światowej mniej więcej w połowie krajów Europy Zachodniej panował ustrój monarchiczny. Do dzisiaj filary zachodniej demokracji to monarchie.

To właśnie dlatego elity polityczne wielu krajów zaczynają mówić po cichu, szukając półśrodków jak w Rosji czy wręcz otwarcie i głośno jak w Rumunii, że republikański system polityczny nie jest na miarę wyzwań współczesnego nowoczesnego państwa. Najbardziej jaskrawym przykładem tego jest Polska.

W Rumunii trwa żywa, otwarta debata na temat potrzeby reformy ustrojowej państwa. Portal „Myśl Konserwatywna” przytacza wypowiedź nowego przewodniczącego PMP Cristiana Diaconescu. Diaconescu przejął kierownictwo partii w bieżącym roku po nieznacznej porażce, w wyborach parlamentarnych w 2020 roku. Nowy przewodniczący pragnie zjednać sobie wyborców, dlatego odwołuje się do popularnej w społeczeństwie idei monarchicznej. Wielu komentatorów uważa, że jest to postawa koniunkturalna, ponieważ założyciel partii, Traian Băsescu, w przeszłości uchodził za przeciwnika monarchii i krytykował rodzinę królewską.

W partii liberałów PNL (Partidul Naţional Liberal – Partia Narodowo-Liberalna) ważną rolę odgrywa deputowany Daniel Gheorghe, będący członkiem stowarzyszenia monarchistów ANRM (Alianța Națională pentru Restaurarea Monarhiei – Narodowy Sojusz na rzecz Przywrócenia Monarchii). Pomimo ostatniego wewnętrznego kryzysu w partii liberałów, w niej są pokładane największe nadzieje na polityczne wsparcie idei monarchicznej w rumuńskim parlamencie. Czy mogłoby być inaczej, skoro były premier wywodzący się z tego ugrupowania, Ludovic Orban (jego brat Leonard był komisarzem europejskim)  jest orędownikiem monarchii.

Uważany za postać numer dwa w PSD (Partidul Social Democrat – Partia Socjaldemokratyczna) senator, były eurodeputowany Vasile Dîncu, zasiadał w rumuńskich rządach, też jest znany z poglądów monarchistycznych.

Ważną rolę w życiu politycznym Rumunii odgrywa UDMR (Uniunea Democrată Maghiară din România – Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii). Powstał już w grudniu 1989 roku, a od 1990 roku jego przedstawiciele zasiadają w obu izbach rumuńskiego parlamentu. Od połowy lat dziewięćdziesiątych jest prawie stałym uczestnikiem rządów koalicyjnych. Wielu członków Związku należy również do aktywnych działaczy stowarzyszeń i zakonów o wyraźnych celach monarchistycznych, jak na przykład Istvan Vakar, kawaler honorowy Rycerskiego zakonu Korony Polskiej Świętego Kazimierza Królewicza.

Do grona monarchistów zaliczana jest również marszałek rumuńskiego senatu, Anca Dragu z USR (Uniunea Salvați România – Związek Ocalenia Rumunii). USR należy do najmłodszych partii na tamtejszej scenie politycznej, powstała w 2015 roku. Należy do grona partii liberalnych, postępowych o mocnym nastawieniu proeuropejskim. W ostatnich wyborach zdobyła 55 mandatów poselskich na 330 (16,6 proc.) i 25 senatorskich na 136 (18,4 proc.).

Przykłady znanych postaci z życia politycznego można by mnożyć, co dowodzi tylko jednego – idea monarchiczna nie ogranicza się do wybranego środowiska politycznego. Jest obecna po prawej i lewej stronie sceny politycznej, i w centrum. Przypomina to bardzo sytuację w Królestwie Polskim w przeddzień odzyskania niepodległości w 1918 roku. Pomijając personalne i ideologiczne animozje, wszystkie główne siły polityczne, od lewa do prawa, z wyłączeniem komunistycznej agentury, w jednym były zgodne, że odrodzone państwo polskie będzie królestwem, a uosobieniem tego była Rada Regencyjna.

Podobnie kształtuje się sytuacja w innych środowiskach społeczno-zawodowych. Wielu monarchistów pracuje w administracji państwowej, zajmuje poczesne pozycje w strukturach władzy od rządu począwszy, na najniższych szczeblach lokalnych kończąc. Monarchistami są nauczyciele szkolni i akademiccy, rektorzy uniwersytetów, dyplomaci, lekarze, duchowni różnych wyznań, dyrektorzy firm, przedsiębiorcy i dziennikarze. Do grona tych ostatnich możemy zaliczyć Claudia Padurean, znanego działacza katolickiego, wydawcy, współorganizatora Forum Gospodarczego Transylwania – Śląsk. W Rumunii bycie monarchistą nie jest stygmatem wykluczającym z udziału ze wszelkich dziedzin życia publicznego, dlatego możliwa jest otwarta publiczna debata na temat ustroju państwa, jakże różna od tej, którą mieliśmy w Polsce kilka lat temu.

Nie ma też budowy w jednej scentralizowanej organizacji pracującej na rzecz przywrócenia monarchii. Monopol w tym wypadku byłby bardziej szkodliwy niż użyteczny, to tłumaczy dlaczego Małgorzata, księżniczka Rumunii,  Strażniczka Korony Rumuńskiej, obecna głowa dynastii rumuńskiej sprzeciwia się pomysłom stworzenia partii monarchistycznej czy przekształcenia w partię istniejącego stowarzyszenia monarchistów – Narodowego Sojuszu na rzecz Przywrócenia Monarchii (ANRM).

Poglądy polityczne w Rumunii traktuje się podobnie jak przekonania religijne czy pochodzenie etniczno-narodowościowe, a nie jest to kraj ani jednowyznaniowy, ani jednolity narodowo. W rumuńskim parlamencie jest reprezentowanych osiemnaście mniejszości narodowo-etnicznych. W jednej partii czy organizacji koegzystują ze sobą monarchiści z republikanami i prawosławni z katolikami. W wielu miejscach, w społecznościach lokalnych, na prowincji te różnice są bardzo widoczne,  wręcz jaskrawe, nie dostrzega się jednak tendencji separatystycznych. O obskurantyzmie politycznym, z jakim mamy do czynienia w Polsce, w ogóle nie ma mowy, ale i tak rumuńskie elity dostrzegają potrzebę większej jedności państwa, stąd ta debata nad ustrojem.

Optymiści twierdzą, że po wyborach w 2024 roku, zwolennicy monarchii w rumuńskim parlamencie będą stanowili większość, niezależnie od przynależności partyjnej, co pozwoli na przekształcenie go w konstytuantę, która zmieni konstytucję i przywróci ustrój monarchiczny.

Jan Lech Skowera

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article