-1,7 C
Warszawa
piątek, 21 stycznia, 2022

WRESZCIE DOCENIONE POWSTANIE

Must read

Powstanie Wielkopolskie w latach PRL-u i tzw. III RP było na wszelkie możliwe sposoby umniejszane, marginalizowane, skazywane na zapomnienie.

Komunistom, czyli przywiezionym na sowieckich czołgach „POP-om” (zwalczającym polskie dążenia niepodległościowe „Pełniącym Obowiązki Polaka”) nie pasowało, bo było zwycięstwem nad Niemcami bez „braterstwa broni” z armią sowiecką (czyli dowodem, że sojusz z azjatycką hordą nie jest nam niezbędny). Elitom UBekistanu, szumnie zwanego III RP, a w wielkiej części złożonym z dzieci owych „POP-ów”, nie pasowało tym bardziej. Nie odpowiadało bowiem „pedagogice wstydu”, czyli upartemu wbijaniu do głów, że Polacy to nacja szmalcowników, morderców i zapijaczonych, niezdolnych do utrzymania własnej państwowości miernot, a nie pełen szlachetności naród wielkich sukcesów, dziedzic jednej z najwspanialszych tradycji państwowych.

O tym, że Powstanie Wielkopolskie to zarazem błyskotliwe triumfy nad  wielokrotnie silniejszym przeciwnikiem, jak też wielka ofiara krwi w nierównej walce, dowiadywałem się już w najmłodszych latach mojego życia. Do walki o wolną Polskę pokolenie moich dziadków i pradziadków poszło masowo. Trafiało więc na różne powstańcze fronty, dzięki czemu słuchałem bardzo różnych opowieści. Krewni z rodziny mojego ojca walczyli m.in. w Poznaniu i w powiatach północnych. Od nich usłyszałem: „Szkopów było kilka razy więcej, niż nas, ale byli tak zaskoczeni, że nie mieli szans”. Kuzyn babci (w powstańczych szeregach od pierwszych minut walki) mówił: „Mieliśmy o wiele lepszych dowódców i dużo celniej strzelaliśmy”. W zamieszkałej na drugim końcu Wielkopolski rodzinie mojej mamy wspomnienia były inne. Niemieckie pułki nadciągające z Wrocławia do Rawicza nie miały długiej drogi. Szybkiej odsieczy były pewne dobrze uzbrojone oddziały, które obwarowując się w każdym miasteczku, tworzyły trudne do zdobycia twierdze. Stąd wspomnieniem mojej prababci (żyła w latach 1896–1986) była śmierć jej ukochanego brata, poległego w czasie zdobywania jednej z takich fortec. Z dzieciństwa pamiętam też opowieść staruszków z rodziny mojej mamy o tym, jak pod wyzwolony Rawicz nadciągnęła niemiecka piechota. Powstańcy byli bardzo słabo uzbrojeni, ale zauważyli, że Niemcy nie mają armat. Ktoś w miasteczku wpadł na pomysł, by spróbować ich nastraszyć, pchając po kocich łbach ulic wozy pełne kamieni. I rzeczywiście hałas, jaki wtedy Niemcy usłyszeli, wzięli za rozstawianie stanowisk artylerii. Zamiast atakować,

 postanowili więc czekać na dotarcie swojej, co powstańcom dało czas na lepsze przygotowanie się do obrony.

Trwające niespełna dwa miesiące Powstanie Wielkopolskie było jednym z najpowszechniejszych udanych zrywów niepodległościowych w polskiej historii. Wiele jego bitew i potyczek to wręcz niewiarygodny majstersztyk genialnego dowodzenia w perfekcyjnym wykonaniu doskonałych żołnierzy. Przykładem bohaterstwa, a zarazem  arcymistrzowskiego kunsztu może być bitwa o Ławicę z 6 stycznia 1919 roku, w wyniku której, przy minimalnych stratach, zdobyto jeden z największych łupów wojennych w historii polskiego oręża. Mimo że wśród ponad trzystu zdobytych tam samolotów tylko część była sprawna, to i tak ta zdobycz w pierwszych latach II RP stanowiła lwią część sił naszego lotnictwa. Już pierwszego dnia służyła do atakowania z powietrza Niemców, a potem wielką rolę odgrywała w walkach z nawałą bolszewicką. Błyskawiczna akcja Wielkopolan uniemożliwiła też Niemcom zrabowanie tego regionu, co było procederem praktykowanym przez nich w każdym zakątku okupowanej Polski. Na przykład grabież  Polesia polegała na wycięciu dziesiątek tysięcy hektarów lasu (aby wywieźć taką masę drewna, rozłożyli tam wiele kilometrów prowizorycznych torów kolejowych). Proceder ten doprowadził do katastrofalnej degradacji regionu. W Polsce centralnej Niemcy rozkradli park maszynowy większości fabryk, grabiąc zarazem niemal cały tabor kolejowy. W bezliku wspomnień z tego czasu znany jest obraz Niemców, którzy, kiedy w jakimś miasteczku wyszabrowali już wszystko, co było dało się ukraść, do ukradzionych, także w Polsce, wagonów ładowali nawet kości z rzeźni. Dzięki powstańcom w granicach odradzającej się Polski mieliśmy więc jeden z nielicznych obszarów, które nie zostały doszczętnie ogołocone.

 Dla odrodzenia naszego niepodległego bytu Powstanie Wielkopolskie miało fundamentalne znaczenie. Sukces przyniosła mu powszechność chwycenia za broń, geniusz dowódców, bohaterstwo i wojenny kunszt żołnierzy. Jest ono ogromnym powodem do wdzięcznej pamięci i narodowej dumy wszystkich Polaków. Wspaniale się więc stało, że od tego roku rocznica jego wybuchu jest wreszcie obchodzona jako święto państwowe.

Pamiętać też niestety trzeba, że niemiecka zemsta za Powstanie była straszna. Atakujący Polskę w 1939 roku wyposażeni byli w listy proskrypcyjne – szukali powstańców w każdej zdobytej miejscowości i rozstrzeliwali każdego, kogo udało im się schwytać. Dowiadując się o tym, duża część pochodzących z Wielkopolski żołnierzy kampanii wrześniowej do końca wojny nie wracała w rodzinne strony. Adam Poszwiński, członek przygotowującej Powstanie Naczelnej Rady Ludowej, po aresztowaniu zginął w poznańskim ogrodzie zoologicznym, wepchnięty przez Niemców do klatki z lwami.

Nie tylko propagatorzy „pedagogiki wstydu” nienawidzą wszystkiego, co jest polskim sukcesem. Rzecznicy niemieckiego imperializmu również.

Artur Adamski

Poprzedni artykułWracając do Ziemi Świętej
Następny artykułGrudniowe wspomnienia
- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article