1,7 C
Warszawa
poniedziałek, 28 listopada, 2022

GENEROWANIE HISTERII – PODŁA BROŃ NIKCZEMNYCH

Must read

Żądni podboju, władzy lub grabieży często wykorzystują swoją pozycję polityczną i oręż propagandy do zaszczucia swych ofiar oszczerstwami  niemającymi literalnie nic wspólnego rzeczywistością.

Fałszywe informacje, spreparowane dowody, nagłośniony odrażający wizerunek może prowadzić do histerii na skalę międzynarodową. Bywa, że gigantyczna hucpa, przeprowadzona z aktywnym udziałem licznych agentów wpływu, światowych mediów, polityków pozyskanych dla podłej sprawy i środowisk opiniotwórczych doprowadza do zmian granic, a nawet likwidacji całych państw. Tak było w latach trzydziestych, gdy rzekome cierpienia Niemców sudeckich stały się tematem tak ważnym, że za zgodą brytyjskich i francuskich sojuszników najpierw dokonano terytorialnego okrojenia Czechosłowacji, a następnie wymazania jej z mapy Europy. To samo łajdactwo zostało powtórzone dwadzieścia lat temu, kiedy wyssane z palca oszczerstwa na temat rzekomych zbrodni w Kosowie doprowadziły do haniebnych agresji sił NATO, a następnie rozbioru Serbii, której wydarto region stanowiący kolebkę jej państwowości.

Często zadawano Polsce straszliwe ciosy wyjątkowo hucpiarskimi histeriami. Czasem były one dziełem wrogów dążących do zawładnięcia terytorium naszego państwa. Innym razem działający w naszym kraju aparat propagandy służył celom sitwy zamierzającej u nas panować. Warto pamiętać, że antypolskie gigantyczne histerie nie zawsze kończyły się sukcesem agresorów. To, czy oni wygrają, zależy przede wszystkim od naszych zdolności opierania się tego typu atakom. Powinniśmy znać dzieje tego rodzaju agresji – wiedza o nich czyni nas odpornymi na furie antypolskich kalumnii, których na pewno będziemy jeszcze doświadczać. Historia ta składa się z naszych klęsk, powtarzających się, ilekroć ulegaliśmy naciskom oraz z sukcesów, jakie odnosiliśmy mając w du… żym poważaniu opinię choćby i całego świata. Bo zawsze, gdy służy ona wrogim naszej ojczyźnie celom, bez względu na jej rozmiary, zasługuje wyłącznie na spłukanie wraz z innymi treściami trafiającymi do sedesu.

       Tak jak w XX wieku Czechosłowację i Serbię, traktowano wiele razy Polskę. Wrogowie Rzeczpospolitej w XVIII wieku zafundowali naszym przodkom pedagogikę wstydu o skali nie mniejszej od produkowanej przez mentorów Ubekistanu. Wtedy też Polska miała być powodem do wstydu, wartością niewartą obrony, balastem, jakiego lepiej się pozbyć. W ówczesną antypolską histerię włączyli się poprzednicy dzisiejszych celebrytów, noblistów czy pacynek zwanych autorytetami. Podły olbrzymi proceder się wtedy powiódł. Nie tylko uszczuplił szeregi obrońców ojczyzny, ale też naszpikował zdrajcami i  zasiał zwątpienie. W efekcie polskie państwo przestało istnieć.

Te same zabiegi powtarzano sto lat temu, gdy ponosząc ogromne ofiary, z nadludzkim trudem wreszcie skutecznie wybijaliśmy się na niepodległość. Z lektury dużej części światowych mediów można było wtedy wywnioskować, że nasza ojczyzna to europejskie centrum podłości. Skutkiem tego przekazu było m.in. to, że kiedy nasi ojcowie stawiali opór bolszewickiej nawale, pomoc Węgrów, garstki Kozaków, Ukraińców, Gruzinów czy kilkunastu amerykańskich pilotów stanowiła wyjątki potwierdzające regułę.

Niewspółmiernie większa część świata była wtedy po stronie naszych wrogów. A zwyciężyliśmy wówczas przede wszystkim dlatego, że obojętne nam były opinie anglosaskich polityków i dziennikarzy, jak też portowców czy kolejarzy kilku krajów, konsekwentnie blokujących dostawy amunicji zakupionej dla broniącej nas przed zagładą polskiej armii.

      W tzw. III RP przeżyliśmy wielką kampanię zorganizowaną przeciw projektom lustracji i dekomunizacji. Jej istotą było postawienie na głowie wszystkich elementarnych zasad etyki. Pragnących państwa budowanego przez przyzwoitych nazwano nienawistnikami. Zbrodniarzom nadawano tytuły bohaterów i niewinnych ofiar. Trudno o coś równie zabójczego dla zbiorowości, jak stawianie na piedestale podłych i eliminowanie prawych. A z tym właśnie mieliśmy do czynienia – z nagradzaniem nikczemności, z potępianiem domagających się prawdy i kryteriów  elementarnej etyki w życiu publicznym. Antylustracyjna furia była jednak tak potężna, że państwo, w którym żyjemy, formowano w efekcie jako byt kaleki, moralnie wykolejony. To z  tej przyczyny tzw. wychodzenie z komunizmu w dużej mierze było procederem wielkiej grabieży. I to dlatego dla tak dużej części współczesnych Polaków niepodległość naszego państwa nie zalicza się dziś do wartości godnych obrony.

Sukcesy gigantycznych kampanii, które upowszechniając histerię, doprowadziły do przejmowania władzy, do wielkich rabunków, zmian granic i panowania nad wybranymi terytoriami są zachętą nie tylko dla cynicznych sił politycznych, ale i dla kolosów biznesu. Aktualne jest dziś pytanie, kto będzie beneficjentem forsowanych w Unii Europejskiej programów mających rzekomo służyć obronie klimatu. Nawet ci naukowcy, którzy do idei tej podchodzą z największym entuzjazmem przyznają, że pełne wdrożenie programów kreślonych w Berlinie i Brukseli może przynieść obniżenie średniorocznej temperatury powietrza o jedynie ułamek stopnia Celsjusza. A suma poświęconych temu celowi kosztów może wynosić nawet trzysta bilionów euro. Oczywiście oznacza to radykalne obniżenie poziomu życia setek milionów ludzi i trwałą degradację przede wszystkim takich państw, jak Polska. Skutkiem więcej niż pewnym, musi więc być nowy ład kontynentu, podzielonego na jego część uprzywilejowaną oraz upośledzoną. Wielkiemu celowi politycznemu wielkiej klimatycznej histerii towarzyszy też oczywisty cel biznesowy. Ktoś przecież będzie beneficjentem fortuny o skali setek bilionów. W pierwszej kolejności muszą być nimi udzielający kredytów na wydatki o nieznanych dotąd rozmiarach. Bo niby, skąd Polska i inne kraje miałyby brać tak niebotyczne góry pieniędzy, jeśli nie z kredytów?

Wyciągajmy wnioski z tych histerii, jakie w przeszłości przeciw nam generowano. Ilekroć im ulegaliśmy, płaciliśmy straszliwą cenę.  Ale potrafiliśmy też im nie ulec, nawet wtedy, gdy samotnie stawialiśmy czoła nawale bolszewików wspieranych przez polityków i skomunizowanych robotników połowy zachodniego świata. Polacy, pełni wiary w słuszność swej sprawy, nawet w takich warunkach potrafili samotnie i zwycięsko stoczyć jedną z bitew zaliczanych do decydujących o losie całego świata.

Artur Adamski

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article