0,7 C
Warszawa
poniedziałek, 28 listopada, 2022

ODSZEDŁ HENRYK ŻELAŚKIEWICZ

Must read

W dobrych ludziach budził sympatię, a w złych agresję. To, że bardzo go lubił Kornel Morawiecki, znany przecież z nadzwyczaj braterskiego stosunku do bliźnich, nie było niczym szczególnym. Przewodniczący Solidarności Walczącej cenił jednak oryginalność i wyróżnianie się z tłumu. Te cechy jednak szczególnie irytowały funkcjonariuszy ZOMO. Takich jak Heniek pałowali za sam wygląd – trudno ich było przeoczyć, więc w czasie kolejnej demonstracji stawali się celem „polowania”. Bo „jeśli ostatnio tak oberwał, a znowu przyszedł, to trzeba mu przyłożyć jeszcze bardziej”.

Należał do tych, o których się mówi, że chodzą swoimi ścieżkami. W jego przypadku te ścieżki często i ściśle zbiegały się ze szlakami walczących o niepodległość. Nie było w tym nic dziwnego – był synem żołnierza Armii Krajowej Obwodu Świętokrzyskiego.

Urodził się w 1955 roku we Wrocławiu, od najmłodszych lat sporo czytał, wykazywał naprawdę niemały talent artystyczny, marzył o studiowaniu na wydziale malarstwa. W 1968 wstrząsnął nim widok wojskowych kolumn wyruszających do stłumienia wolności w Czechosłowacji. Kiedy był nastolatkiem, zainteresował go ruch hipisów. Oczywiście w realiach PRL-u ten ruch był on czymś zupełnie innym od buntu rozpieszczonej luksusem młodzieży Zachodu, wykolejanej obfitością konsumpcji i brakiem prawdziwych problemów. W Polsce skupiał przeciwników totalitaryzmu, z niego  rekrutowała się spora część działaczy antykomunistycznej opozycji. Pierwsze swoje ulotki Heniek powielał drukarką-zabawką, umożliwiającą odbijanie krótkich haseł. Karteczki przypominające o agresji sowieckiej, zbrodni katyńskiej, wyrażające protest przeciw komunistycznemu zniewoleniu rozklejał w budkach telefonicznych, windach, bramach. W sierpniu 1980 roku wzywał do poparcia strajków na Wybrzeżu. Po wybuchu stanu wojennego kolportował pismo „Z Dnia na Dzień”, a już latem 1982 roku „Solidarność Walczącą”.

Patrolujący miasto zomowcy najczęściej przyczepiali się do takich, jak on – wyróżniających się wyglądem i samą mową ciała okazujących swój stosunek do siepaczy komunistycznego reżimu. Kiedy go zatrzymywali, otwarcie mówił, co o nich myśli. Odwozili go na komisariat, z którego wkrótce wychodził uznany za niegroźnego dziwaka. Zanim to jednak nastąpiło, obrywał pałkami. Podobnie bywało w czasie demonstracji – nie uciekał przed atakującymi szpalerami, więc zawsze był dotkliwie pobity.

Choć wielu, sądząc po wyglądzie, oceniało go jako zagubionego oryginała, w rzeczywistości miał bardzo spójny światopogląd, uformowany głęboką wiarą w Boga i aktywnym uczestnictwem w życiu Kościoła. Fikcję okrągłostołowych przeobrażeń musiał więc odrzucać jako jaskrawo sprzeczną z wszystkimi zasadami elementarnej etyki. Nadzieję na świt prawdziwej polskiej niepodległości wiązał dopiero z wyborczym przełomem roku 2015. Niektórzy wspólni znajomi pozwalali sobie na odrobinę żartów czy uszczypliwości z Heńka, który ich zdaniem był „odrobinkę zbzikowany”. Ja natomiast zauważyłem kiedyś, że tak z poglądów, jak i wyglądu przypominał Michaela Huelbecqua. Zarówno Żelaśkiewicz, jak i znakomity francuski pisarz i myśliciel to przecież długowłosi abnegaci o dość podobnych fizjonomiach. Obydwaj też tak samo oceniali kondycję naszej cywilizacji i podobnie niepokoili się o jej przyszłość. Heniek wyrażał swe poglądy w malarstwie, autor „Cząstek elementarnych” – w literaturze.

W przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia na Cmentarzu Osobowickim pożegnaliśmy człowieka o barwnej twórczej osobowości.

Artur Adamski

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article