0,7 C
Warszawa
poniedziałek, 28 listopada, 2022

Czy nastąpi kazachizacja Unii Europejskiej ?

Must read

Protesty w Kazachstanie

Protesty w Kazachstanie rozpoczęły się na początku stycznia 2022 r. od podwyżek cen gazu LPG do aut, które – ze względu na rozległość geograficzną kraju – są głównym środkiem transportu. W odpowiedzi na protesty prezydent Tokajew rozkazał strzelać do demonstrantów, których określił mianem terrorystów i ekstremistów. Do tej pory w gwałtownych zamieszkach zginęło kilkaset osób, a kilka tysięcy zostało zatrzymanych. Obecnie porządku w Kazachstanie pilnują rosyjskie wojska.

Sowieckie korzenie kazachskiego autorytaryzmu

Nursułtan Nazarbajew (ur. 6 lipca 1940 r.) rozpoczynał karierę polityczną w szeregach Komunistycznej Partii Kazachstanu jeszcze w czasach Gorbaczowa. W maju 1989 r. Nazarbajew został I sekretarzem Komunistycznej Partii Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, w lutym 1990 r. –   przewodniczącym Rady Najwyższej Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, a w kwietniu 1990 r. – prezydentem republiki. Wprawdzie  25 października 1990 r. Rada Najwyższa ogłosiła niepodległość Kazachstanu, lecz republika nadal miała pozostawać w granicach ZSRS. W przeprowadzonym w marcu 1991 r. referendum na temat przyszłości ZSRS, zdecydowana większość mieszkańców Kazachstanu opowiedziała się za istnieniem Związku Sowieckiego. Dopiero po moskiewskim puczu Janajewa w lipcu 1991 r. kazachskie elity partyjne, obawiając się płynącej z centrum sowieckiego imperium, fali demokratyzacji i liberalizacji poparły oderwanie się  Kazachstanu od ZSRS. 1 grudnia 1991 r. odbyły się powszechne wybory prezydenckie, które wygrał Nazarbajew, otrzymując 99,8 głosów. Kraj ten – jako ostatnia z republik ZSRS – proklamował 16 grudnia tegoż samego roku niepodległość. Jednakże w samym Kazachstanie i pozostałych krajach Środkowej Azji oderwanie się od ZSRR umocniło – wskutek słabego zorganizowania tamtejszych społeczeństw –  tendencje autorytarne.

Bogaty kraj biednych ludzi

Nazarbajew prawie przez 30 lat rządził w Kazachstanie, stosując różnorakie manipulacje i chwyty wyborcze: w zależności od potrzeby przedłużał lub skracał kadencje prezydenckie, niespodziewane rozpisywał wybory tak, by konkurenci nie mogli przygotować kampanii wyborczej lub pozbawiał najpoważniejszych kandydatów – pod pozorem kryminalnych możliwości –  udziału w wyborach. W ten sposób przez pięć kadencji zapewniał sobie wybór na prezydenta kraju, uzyskując od 81 proc. do 98 proc. głosów poparcia. Dominująca pozycja urzędu prezydenta znalazła również odzwierciedlenie w prawie konstytucyjnym: np. prezydent mianuje premiera, który jest zatwierdzany przez parlament. W przypadku wyrażenia votum nieufności przez parlament, prezydent może przyjąć dymisję gabinetu lub rozwiązać parlament. Rząd jest również bezpośrednio odpowiedzialny przed prezydentem, który decyduje o nominacji poszczególnych ministrów i najważniejszych urzędników państwowych. 19 marca 2019 r. Nazarbajew zrezygnował ze sprawowania urzędu prezydenta, a obowiązki prezydenta przejął Kasym-Żomart Tokajew. Jednakże w opinii obserwatorów były prezydent nadal kierował sprawami państwa z tylnego fotela.

Na transformację i rozwój kazachskiej gospodarki wpłynęły – znane z innych postkomunistycznych społeczeństw – zjawiska uwłaszczenia nomenklatury, co sprawia, że pomimo dużych zasobów bogactw naturalnych (również gazu ziemnego i ropy) bogactwo ekonomiczne rozłożone jest nierównomiernie.

Nazarbajew pozostawał w wasalnej zależności od Rosji, a Kazachstan był członkiem postsowieckiej Wspólnoty Niepodległych Państw. Podległość Kazachstanu wynikała z komunistycznej przeszłości obu krajów, której elementy w postaci struktur wojska i bezpieczeństwa oraz postkomunistycznych środowisk polityczne przetrwały w nowych  warunkach. Trzeba jednak przyznać, że Nazarbajew – na ile pozwalało mu na to położenie geopolityczne i zasoby naturalne kraju – starał się utrzymywać stały stopień niezależności od Rosji. Kazachstan był neutralny podczas konfliktu rosyjsko-gruzińskiego czy rosyjsko-ukraińskiego oraz dla równowagi podtrzymywał relacje z Chinami. Odmiennie też niż Łukaszenka na Białorusi Nazarbajew promował język i kulturę kazachską, zapewniając równocześnie prawa mniejszościom wyznaniowym i narodowym. Wysłanie – w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym – rosyjskich wojsk do Kazachstanu, które zaczęły ochraniać kluczowe obiekty, zapewne zwiększy podległość Kazachstanu wobec Rosji z zachowaniem zewnętrznych pozorów państwowej suwerenności. Osłabnie też osobista pozycja Tokajewa w relacjach z Putinem.

Czy Unii Europejskiej grozi kazachizacja?

Pojęcie kazachizacji należy rozumieć metaforycznie jako proces podporządkowania mniejszych państw (w tym przypadku Unii Europejskiej)  przez większe (Rosję) najpierw poprzez środki miękkie (poprzez gospodarkę i politykę informacyjną), a później twarde: groźbę interwencji skierowaną wobec najsłabszych państw.

Uzależnienie gospodarcze UE postępuje już od prawie dwóch dekad. W ramach inwestycji Nord Stream II UE na dobre uzależni się od dostaw rosyjskiego gazu, który został wpisany w cele polityki klimatycznej. W przypadku kazachskim, znaczne podwyżki cen gazu wprowadzone suwerennie przez kazachskie władze sprowokowały protesty społeczne. W przypadku państw Unii Europejskiej, Rosja – aby np. wyeliminować będące u władzy niesprzyjające jej opcje polityczne – może posłużyć się szantażem gazowym: wstrzymać dostawy tego surowca lub doprowadzić do jego znacznych podwyżek, prowokując kryzys gospodarczy w wybranych krajach. Prowadzona za pomocą środków  ekonomicznych  polityka zagraniczna może być zatem skutecznym narzędziem dyscyplinowania nie dość uległych, polityków, rządów i państw UE.

Proces wasalizacji – za pomocą rozdawania synekur i stanowisk w rosyjskich spółkach – kluczowych polityków europejskich już się zresztą dokonuje. Gerard Schroeder (w latach 1998–2005) kanclerz Niemiec) pod koniec sprawowania urzędu kanclerza podpisał z Rosją umowę o budowie gazociągu północnego. Po zakończeniu kariery politycznej Schroeder został członkiem rady nadzorczej kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum Nord Stream budującego gazociąg, a od 2017 r. jest szefem rady dyrektorów w rosyjskim koncernie naftowym Rosnieft.

François Fillon (w latach2007–2012 premier Francji) od 2017 r. prowadził firmę konsultingowej współpracującą m.in. z rosyjskimi przedsiębiorstwami. W czerwcu 2021 r. rząd Rosji  nominował Fillona członkiem rady dyrektorów koncernu naftowego Zarubieżnieft, a pod koniec 2021 r. Fillon wszedł do zarządu rosyjskiego koncernu petrochemicznego Sibur.  

Cora van Nieuwenhuizen,  minister infrastruktury i gospodarki wodnej w rządzie Holandii (2017–2021, a wcześniej europosłanka) po zakończeniu kariery politycznej została szefową współpracującej z Gazpromem grupy Verening Energie-Nederland. Nawet tańcząca na własnym weselu z Putinem austriacka szefowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych  w latach 2017–2019, Karin Kneissl znalazła pracę w Rosniefcie. Paavo Lipponen (w latach 1995–2003 premier Finlandii) po zakończeniu kariery politycznej został zatrudniony w zależnej od rosyjskiego Gazpromu spółce Nord Stream.

Być może wymienione nazwiska to tylko wierzchołek góry lodowej.  Tomasz Teluk pisze: Dla rosyjskich firm energetycznych lobbowali też m.in. Duńczyk Mogens Peter Carl, zasiadający w departamencie handlu oraz środowiska Komisji Europejskiej, Bruno Dethomas z Francji, Peter Guilford z Wielkiej Brytanii i kilku innych wysokich urzędników unijnych związanych bądź z Komisją Europejską bądź z europejskimi instytucjami zajmującymi się konkurencją. (T. Teluk, Kolejny europejski polityk zatrudniony na rzecz Gazpromu).

Nie trzeba przenikliwości Machiavellego, by stwierdzić, że wspomniane nominacje nie przekładają się na rosyjskie wpływy w austriackiej, fińskiej, francuskiej, niemieckiej, czy holenderskiej klasie politycznej. Aby zostać nominowanym do zasiadania w radzie nadzorczej rosyjskiej państwowej spółki, trzeba wykazać się pewną dozą spolegliwości wobec rosyjskich interesów jeszcze w czasie trwanie czynnej kariery politycznej. Formalne jej zakończenie nie oznacza przecież całkowitego odcięcia się od życia politycznego i wyrzeczenia się nieformalnych układów, powiązań i znajomości, które się nawiązało w trakcie sprawowania państwowego urzędu. Zachodzący stopniowy proces wasalizacji klasy politycznej europejskich państw ma więc wymiar nieformalny i stąd trudny jest do oddolnej kontroli. Gdy ubezwłasnowolnienie klasy politycznej najważniejszych państw naszego kontynentu osiągnie taki poziom, że  uniemożliwi skuteczną obronę przed agresją, wtedy Rosja przetestuje środki twarde: np. zagrozi interwencją na Ukrainie czy wystąpi w „obronie mniejszości rosyjskiej” w krajach bałtyckich.

Krzysztof Brzechczyn

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article