-1,7 C
Warszawa
piątek, 21 stycznia, 2022

Wolność w czasach Pegasusa

Must read

Zagrożenia  terrorem, działaniami przeciw państwu i wolności obywateli,   wymuszają ingerencje służb w prywatność. Służby muszą wiedzieć na czas, a nie po zamachu. W roku 2001 służby nie zdążyły  przed Bin Ladenem. Teraz mają zdążyć.  Dla ochrony wolności  trzeba  wycofać się  z wolności. Podejmiemy  wszelkie  jawne i niejawne  środki – powiedział prezydent G. W. Bush  po  ataku na WTC. – Obronimy wolność

Niespełna sześć tygodni po   ataku  na  Nowy York  w 2001 roku prezydent Bush podpisał ustawę pod nazwą Patriot Act. Ustawa znosi dotychczas obowiązujące procedury, uniemożliwiające rządowym agencjom  ingerencje w prywatność obywateli. Nie określano techniki  ingerencji, pozostawiając to  kompetencji FBI. W ostatnich latach narzędziem podsłuchów może być izraelski Pegasus.   

Po 11 września 2001 roku  wiele   krajów  wzmocniło bezpieczeństwo   narodowe kosztem prywatności swych  obywateli.  Amerykańskie prawo o dostępie do informacji (EFOIA) oraz  o ochronie prywatności  (PA= Privacy Act)  zostało  mocno ograniczone.  Ustawy te miały służyć Ameryce  do końca  XXI  wieku, służyły do ataku na  World Trade Centre.  Wolność nie  przysłużyła się wolności – argumentował  zwolennik Patriot Act.  

Podpisana  26 października 2001  ustawa wyposażyła   rządowe agencje  wywiadu  i  przestrzegania prawa  w nadzwyczajne uprawnienia.  Jednocześnie  zniosła  dotychczas obowiązujące procedury. Obszerny, liczący 342 strony Patriot Act,  wniósł  do przepisów regulujących komunikację społeczną   szereg  istotnych zmian. 

Zasadnicza  nowość  ustawy  dotyczy  totalnej inwigilacji  obywateli  za pomocą najnowocześniejszych  technologii  informacyjnych, a także dotychczasowych technik.  Eksperci prawni twierdzą, że niedoskonały, zbyt pochopnie przyjęty przez Kongres i podpisany przez prezydenta  Patriot Act  narusza  m.in. Pierwszą  poprawkę do Konstytucji USA.

Pierwsza poprawka mówi, że Kongres nie może stanowić ustaw ograniczających wolność słowa albo prasy. Ale tu nie chodzi o wolność słowa, ale  wolność od terroru i strachu, mówią zwolennicy  Patriot Act.

Patriot Act  ma szlachetną nazwę i szlachetne intencje – zapowiada  walkę z terroryzmem.  W istocie jest  interpretowany przez środowiska liberalne i lewicowe jako zamach  na  fundamentalne prawa obywatelskie, z których Amerykanie byli dumni. Wielu Amerykanów jest zdania, że Patriot Act   naruszył  granicę, jaka dzieli  to, co prywatne od tego, co  państwowe.

Dzisiaj, na mocy prawa, odpowiednie służby mogą śledzić korespondencję, odczytywać sms-y,  e-maile, mogą podsłuchiwać rozmowy telefoniczne,  sprawdzać,  jakie kto  odwiedza  strony www, jakie wypożycza książki, jakie towary kupuje przez Internet.

Agenci  służb  mogą fotografować i filmować biorących udział w pokojowych protestach i demonstracjach  etc. Wszystko to  narusza głęboko zakorzenione w Ameryce przeświadczenie, że   obywatel amerykański, zgodnie z  konstytucją,  cieszy się wieloma wyjątkowymi prawami i wolnościami.

 Samorządy miast i organizacje praw  obywatelskich  oprotestowują Patriot Act od momentu powstania ustawy,  twierdząc, że  jest sprzeczna z Konstytucją. American Civil Liberties Union  (ACLU), zwana   strażnikiem  amerykańskich wolności, opublikowała raport,  w którym surowo ocenia nadużywanie przepisów Patriot Act, szczególnie stosowanie inwigilacji zwyczajnych obywateli.

 W sierpniu 2002  roku ACLU  wraz  z  kilkoma  innymi  organizacjami, zajmującymi się  przestrzeganiem praw człowieka,  zażądało,  powołując się na EFOIA (Electronic Freedom of Information Act Amendments), czyli na  ustawę  o dostępie do informacji), aby  FBI  poinformowało  ACLU, w jaki sposób korzysta z  Patriot Act.

W żądaniu poproszono prokuratora generalnego o   ujawnienie,   ile razy FBI skorzystała z uprawnień nadanych przez Patriot Act, ile razy FBI zażądała od bibliotekarzy i  księgarzy ujawnienia  kartotek obywateli, ile razy  wszczęto  działania wobec osób tylko dlatego, że korzystały z uprawnień jakie gwarantuje im Pierwsza poprawka.

 Kiedy prokurator generalny odmówił udzielenia informacji,  ACLU wystąpiła w październiku  2002  roku   na drogę sądową. Dopiero  wówczas prokurator generalny przedstawił 350 stronicowy raport, z którego jasno wynikało, że FBI  nadużywała swoich uprawnień,   wielokrotnie   bez nakazu poddawała obywateli  inwigilacji, choć nie toczyło się wobec nich  żadne śledztwo.

W wyniki akcji ACLU aż  142 społeczności w 27 stanach wystosowało protest  w sprawie  wykorzystywania  Patriot Act  do  gwałcenia prywatności.   Wśród  protestujących miast  były   Filadelfia, Detroit,  San Francisco, Nowy Jork i inne.

Nie wszystkie społeczeństwa uznają, że podstawowe sfery życia człowieka powinny podlegać prywatności, czyli być wolne od zewnętrznej ingerencji lub od publicznego zainteresowania. Stany Zjednoczone należą do  tych krajów, które  już  w latach  sześćdziesiątych  przystąpiły do tworzenia prawa, określającego  dostęp  do informacji  i  granice prywatności. 

 W  1974 roku  Kongres USA przyjął  Privacy Act, ustawę regulującą  sprawy gromadzenia, kontroli, zawartości, rozpowszechniania i stosowania informacji osobowych i pokrewnych.Ponadto Kongres przyjął Right of Financial Privacy Act (1978), Foreign Intelligence Surveillance Act (1978), Intelligence Identities Protection Act (1982) chroniący informacje identyfikujące funkcjonariuszy wywiadu USA, agentów i źródła informacji z dziedziny bezpieczeństwa narodowego. 

Ustawa o prywatności (PA) zobowiązywała  instytucje federalne, by przestrzegały zasady, że  nie będzie żadnych tajnych systemów gromadzenia akt osobistych i będzie obowiązywać polityka otwartości w kwestii gromadzenia danych.  Zasadę tę  złamał  Patriot Act, ustawa  wymierzona  w terrorystów naruszająca  prywatność  Amerykanów.  

Pojęcie  prawa do prywatności, ochrona prywatności to w prawie  niektórych państw rzecz stosunkowo nowa i wciąż rozwijająca się.  Najogólniej  prywatność  oznacza  czyjeś  sprawy osobiste,  stanowi  czyjąś osobistą własność.  Prywatność  to  sytuacja, w której niejawne  osobiste informacje  – fakty, obrazy, zdjęcia, nagrania, opinie – ujawnione w miejscu prywatnym,  nie stają się dostępne dla osób trzecich.

 W społeczeństwie informacyjnym wszyscy jesteśmy dostawcami i użytkownikami sieci. Urodzenie się jest momentem zapisu pierwszej  informacji o człowieku w  LAN (Local Area Network). Posuwamy się dalej, żeby mieć schowek  w WAN (Wide Area Network).  A później już tylko krok do sieci  globalnej GAN (Global Area Network).  Każde  słowo  sczepione  z innymi słowami  w  sieci  jest   elementem   hipertekstu.  

Kliknięcie na jedno słowo  wywołuje słowa następne,  kliknięcie na słowa następne,  wywołuje   potok słów.  Zbiory słów, dokumentów, znaków stanowią zasoby   banków   informacji, zasoby  władzy nad obywatelem.

Aby właściwie spożytkować  władzę nad  elektroniką,  w roku  1994 powołano  w  USA  instytucję  pod nazwą  Electronic Privacy Information Center  (EPIC)  z siedzibą w Waszyngtonie.  Jest to ośrodek badawczy nad  prywatnością  elektroniczną.  Zwraca on uwagę na  kwestie wolności obywatelskich, ochronę prywatności, przestrzegania Pierwszej poprawki do Konstytucji USA etc.

Kwestią komunikacji internetowej  zajmuje się Public Voice. Jest   to projekt powołany do życia,  by promować udział   opinii publicznej  w tworzeniu polityki w dziedzinie Internetu w takich  sferach, jak  prywatność i wolność wypowiedzi, ochrona konsumentów i zarządzanie Internetem.  

Szefowie Public Voice organizują międzynarodowe konferencje, publikują raporty, współpracują z ODCE i UNESCO, umożliwiają  wspólne spotkania przywódców organizacji pozarządowych i działaczy społeczeństwa otwartego z przedstawicielami  rządu. 

Zarówno  Public Voice, jak i EPIC  domagają się poszanowania  zasady, że  człowiek ma prawo do tajemnicy rozmów twarzą w twarz i za pośrednictwem środków technicznych, a także do tajemnicy informacji przekazywanych sekretnie. Ma prawo posługiwać się tekstami zaszyfrowanymi, sygnałami graficznymi, świetlnymi, muzycznymi, dźwiękowymi itd. Coraz więcej ludzi dostrzega niebezpieczeństwo związane z gromadzeniem, przechowywaniem i udostępnianiem informacji.

Prostym przykładem  naruszenia prywatności jest  wkroczenie na czyjś prywatny teren, napaść fizyczna, podsłuchiwanie rozmów, naruszenie tajemnicy korespondencji  w wersji tradycyjnej czy elektronicznej.

Naruszeniem   jest   nieuzasadnione  najście  czyjegoś odosobnienia, zacisza domowego, wtargniecie do czyjegoś domu, zaglądanie do okien przez lornetkę, podgląd kamerą, podsłuch w telefonie, przeszukanie portfela, powtarzające się i natarczywe  telefony, wgląd w dane finansowe, rachunki bankowe bez zgody zainteresowanego, wgląd w karty biblioteczne korzystających z bibliotek i z  wypożyczalni video. 

Prywatność obywateli   narusza  władza, narusza rząd,  kiedy ogranicza dostęp do czegoś,  ogranicza wolny wybór w  takich sferach życia,  jak małżeństwo, rodzicielstwo, edukacja dzieci.

Naruszeniem prywatności  jest  wykorzystywanie czyjegoś wizerunku czy nazwiska,  np. w reklamie, co  może wywołać uszczerbek na uczuciach osoby zainteresowanej.

Publikowanie osobistych, prywatnych faktów takich,  jak  dane podatkowe, stosunki seksualne, listy osobiste, relacje z rodzinnych kłótni i sprzeczek, przebieg leczenia, zdjęcia osób w  domu, publikacje przedstawiające osobę w fałszywym świetle naruszają prywatność. Naruszeniem prywatności jest  ujawnienie  tajemnicy  stosunków pacjent-lekarz, ksiądz-wierny, adwokat-klient.

           Skodyfikowane zasady prawa  do prywatności  przewidują o wiele więcej sytuacji, które są naruszeniem fundamentalnych praw człowieka i mogą być uznane za szkodę w świetle prawa do prywatności.

Najwięcej prywatnych  informacji rejestrują   instytucje ochrony zdrowia, szkoły, instytucje ubezpieczeniowe,  służby specjalne.  Przeciętny urzędnik  z  Nowego Jorku, nafciarz z  Teksasu,  nauczyciel  z  Anchorage na Alasce odnotowani są  w kilkudziesięciu, a niekiedy w kilkuset  kartotekach.

Oprócz federalnych akt, każdy obywatel jest odnotowany w aktach instytucji stanowych, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Nie można wcale być pewnym,  że ostatnia informacja o człowieku wpływa do jego teczki w momencie jego śmierci, bo  schowki  z informacjami  o obywatelach  nigdy nie są ostatecznie  zamknięte.

Gromadzone, przetwarzane  i udostępniane informacje  można podzielić na  prywatne i  publiczne, znajdujące się  w posiadaniu  organów władzy.  Dokumenty można odsłuchać lub zrozumieć przy użyciu środków technicznych. A zatem słowo dokument odnosi się  nie tylko  do papieru z napisanym na nim tekstem czy do obrazów, ale także do  zapisów,  dokonanych przy pomocy środków elektronicznego przetwarzania danych. Można powiedzieć, że dokument to  przedmiot,   który zawiera  pewnego rodzaju informację.

Dokumenty oficjalne, zawierające informacje podlegające tajemnicy, mogą  być oznaczone jako tajne. Kwestię tajemnicy regulują  specjalne  przepisy o  tajemnicy.  Należy od razu powiedzieć, że bez odpowiedniej ochrony pewnych informacji niemożliwe byłoby bezpieczeństwo narodowe, tożsamość i integralność zarówno społeczeństw, obywateli, jak i państwa. Jest oczywiste, że powinny istnieć prawnie usankcjonowane sfery niejawne w życiu osobistym, jak i w życiu państwowym, społecznym i gospodarczym.

Społeczeństwa demokratyczne starały się od dawna regulować równolegle dostęp do informacji oraz ochronę tajemnicy i prywatności. Jak wiele informacji może obywatel spodziewać się od swego rządu? Jaki zakres dostępu do informacji może być mu dany? Jak pogodzić dążenie do tajemnicy państwowej i do tajemnicy prywatnej z dążeniem społeczeństwa i poszczególnych obywateli do coraz szerszego dostępu do informacji?

           Wolność człowieka zależy w dużym stopniu od tego, ile ma prywatności, a wolność kraju zależy najczęściej od ochrony informacji. W krajach demokratycznych i w krajach zmierzających ku demokracji, prywatność  obejmuje takie sfery, jak: dom, własność, korespondencja, zdrowie itd. Niemal we wszystkich społeczeństwach i kulturach podstawową sferą prywatności jest dom.             Następne po  domu sfery prywatności  to własność i zdrowie.   Nierzadko zdrowie jest sprawą szantażu, gry politycznej itd. 

Praktyka pokazuje, że najmniej chronionymi sferami prywatności są finanse osobiste. Zbieranie danych w sektorze finansów przez banki, instytucje kredytowe, podatkowe i ubezpieczeniowe jest nierzadko powiązane z wymianą albo nawet ze sprzedażą danych. Często pracownicy np. salonów sprzedaży samochodów „przechodzą” z bazami danych do firm ubezpieczeniowych. I odwrotnie.

Służby  specjalne  podsłuchują  rozmowy telefoniczne, kontrolują sms-y,  korespondencję internetową i  tradycyjne  listy.  Niektóre słowa „ożywiają”  pajęczą  sieć.  Służby  specjalne, niczym  zwinne pająki,  próbują złowić tego, kto  wypowiedział coś, co  może zagrozić  państwu.  Służby pracują też nad  umysłami konsumentów  hamburgerów i  informacyjnych  fastfoodów.

Przeciętny Amerykanin atakowany jest codziennie przez 1700 komunikatów telewizyjnych i radiowych. Zanieczyszczenie umysłów  informacyjnymi śmieciami osiąga szczyty.  Zamiast uczyć umysł i doskonalić duszę, dowiadujemy się, że dobrem najwyższym jest np. osiąganie coraz wyższego poziomu materialnego bytowania.

Przekonywaniem, namawianiem, narzucaniem zajmuje się przemysł  perswazyjny. Spece od perswazji  potrafią  przełożyć  każdy  problem na  odpowiedni język, za pomocą którego  przekonują  najbardziej zatwardziałych  indywidualistów.

Patriot Act  idzie zdecydowanie dalej  od  ustawodawstwa  europejskiego  w  zwalczaniu  terroryzmu.  Nowe zdefiniowanie   terroryzmu i poszerzenie  tegoż pojęcia o tzw. terroryzm wewnętrzny, umożliwia amerykańskim agencjom   szerszą i głębszą  inwigilację społeczeństwa. W poczuciu większości Amerykanów, Patriot Act  stanowi zagrożenie dla prywatności i wolności obywatelskich. Zagrożone jest zwłaszcza  prawo do prywatności komunikacji on-line i wszelkiej internetowej aktywności.  

Zwiększona kontrola i nadzór  nad  obywatelami dokonuje się w Ameryce poprzez rozszerzenie prawa  do stosowania takich narzędzi inwigilacji,  jak zakładanie  podsłuchów,  instalowanie kamer, przeszukanie mieszkań  bez nakazu,  wezwanie na przesłuchania przed sądem pod byle pretekstem.

Policja może wchodzić do domu obywateli, zabierać ich własność bez poinformowania, że przeszukanie się odbyło i że cokolwiek wzięli.  Agenci mogą śledzić działania organizacji politycznych i religijnych i osób prywatnych, przeciwko którym nie toczy się żadne śledztwo ani które nie przejawiają żadnych oznak  kryminalnej działalności.

Przedstawiciele Departamentu Sprawiedliwości zapewniają, że  dotychczasowe  akcje federalnych agencji, możliwe na mocy Patriot Act  już ochroniły tysiące Amerykanów przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony terrorystów.  Obywatel nigdy nie dowie się, że jest lub był pod obserwacja FBI, że agenci sprawdzali książki, jakie czytał, strony internetowe, które odwiedzał, demonstracje, w jakich brał udział, msze, w których uczestniczył.

Na mocy sekcji 215 ustawy Patriot  FBI może nakazać pracownikom bibliotek, księgarń, operatoriom internetowym i telekomunikacyjnym, szpitalom, bankom, kościołom, organizacjom wyznaniowym, partiom politycznym,  stowarzyszeniom ujawnienie intersujących agencję informacji.

Ustawa  nakłada też zakaz informowania kogokolwiek o przypadkach  gromadzenia przez FBI informacji na obywateli na mocy Ustawy.  Bibliotekarze nie mogą ujawnić, ile razy i kiedy odwiedziło ich FBI i czego zażądało.

Departament Sprawiedliwości odrzuca twierdzenie ALA, że FBI nadużywa prawa. Twierdzi,  że  agenci  FBI,  chcąc   uzyskać wgląd w kartoteki,  muszą  najpierw  zdobyć  nakaz sądowy. Muszą  przekonać sąd, że  wgląd w kartoteki  jest  uzasadniony.

W czerwcu  2002 roku Unia Europejska   przyjęła dyrektywę pod nazwą  Electronic Communications Privacy Directive, regulującą  prywatność elektronicznej komunikacji. Na mocy tej dyrektywy,  państwo członkowskie Unii  może  ustanowić prawo, nakazujące  operatorom telekomunikacyjnym albo  dostarczycielom internetowych usług, zachowywanie danych  pozyskanych w ruchu telekomunikacyjnym, pochodzących z telefonów komórkowych,  telefonów stacjonarnych, faxów, e-maili  etc. 

Powstaje pytanie, czy w  czasach zagrożeń  i  nadzoru obywateli  za pośrednictwem technologii informacyjnych jest  szansa na  prywatność?  Poradniki grup alternatywnych, zajmujących się  ochroną prywatności,   doradzają, jak  nie wplątać  się  w globalną  sieć  informacyjną. Płacić gotówką, nie wypożyczać książek z bibliotek. Nie chorować, nie zostawiać śladów na piśmie. Pracować na swoim,  często zmieniać adres, nie odbierać poczty pod adresem zamieszkania.

W ten sposób można znacznie ograniczyć ilość informacji o sobie.  Są też wyjścia bardziej radykalne. Można zmienić tożsamość, ukryć się, zostać pustelnikiem bez adresu.  Wszystko zależy od tego, ile prywatności chce się ochronić, a ile prywatności oddać państwu.

        Michał Mońko

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -spot_img

Latest article