9,9 C
Warszawa
wtorek, 24 maja, 2022

Strategiczny rozłam energetyczny UE

Must read

Dotąd wiązano europejski kryzys energetyczny z przewrotną polityką Kremla. Ma ona polegać na zawieraniu umów na dostawy gazu, po to, aby  w krytycznych momentach je wstrzymywać, wywierając nacisk na koncesje polityczne tych krajów na rzecz Rosji.

Dziwne, że wszyscy się temu dziwią. Jest to przecież polityka stara jak świat i chętnie stosowana przez wszystkich, którzy mają do tego sposobność. Po II wojnie światowej nałożono na Polskę polityczne embargo na dostawy miedzi. Zmusiło to władze PRL do jej poszukiwania na własnym terytorium, co zakończyło się odkryciem złóż na Dolnym Śląsku i powstaniem KGHM Polska Miedź S.A., jednego z największych na świecie jej producentów.  Rozwiązywało to kryzys krajowych dostaw miedzi i pozytywnie wpłynęło na rynek tego surowca w Europie i na świecie. Jest to dowód na to, że wszelkie restrykcje są mieczem obusiecznym. Podobnie więc jak na każdej wojnie, szkodzą wszystkim zainteresowanym. Ich zamierzone działanie jest zatem krótkotrwałe. Ten „krótki” czas może trwać latami, a nawet dziesiątkami lat, ale kraj przyciśnięty do muru, z reguły znajduje wreszcie wyjście z sytuacji. To w terminologii wojskowej jest jakby taktycznym, a w dłuższym czasie, jej operacyjnym wymiarem. Ten styl nigdy nie odnosi jednak zwycięstwa na poziomie strategicznym, co można przełożyć na trwałe rozwiązania. Przykładem może być układ w Poczdamie po drugiej wojnie światowej, a bardziej współcześnie porozumienie o dostawach ropy naftowej do USA, jakie Henry Kissinger zawarł z Arabią Saudyjską w zamian za transakcje zawierane tylko w dolarach. Uzyskane zyski nazwano petrodolarami. Ta umowa przetrwała prawie pół wieku.

Wracając do Europy, wydaje się, że jesteśmy blisko strategicznych decyzji dotyczących trwałego i pogłębiającego się kryzysu energetycznego. Rosyjskie naciski i zabiegi gazowe to taktyka i operacyjne przesuwanie rynków tego państwa w kierunku Chin, co staje się dla Rosji rozwiązaniem o znaczeniu strategicznym.          

Przeciw paliwom kopalnym i energetyce jądrowej     

Zwycięstwo OZE w europejskiej energetyce jest rozwiązaniem strategicznym. Przede wszystkim dlatego, że nie ma właściwie powrotu do energetyki paliw kopalnych. Energetyka węglowa jest już coraz węższym marginesem, proces jej likwidacji dobiega smutnego końca. Z paliw kopalnych pozostał tylko gaz ziemny. Zużycie ropy naftowej i pochodnej z niej benzyny będzie coraz bardziej ograniczane ze względu na promowanie pojazdów elektrycznych. Oba te źródła energii do roku 2050 mają być prawie na całym świecie wyeliminowane z użycia. Pozostaje jeszcze problem energetyki jądrowej, która pośrednio wiąże się z paliwem kopalnym, jakim jest uran. Jego zastosowanie w energetyce jądrowej, mimo że nie wytwarza feralnego dwutlenku węgla, wzbudza jednak sprzeciw ortodoksyjnych ekologów. Wynika to ze znaczących odpadów promieniotwórczych, które trzeba składować w bezpiecznych, przeznaczonych do tego celu podziemnych kopalniach. Dotyczy to przede wszystkim Francji, gdzie energetyka jądrowa jest podstawowym rozwiązaniem. Problem składowania odpadów promieniotwórczych Francuzi rozwiązali przez zakład ich wielokrotnej utylizacji i powtórnego zastosowania w reaktorach jądrowych. Nie zadowala to ekologów, którzy na wszelki wypadek żądają całkowitej likwidacji tego rodzaju energetyki. Dotychczas był to spór uprawiany w kategoriach teoretycznych, teraz wobec zaostrzenia dalszego prawa dotyczącego rozwoju OZE stał się nierozwiązywalnym na razie problemem UE.   

Rozłam w europejskiej polityce OZE                                                                      

O ile dotychczasowa kampania propagująca odnawialne źródła energii odnosiła sukcesy wśród państw UE, to teraz po kolejnym tego typu sukcesie związanym z ustaleniami konferencji COP26, w tym dotąd tak zgodnym środowisku nastąpił rozłam. Byłby on bez znaczenia, gdyby nie dotyczył dwóch najważniejszych gospodarek UE, to jest Niemiec i Francji, które w tej sprawie zajmują całkiem odmienne stanowiska. Francja pragnie wprowadzić do zapisów prawnych energetykę jądrową jako zgodną z polityką OZE. Niemcy odwrotnie nienawidzą energetyki jądrowej, tak jak paliw kopalnych i żądają takiego samego jej traktowania. Zielona energetyka to dla nich energia z wiatru i słońca. Francja również korzysta z energetyki solarnej i wiatrowej, ale nie traktuje jej w sposób dogmatyczny, jak czynią to Niemcy. Oba państwa usiłują zapisać swoje stanowisko w dokumentach, które dotyczyłyby nie tylko Niemiec i Francji, ale całej UE. Obie frakcje mają w UE zwolenników, którzy gotowi są sparaliżować swoich konkurentów. Było to widoczne przy podjętej próbie sklasyfikowania gospodarczych działań sprzyjających środowisku.                                                                                                         

Martwy dokument                                                                                  

Parlament Europejski i Rada UE 18.06 2021 roku wydały rozporządzenie w sprawie klasyfikowania środowiskowo zrównoważonej działalności gospodarczej. Dokument ten nazwany został Taksonomią. Nowe przepisy mają zwiększyć poziom ochrony środowiska przez skierowanie kapitału z inwestycji szkodzących środowisku na bardziej ekologiczną alternatywę. Innymi słowy Taksonomia nie wprowadza zakazu inwestowania w działalności szkodzące środowisku, ale przyznaje dodatkowe preferencje dla ekologicznych rozwiązań. W dodatku brak przepisów określających, jakie inwestycje są zrównoważone środowiskowo, doprowadził do powstania problemu nazwanego pseudoekologicznym marketingiem,  stosowanym przez niektóre podmioty, utrzymujące niezgodnie z prawdą, że ich działalność jest przyjazna środowisku. Taksonomia ma rozwiązać ten problem przez stworzenie zharmonizowanych ogólnoeuropejskich zasad. Otóż Francja nie chce uznać gazu ziemnego jako paliwa sprzyjającego środowisku, który – dostarczany z Rosji – uzupełnia  braki niemieckiej energetyki opartej na sile wiatru i słońca. Niemcy, choć nie akceptują energetyki jądrowej jako ekologicznej i żądają jej likwidacji podobnie jak paliw kopalnych, korzystają z dostaw energii wytwarzanej we francuskich elektrowniach jądrowych, kiedy jest zimno, nie ma wiatru i słońca, a ich magazyny gazu ziemnego są na wyczerpaniu. Francusko-niemiecki spór o zapisy zawarte w tym dokumencie, sprawia, że nie może on wejść w życie. Nie chodzi tu tylko o te dwa kraje, ale także o podział wśród państw członkowskich wspierających jedną z tych opcji. 

Energetyka jądrowa w UE                                                                     

Formalnie nigdzie nie wymienia się zwolenników jednej z tych koncepcji, ale należy założyć, że państwa UE korzystające z energetyki jądrowej będą popierać koncepcje francuskie. Te zaś, które jej nie posiadają, można uznać za zwolenników niemieckiej wersji energetyki opartej na gazie ziemnym. Podane tu kryterium jest pewnym schematem dającym ogólne wyobrażenie o skali istniejącego sporu. Energetykę jądrową posiada obecnie dwanaście państw UE. Są to; Belgia, Bułgaria, Czechy, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Słowacja, Słowenia i Węgry. Ten stan wkrótce się zmieni, bo w przyszłym roku mają być zamknięte elektrownie jądrowe w Niemczech, a ostatnio Belgia ogłosiła rezygnację ze swoich dwóch elektrowni jądrowych, które wytwarzają ok. 50 proc. energii elektrycznej. Ich zamknięcie ma nastąpić już w 2025 roku. Dotychczas tylko Litwa w 2009 roku ostatecznie zlikwidowała swoją elektrownię jądrową. Ta lista jest zatem zmienna, choć wydaje się, że te zmiany te mogą zachodzić po obu stronach. Stanowisko Polski w sprawie budowy kilku elektrowni jądrowych jest odbierane, jako wsparcie starań Francji. Nasza decyzja jest jednak nadal tylko teoretyczna, zapisana na papierze. Być może wreszcie nasze słowo pokona inercję i stanie się praktyką, choć nigdy nic nie wiadomo. Teoretycznie jesteśmy po stronie Francji. A praktycznie – szkoda mówić, bo jak informował staropolski encyklopedysta „koń, jaki jest każdy widzi”.                                                                                  

Wielka Brytania liderem sprzecznych koncepcji                         

Choć kraj ten nie należy już do UE, to jego oddziaływanie na sprawy europejskiej energetyki wcale nie maleją. Wielka Brytania posiada obecnie dziewięć działających elektrowni jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej netto 9 243 MW. Średnia wieku tych reaktorów wynosi trzydzieści lat, więc właśnie dożywają kresu swego zaprojektowanego życia. Zgodnie z planami, z końcem tej dekady Anglikom znikną 2/3 tych reaktorów, a trzy lata później (od roku 2023) będą mieli tylko jedną czynną elektrownię jądrową o mocy zainstalowanej niewiele ponad 1 GWe (1’188 MW).

Decyzja tego kraju o eksploatacji złoża ropy naftowej Cambo na Morzu Północnym wskazuje na akceptację zarówno niemieckiej koncepcji jak i jej francuskiej wersji.                                                                                                       

   Adam Maksymowicz

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article