9,9 C
Warszawa
wtorek, 24 maja, 2022

Ulica, ZAGRANICA I TVN

Must read

DE FACTO

Na temat TVN wypowiedziały się już ulice w Wejherowie, Krakowie i w Warszawie.  Wypowiedziała się zagranica ustami komisarza Timmermansa i komisarz Jurovey. Nawet  prezydent Duda wypowiedział się, wetując ustawę Lex TVN. Teraz jest czas, żebym wypowiedział i ja, dziennikarz  gazety „obywatelskiej”.

Zacznę swoją  wypowiedź  od banalnego określenia, czym są  wolne media.  Otóż   media są nerwem narodu, mózgiem Polaków.  Dlatego media narodowe są ważne dla tożsamości  Polski. Jak ważne, przekonaliśmy się  13 grudnia 1981 roku, gdy  stan wojenny  zaczął się od zaanektowania  przez wojsko radia, telewizji i  gazet, a ja, decyzją Sztabu  Informacyjno – Propagandowego KC PZPR,  zostałem wyrzucony z redakcji i pozbawiony prawa wykonywania zawodu  umysłowego.

Trzynastego grudnia pojawili się w telewizji ę dziennikarze w polskich mundurach i nawet mówili po polsku. Ale po polsku przekazywali sowieckie  treści.  Dzisiaj   TVN też mówi  po polsku, ale to jedynie forma wyrazowa, która niesie obce Polsce treści.  Zastanawiam się teraz, czy ci, którzy niedawno protestowali na ulicach przeciw Orlenowi, gdy ten  odkupił od Niemców wydawnictwo Polska Press, a teraz  protestują  na ulicach, gdy  Sejm RP  chce/chciał ograniczyć o 51 procent amerykańską dominacje  medialną  w Polsce, myślą po niemiecku, a może po amerykańsku?

 „Jednym z przekleństw naszego życia… jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków – mówił 11 stycznia 1920 roku Józef Piłsudski. – Mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy. Żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków. Polaków z trudnością się porozumiewających. Polaków tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje je uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy”.

Obce wzory, obce szablony życia?  Odbieram doniesienia TVN, czytam  portal TVN.  Zastanawiam się, czy ja tego już gdzieś nie słyszałem, nie widziałem? Owszem, widziałem i słyszałem w Telewizji Bielarus 1, czytałem w depeszach  białoruskiej agencji  BiełTa.  Retransmisja? Nie, to przypadkowa zbieżność myśli, zbieżność  opinii.

Media  łączą ludzi i narody,  przekraczają czas i przestrzeń, łączą  odbiorców  nawet z antypodami. To wieś globalna, jak mówił Marshall McLuhan. Ale chata TVN skraja, może nawet pod innym niebem. TVN jest poza wspólnotą. Słowo „komunikacja” w  TVN nie pochodzi od łacińskiego słowa „communicatio”, co oznacza wspólnotę, łączność, rozmowę.   Komunikacja w TVN oznacza przepływ, ruch,  kampanijność.  TVN  prowadzi  ciąg kampanii propagandowych przecie Polsce, ciąg  sądów nad Polską.

Każdy program informacyjny TVN, to   zajadła  kampania oskarżeń, napaści, doniesień na rząd, na Kościół.  TVN działa jak  partia bolszewików, która  burzy zastany porządek, tworzy nowego człowieka, rozwala piekarnie, żeby  głodni  wyszli na ulicę z krzykiem: „Chcemy chleba!”      

 Linia produkcyjna TVN, podobnie jak linia wszystkich mediów elektronicznych,  różni się tym od linii  produkcyjnej  fabryki butów, samochodów i marmolady, że radio i telewizja dostarczają   swe produkty bezpośrednio do domów, a nawet więcej, bezpośrednio do zmysłów, a po buty i po marmoladę trzeba iść do supermarketu. Dlatego też media wykorzystywane są  jako technologie psychologiczne.

Obrazy i słowa  działają na zmysły odbiorców,  wywołując efekty fizjologiczne i psychologiczne,  zanim widz zdąży na nie  zareagować intelektualnie.”Telewizja szatkuje   informacje  na  wielką  ilość  niepowiązanych   ze sobą  ścinek,  upychając  je w jak  najkrótszym czasie w mózgach odbiorców – powiada  Derrick  de Kerckhove,   dyrektor Programu McLuhana na Uniwersytecie w Toronto. –  Odbiorcy zaś  starają się  odtworzyć   z tych ścinków  obraz  rzeczywistości,  dokonując  szybkiego  rozumowania”.

 Nie znaczy to, że odbiorcy  coś zrozumieli  z tego, co odebrali,  bo  rozumienie  nie jest  konieczne  do  oglądania  telewizji  w Wejherowie i w Warszawie.  Propagandowe ścinki  atakują  mózg  zbyt  szybko, by  mogły być  odebrane,  zinterpretowane i  zrozumiane.  Odbiorcy  pozbawieni są  czasu  na integrację  odbieranych informacji  w sposób  w pełni świadomy.  To, co się dzieje w ich mózgach, to pobudzenie do agresji, a pobudzeni  wychodzą na ulicę i krzyczą.

Naturę  przekazu  TVN  określa  standaryzacja i motyw deprawacji dla finansowego zysku, a nie  dla społecznej  korzyści.  To jest amerykańska TVN, amerykański interes  i amerykański zysk, ukryty pod wspaniałym hasłem: „Wolne media, wolni ludzie, wolna Polska”.  Słowo „wolność”, podobnie jak słowo „lud”, najlepiej nadaje się do rewolucyjnych manipulacji i  modelowania mózgów.

Mieliśmy już  „wolne sądy”,  mieliśmy „wolne kobiety”. Mamy teraz „wolne media”,  mamy „wolne szkoły”.  No i słowa – gwoździe: „Trybunał  Przyłębskiej”. „Lex Czarnek”. Na zapleczu liberalnego środowiska  słychać określenia: „Te skurwysyńskie czarne kruki!” To księża katoliccy. „Stonka”.  To  zwyczajni  ludzie, nierzadko zwolennicy partii TVN.      

Przekaz TVN  jest oceniany w kategoriach zwycięstwa politycznej wolności, a nie w kategoriach niedostatków estetycznej i moralnej przyzwoitości. W istocie,  przekaz TVN jest reklamą  handlową i reklamą polityczną albo podprowadza widza do reklamy, która zawsze przemawia do nas w czasie przyszłym, niemożliwym do spełnienia.

Zadaniem  TVN jest zwabienie publiczności przed odbiornikami, uchwycenie jej uwagi za pomocą  ekscytujących błyskotek,  odymienie propagandą  i sprzedaż tej publiczności jako towaru  reklamodawcom. W tym geszefcie jest polityczna korzyść i finansowy zysk. Liczą się procenty i ułamki procentów oglądalności. Każdy procent jest przeliczany na tysiące i miliony złotych, a nie na liczbę rzekomo  wolnych  ludzi w Wejherowie.  

Przeciętny odbiorca programów TVN to ofiara audiowizualnego  uwiedzenia.  To człowiek chwiejny, sterowany przez punkt widzenia kamery z logo TVN,  niezdolny do samodzielnego  myślenia. To myślenie TVN, zaszczepione w mózgi milionów,  wyprowadza  otumanione  tłumy  na ulice i place Wejherowa, Krakowa  i Warszawy.

Można  zastanawiać się dzisiaj, jak to  możliwe, że   na rynku medialnym pojawia się  telewizja, której misją jest  wojowanie z Polską? Budowaniu  TVN sprzyjały zmiany technologiczne,  organizacyjne i własnościowe na rynku medialnym i  zmiany  na rynku politycznym,  niewykorzystane  przez narodową radiofonię i telewizję.

W kraju wydobywającym się z komunizmu, media zostały zawłaszczone przez służby specjalne,  przez ludzi nowej władzy i biznesu,  także przez mafie towarzyskie,  zdolne do działania  pod każdym szyldem politycznym. Telewizja, zwana po roku 1989 telewizją publiczną,  dostała się w ręce ludzi,  dla których  produkcja słów i obrazów była tak samo ważna, jak produkcja  drutu kolczastego,  hodowla  opasów i polowanie na lisy. 

TVN  została wygenerowana z  TVP przez  Mariusza Waltera, jednego z szefów  Programu II TVP  przy ul. Woronicza  w Warszawie. W latach siedemdziesiątych zajmował  on pokoje  na końcu korytarza  na parterze bloku „F”. W tym czasie pracowałem etatowo w tygodniku  „Kultura” przy ulicy Wiejskiej  i równocześnie byłem związany  z Redakcją Społeczną  TVP, kierowaną przez  red. Sandelewskiego.

 Redakcja Społeczna, kierowana przez Czesława Sandelewskiego,   mieściła się  w  dwu pokojach  plus sekretariat  z oknami wychodzącymi na zaplecze  bloku „F”.  Naprzeciwko  mojej redakcji  mieściła się tzw. Telewizja Młodych z oknami wychodzącymi na ulicę Woronicza. Bez względu na to, kto był szefem telewizyjnej Dwójki, najważniejszym redaktorem  Dwójki był  redaktor Walter, dziennikarz  inteligentny,  pewny siebie, osadzony w partii i w znajomościach.

    Walter już w 1983 roku  wyczuł nowe wiatry  w polityce i, jak się zdaje,  przewidywał  kres PRL.  W roku 1983, wraz z Walterem Wejchertem, założył spółkę ITI, zajmującą się importem i dystrybucją filmów VHS.  Po roku 1996 zajął się  rozwojem TVN, którą kierował do  2001 roku.  To nie była sprawa wolnych mediów, wolnej Polski. To były wielkie pieniądze, wielki biznes, wielkie interesy na skalę  Europy.

W roku 2015 Scripps Nertworks Interactive Inc. sfinalizował przejęcie pakietu kontrolnego TVN od grupy ITI oraz Grupy Canal + Na przejęcie miała wpływ opinia Tomasza Zdzikota, ówczesnego wicedyrektora Departamentu Prawnego KRRiT, działacza PiS, dziś prezesa Poczty Polskiej, a poprzednio wiceministra MSWiA (ministrem był  Mariusz Błaszczak).  

Zdzikot  stwierdził w 2015 roku, że podmiot (SNI) nie podlega „obowiązkowi uzyskania zezwolenia” przewodniczącego KRRiT, którym był Jan Dworak.    W roku 2018 Skripps Networks została  przejęta przez Discovery,  a KRRiT wyraziła  zgodę na rozwój interesów  amerykańskich  w Polsce.

Tu, w tym miejscu, powinna być opisana historia  bezwolnej, zdziecinniałej i niekompetentnej KRRiT,  począwszy  od 1993 roku,  gdy  przewodniczącym  KRRiT  był  Marek   Markiewicz. Przewodniczącymi  KRRiT  byli ludzie, którzy  wiedzę o mediach zdobyli oglądając telewizję. Bo jakąż wiedzę o mediach mieli: Marek Jurek,  Danuta Waniek,  Elżbieta Kruk i Jan Dworak ?!

To za prezesury  Dworaka  dyrektorem  telewizji regionalnej, tzw. Trójki, był  Włodzimierz G., twórca i komendant  bunkra telewizyjnego  pod jednostką lotnictwa przy  Żwirki i Wigury, skąd  wydawał wojnę narodowi  Wojciech Jaruzelski.

Prezydent  Andrzej Duda,  wetując  ustawę  Lex TVN, opowiedział się za amerykańskimi  interesami, kosztem interesów Polski.  Prezydent, wetując,  sprawiał wrażenie, że  nie wie,  czym w istocie są media na polskim rynku, czym są na Europejskim Obszarze Gospodarczym,  czym są interesy  związane z mediami.

Andrzej Duda konsultował  weto z  ulicą, być może  była to ulica Czerska, na pewno nie Nowogrodzka. Z decyzji prezydenta Dudy  zadowolony jest  Donald Tusk: „Ulica i zagranica (Ameryka), czyli presja ma sens”.  Tymczasem  szef BBN, Paweł Soloch, zaufany człowiek prezydenta Dudy, występując 1 stycznia 2022 roku wPolsce braci Karnowskich, u których pracują czołowe postacie byłej PZPR i obecnej SLD, mówił o „ścieżce”  prezydenta Dudy. Należy sądzić, że jest to ścieżka biegnąca  obok  ulicy  Czerskiej w Warszawie.

Czy  prezydent Duda, wetując Lex TVN, zyskał  na ulicy albo na ścieżce punkty poparcia?  Na pewno  stracił po stronie  prawej, stracił też  po stronie lewej, opozycyjnej.  Weto  prezydenta  postrzegane jest jako  słabość  już nie tylko prezydenta Dudy, ale całego obozu prawicy. „Obóz władzy się zwija – komentuje Donald Tusk.  –  Skruszeni politycy PiS-u gotowi są  współpracować z opozycją”. Ale zaraz: „PiS gnije, smród gnicia muszą poczuć jego wyborcy”.

W  swej długiej i niezbyt jasnej wypowiedzi na temat Lex TVN,  prezydent Duda próbował wyjaśnić przyczyny weta.  Faktycznie  próbował nie tyle wyjaśnić, co  usprawiedliwić  weto. Powołał się na swoją niewiedzę, na swoje niezorientowanie. Stwierdził, że  faktycznie  to  nie On, prezydent,  zawetowała. To  ulica zawetowała, a On, prezydent, czując presję zagranicy, czyli Ameryki, jedynie ogłosił weto. 

Na to można powiedzieć, że  niewiedza nie usprawiedliwia, a tylko  obciąża i oskarża.  Nie muszę  powoływać się  na jakąkolwiek  ulicę, ba! mogę nawet ignorować  wszelkie ulice i mogę wypiąć się na ulicę Czerską.  Nie potrzebuję ulicznej konsultacji, nie potrzebuję  podpowiedzi albo podszeptów, albo  krzyku.

Pół wieku pracowałem w mediach drukowanych i elektronicznych. Pracowałem w drukarniach, w redakcjach,  w archiwach, w montażowniach filmowych.  Pisałem reportaże  w najlepszych tygodnikach i miesięcznikach. Realizowałem  filmy,  programy telewizyjne i audycje radiowe. Zarządzałem mediami,  kierowałem redakcjami prasowymi, radiowymi i  telewizyjnymi. No i wiem, co trzeba wiedzieć, co powinien wiedzieć Polak. 

 A wiedząc o mediach prawie wszystko,  twierdzę, że  tu, gdzie jest Polska, może być Polska albo może być teoretyczna Polska, a w niej   Fortu TVN. Prezydent Duda opowiedział się za Fortem TVN, opowiedział się za obcymi interesami. Owe interesy  reprezentują  w Polsce kanały amerykańskiej  telewizji, która  w konflikcie na granicy  z Białorusią stoi  po stronie  Białorusi przeciw Polsce. 

O propagandowym profesjonalizmie TVP świadczy również to, że  w ciągu godzin  TVN potrafiła zwołać tłumy w obronie swoich  interesów,  nazywając te interesy wolnością mediów i niezależnością dziennikarzy.  TVP miała całe miesiące, żeby informacyjnie  wesprzeć ustawę Lex TVN. Ale przecież to wsparcie nie było w głowie  prezesa Kurskiego. Kiedy więc przyszło do  głosowania w Sejmie   nad ustawą,  TVN  zakrzyknęła, że chodzi o wolne media, a nie o amerykańskie interesy  w Polsce.   

W sobotę, 19 grudnia, gdy  TVN organizował w kraju manifestacje przeciw  tzw. Lex TVN, przekonując tłumy, że Polska dokonuje zamachu na  „wolne media”,  telewizja  publiczna zajmowała się imprezą Eurovision Junior, a  prezes Kurski bawił w Paryżu! 

Głos w sprawie Lex TVN  zabrała, jak zwykle,  Vera Jurova: „To ogromny cios dla pluralizmu mediów w Polsce… Naszym instrumentem jest uruchomienie procedury, która oparta będzie o stwierdzenie przez Komisję, że dana ustawa nie jest zgodna z prawem unijnym. Jesteśmy wolnym rynkiem i powinniśmy pozwolić podmiotom na swobodne prowadzenie działalności gospodarczej w Europie”.

Słowa Jurovej, pełne  nienawiści,  pomijają fakt, że Lex TVN  zgodne jest z dyrektywą Unii Europejskiej. Ten fakt  pomija także Frans Timmermans,  wyrażając „głębokie zaniepokojenie” przyjętą przez Sejm ustawą.  Natomiast rzecznik Komisji Europejskiej,  Christian Wigand,  powiedział: „Z niepokojem śledzimy wydarzenia w Polsce. Krajobraz medialny już cierpi z powodu rosnącego upolitycznienia”.

Zagranica wsparła ulicę, a ulica, jak zauważył Donald  Tusk, człowiek w politycznej rozpaczy, wspomogła zagranicę. A zatem  zrobiła   swoje. Prezydent Duda zawetował w końcu  Lex TVN. Czego jeszcze chcieć od prezydenta, który siedzi okrakiem na politycznej barykadzie, jedną nogą na prawo, druga nogą i prawym uchem na lewo.   

W środę, 29 grudnia, gdy  TVN  świętował „odzyskaną  wolność”,  dziennik  wieczorny TVP  przez siedemnaście minut  zapowiadał „Sylwester Marzeń!”.   Noc sylwestrową  tłumy   spod znaku TVN  spędziły  na koszt  przebogatej  telewizji publicznej, bo TVN  nie organizował  Sylwestra.

Tymczasem prezydent Joe Biden  zaliczył Polskę, Białoruś  i Węgry do krajów totalitarnych, wspieranych swego czasu przez prezydenta Donalda J. Trumpa. „Ten prezydent – powiedział Joe Biden – wspiera wszystkich bandytów na świecie”.  Oczywiste, że  prezydent Biden  nie wspiera  bandytów na świecie, ale  broni amerykańskich interesów, jak mówi, w bandyckich krajach.

Michał Mońko

Poprzedni artykułDwa wydarzenia
Następny artykułPełzający demos
- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article