9,9 C
Warszawa
wtorek, 24 maja, 2022

Geografia

Must read

W czasie sowieckiej okupacji, w krótkim okresie względnej wolności (podobnej do Karnawału Solidarności) na jesieni 1956 r. w prasie wrocławskiej ukazał się anonimowy anons: „Zamienię mało używaną suwerenność na lepsze położenie geopolityczne”.

 Polska leży między dwoma odwiecznie wrogimi mocarstwami. Jedno z nich, oficjalnie przyjazne Polsce, nie chce słyszeć o naprawieniu wyrządzonych nam szkód. W cywilizowanym, świecie złodziej czy bandyta musi oddać skradzione mienie lub zapłacić za zniszczenie cudzej własności. Natomiast wspomniane mocarstwo ani nie chce zwrócić zrabowanych Polsce dóbr, ani zapłacić odszkodowania za ogromne zniszczenia. To państwo znów prowadzi wrogą politykę wobec Polski, która sprzeciwia się przekształcenia Unii Europejskiej w scentralizowaną niemiecką IV Rzeszę i nie chce ponownie znaleźć się pod jej okupacją. Niemcom się wydaje, że są nadludźmi i chcą traktować Polskę tak, jak swoje dawne kolonie w Afryce. Ponieważ Polska się na to nie zgadza, Niemcy, przy pomocy instytucji Unii Europejskiej, bezprawnie ingerują w nasze wewnętrzne sprawy i wstrzymują należne nam unijne fundusze. W podobnej sytuacji Polska była przed 1939 r., gdy Hitler starał się ją pozbawić suwerenności i przekształcić w swoje wasalne państwo. Podobnie jak wtedy agresor ma w Polsce agenturę, która organizuje różne protesty, aby wprowadzić chaos i osłabić państwo. Ostatnio najęte przez nią rzezimieszki zniszczyły krzyże w Głogowie i zdewastowały narodowe sanktuarium – kościół św. Krzyża w Warszawie. Jej klauni występują w bluźnierczych spektaklach. Wciąż słyszy się o napadach na księży. Obecna agentura ma to, czego nie miała hitlerowska V Kolumna –  wsparcie działającej w Polsce opozycji i jej mediów. W mediach, za granicą i w europarlamencie opozycja występuje przeciw Polsce. Wspiera obce mocarstwo, za co jest hojnie obdarzana dotacjami z fundacji, nagrodami, orderami i dobrze płatnymi stanowiskami.

 Drugie sąsiadujące z Polską mocarstwo, chce zmusić Polskę do uległości, po azjatycku, siłowo. Pomaga sprowadzonym migrantom w niszczeniu zasieków na polskiej granicy i przedzieraniu się na nasze ziemie. Podobnie było przed II wojną światową, gdy przez granicę przechodzili sowieccy dywersanci. Ale wtedy agresor nie miał wsparcia Polaków, mógł liczyć tylko na mniejszości narodowe i nieliczne grupki komunistów. Obecnie, po 45 latach okupacji sowieckiej, wciąż istnieje w Polsce liczna grupa pogrobowców komuny, którzy chwalą czasy PRL za likwidację analfabetyzmu, stan wojenny nazywają kulturalnym wydarzeniem, a jego twórcę, Jaruzelskiego, uważają za patriotę. Agentura, pozostawiona w Polsce przez wycofującego się okupanta, cieszy się poparciem części opozycji, która użala się nad biednymi uchodźcami. Policja, straż graniczna i wojsko rzekomo ścigają kobiety, dzieci i innych uciekających przed prześladowaniami w swym kraju. Tu są mordowani lub zaganiani do lasu, gdzie giną z głodu i chłodu. W tym przekazie obowiązuje wzór nazistowskiej propagandy z 1939 r., kłamiącej o okrucieństwach, jakich Polacy dopuszczali się na niemieckiej mniejszości. Związani z agenturą politycy sprzeciwiają się budowie zapory, nazywają polskich żołnierzy mordercami i szmatami i dążą do obniżenia morale polskiego wojska. W tym są wierni tradycji działania Wydziału Wojskowego Komunistycznej Partii Polskiej, podległego IV Zarządowi Sztabu Generalnego Armii Czerwonej (wywiad). Drobny kryminalista, który uciekł z wojska za granicę i gada niestworzone historie, pod dyktando agresora, okazał się bardzo pożyteczny.

W tej sytuacji nie dziwi to, że opozycja głosi (może i niebezpodstawnie), że jest inwigilowana przez polskie służby specjalne i to nie tylko w sprawach kryminalnych, w jakich wielu polityków opozycji ma swój udział.

Polskie służby winny dbać o bezpieczeństwo państwa. Muszą więc wiedzieć, czy opozycja popiera wrogie działania mocarstw tylko z przekonania lub  nienawiści do Polaków czy też czyni to na zlecenie obcej agentury.

Polskie władze, zgodnie z tradycją pięciowiekowej kultury dyplomacji, starają się załatwić konflikty z obcymi mocarstwami w sposób cywilizowany. Jednak oba mocarstwa, reprezentujące reżim autorytarny i totalitaryzm „poprawności politycznej”, rozumieją jedynie argumenty siły, a wszelkie ustępstwa traktują jako przejaw słabości, uprawniający je do wzmożonych ataków.

        Wacław Leszczyński

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article