11,5 C
Warszawa
wtorek, 24 maja, 2022

Wspomnienie

Must read

Jako że pamięć jest ulotna i z biegiem lat zaciera się w niej wiele przeżyć, postanowiłem podzielić się wspomnieniem z jednej z akcji, która wydarzyła się późną jesienią – w listopadzie, a może w grudniu 1987 roku. Było to po aresztowaniu Kornela Morawieckiego. Od Gienia Dedeszki,  który tak jak ja mieszkał w domu studenckim „Wagant” przy ul Krętej, dostałem propozycję przeprowadzenia akcji ulotkowej razem z Krzyśkiem Zychlą i Waldkiem Łuczakiem, kolegami z tego samego roku historii. Mieliśmy rozwiesić na frontowej ścianie „Dwudziestolatki” przy pl. Grunwaldzkim transparent z hasłem: „UWOLNIĆ KORNELA MORAWIECKIEGO”. Transparent, jak się potem okazało, sporych rozmiarów, był zwinięty w rulon. Wewnątrz znajdowały się ulotki z tym samym napisem: „UWOLNIĆ KORNELA MORAWIECKIEGO”. Przed oznaczoną godziną po południu, kiedy ludzie wracali z pracy do domów, spotkaliśmy się na ostatnim piętrze w akademiku. Umocowaliśmy rulon na zewnątrz, a jego górne rogi przywiązaliśmy sznurkami do kaloryfera. Krzysiek zszedł dwa piętra niżej, by przez okna przeciągnąć dolne sznurki rulonu. Niestety nie udało nam się rozwinąć całej tkaniny, coś się „zacięło” półtora metra niżej. Waldek, wówczas bardziej gibki, starał się maksymalnie wychylić z okna i wywijał rękami na prawo i lewo. Trzymałem go wpół, ubezpieczając przed upadkiem, w końcu róg materiału zaczął opadać, ale i tak nie udało się go całkiem rozwinąć. W każdym razie większa część hasła była widoczna, a setki ulotek zaległy na niezabudowanym wówczas terenie, na którym obecnie wznosi się  Pasaż Grunwaldzki. Kiedy tak szarpaliśmy się z transparentem, zobaczyłem samochody osobowe zajeżdżające pod akademik. Wyskoczyło z nich kilku osobników, którzy pobiegli do drzwi wejściowych. Wtedy zrezygnowaliśmy z dalszych prób rozwijania transparentu i wycofaliśmy się pojedynczo do pokojów dziewczyn, aby przeczekać poszukiwania esbeków. Po jakiejś godzinie, spokojnie wyszedłem z akademika. Transparentu na froncie budynku już nie było, natomiast ulotki wciąż zalegały plac. Niektórzy przechodnie przystawali, schylali się, podnosili, czytali i chowali je do kieszeni. Może dzisiaj jeszcze leżą gdzieś w domowych zakamarkach i przypominają o tamtym dniu. Akcja ulotkowa, jedna z wielu przeprowadzonych wówczas w obronie Kornela Morawieckiego, powiodła się. Ktoś nawet pstryknął zdjęcie tego transparentu i umieścił je w podziemnej prasie.

Andrzej Manasterski      

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article