18 C
Warszawa
niedziela, 25 września, 2022

Fundusz powierniczy

Must read

Porażka militarna w dotychczasowej kampanii i niezdolność podporządkowania sobie państwa ukraińskiego wymusiły zmianę  rosyjskich celów wojennych. Dziś głównymi priorytetami są: uratowanie twarzy, przez skoncentrowanie się na aneksji Doniecka,  i destrukcja gospodarki i infrastruktury ukraińskiej oraz  depopulacja, czyli faktyczne wymuszenie jak największej emigracji, tak aby państwo ukraińskie nie mogło samodzielnie egzystować.

Te cele mają z jednej strony uratować ekipę Putina przez przekonanie rosyjskiej opinii publicznej o sukcesie tej agresji, a z drugiej strony mają wyłączyć Ukrainę z podmiotowego udziału w europejskim systemie bezpieczeństwa.  Destrukcja państwa ukraińskiego ma bowiem w przyszłości, gdy Stany Zjednoczone wycofają się militarnie z Europy z powodu rywalizacji z Chinami i gdy armia rosyjska odbuduje swój militarny potencjał, ułatwić jego podporządkowanie Moskwie. To dziś jest główny cel Moskwy wobec faktycznej porażki podporządkowania sobie całego państwa ukraińskiego.

Nie znaczy to, że Moskwa zrezygnowała  z podporzadkowania Ukrainy czy też z idei odbudowy mocarstwowej pozycji  w Europie Środkowo-Wschodniej i w dalszej perspektywie w całej Europie.  Temu celowi ma służyć przede wszystkim odłożenie w czasie realizacji imperialnych celów i dostosowanie tempa ich realizacji zarówno do dynamiki procesów militarnego wycofywania się Waszyngtonu z Europy, rozkładu moralno-politycznego zachodniej Europy, jak też odbudowy potencjału militarnego zdolnego do bardziej skutecznych działań militarnych. W rosyjskiej perspektywie przekreślenie skutków geopolitycznych  upadku Związku Sowieckiego jest nadal zasadniczym celem strategicznym państwa rosyjskiego i w tym zakresie, Rosja nawet po zawarciu rozejmu czy pokoju z Ukrainą będzie zagrożeniem dla Europy, przede wszystkim dla Polski. Narastanie rywalizacji chińsko-amerykańskiej wymusi koncentrację militarną USA na Zachodnim Pacyfiku i Azji, a procesy destrukcji cywilizacyjnej Zachodu jeszcze bardziej osłabią jego zdolność do przeciwstawienia się rosyjskiej ekspansji.  To są procesy, które w dłuższej perspektywie są korzystne dla imperializmu rosyjskiego.

Drugim czynnikiem, który ma się przyczynić do odbudowy rosyjskiej dominacji w Europie, a przynajmniej w naszej części kontynentu, jest odbudowa armii. Wojna z Ukrainą jest niewątpliwie wielką kompromitacją  tej „drugiej najsilniejszej armii świata”. Dotychczasowe jej reformy, jak też i obowiązująca doktryna wojenna okazały się niewypałem w starciu ze słabym państwem ukraińskim. Niemniej lekceważenie rosyjskich możliwości militarnych byłby dużym błędem. Rosyjskie społeczeństwo jest społeczeństwem zmilitaryzowanym i skłonnym do poświęceń w imię odbudowy mocarstwowej pozycji. Rosja ma też nowoczesny przemysł wojskowy i nowoczesne wojskowe ośrodki badawcze pracujące nad najnowocześniejszymi typami broni. Potencjalnie potrafi wystawić bardzo silną i zdolną do skutecznej agresji, armię. Wymaga to czasu, determinacji i środków materialnych. I tylko jest kwestią czasu, gdy po odbudowie swojej armii znowu zagrozi pokojowi w naszej części kontynentu.

Otóż przyszłe możliwości militarne Rosji zależą od ich możliwości finansowych. To jest ta dziecina, na którą mają wpływ państwa Zachodu. Zakres sankcji gospodarczych może bowiem pozbawić Rosję podstaw materialnych do odbudowy armii i ponownego wywołania wojny.  Sankcje dziurawe, z jakimi mamy dziś do czynienia, tylko częściowo uderzają w możliwości militarne Rosji. Pozbawiają je dostępu do najnowszych technologii, co ma swoje konsekwencje dla stanu gospodarki, ale w zakresie przemysłu wojskowego Rosja dysponuje najnowocześniejszymi technologiami. Natomiast paradoksalnie sankcje powodują także wzrost cen surowców, zwłaszcza surowców energetycznych. Według prognoz Bloomberg Economics, Rosja zarobi w tym roku na eksporcie energii 321 miliardów dolarów, o jedną trzecią więcej niż w roku ubiegłym. Oznacza to że w rzeczywistości, pomimo porażki militarnej na Ukrainie i utraty mocarstwowego prestiżu,  wojna dla Rosji jest złotym interesem. Co więcej wojna przyczynia się do spadku wzrostu gospodarczego państw zachodnich. W sumie w wymiarze ekonomicznym, Zachód bardziej traci na wojnie niż Rosja. Ta sytuacja, jeżeli Rosji uda się uzyskać pozory sukcesu w wojnie z Ukrainą, potencjalnie jest bardzo groźna dla Polski i innych państw europejskich i dla pokoju europejskiego. Oznacza bowiem, że możliwości agresywne Rosji,  z powodu obecnej  wojny będą tylko czasowo wstrzymane.  I w przyszłości w gorszej sytuacji geostrategicznej będziemy mieli do czynienia  z powtórką rosyjskiej ekspansji.

      Dziś kwestia przyszłego pokoju w Europie zależy przede wszystkim od zdolności Zachodu zablokowania finansowania rosyjskiego potencjału militarnego. Oznacza to, że rozejm w tej wojnie czy nawet zawarty pokój nie powinien być powodem cofnięcia sankcji. Bo wojną, którą Rosja zainicjowała, jest wymierzona nie tylko w Ukrainę, ale także w inne państwa europejskie i Stany Zjednoczone. Przede wszystkim chodzi o wprowadzenie możliwie jak najściślej przestrzeganego embarga na surowce energetyczne. Jest to zadanie trudne do realizacji, ale każde ograniczenie sprzedaży rosyjskich surowców, a także obniżenie ich ceny ma swoje strategiczne znaczenie. Dlatego powinno być głównym celem polskiej i europejskiej polityki. Drugim zasadniczym celem powstrzymania rosyjskiego imperializmu jest odbudowa i rozwój ekonomiczny i militarny Ukrainy. Oznacza to, że Ukraina powinna przede wszystkim uzyskać reparacje za zniszczenia wojenne i odszkodowania za straty indywidualne zarówno ludzkie, jak i materialne. A także powinna zbudować taką armie, która także w przyszłości będzie zdolna do skutecznej obrony własnego terytorium. Środki na odbudowę gospodarki i państwa ukraińskiego powinny pochodzić zarówno z zamrożonych aktywów rosyjskich w instytucjach finansowych Zachodu, znacjonalizowanego majątku oligarchów, jak też dochodów z eksportowych Rosji. W tym celu powinien zostać powołany fundusz powierniczy zarządzany przez międzynarodową radę, w skład której wchodziliby przedstawiciele USA, Wlk. Brytanii, Komisji Europejskiej, państw „frontowych’, to jest państw bałtyckich, Polski, Rumunii, Turcji i Gruzji oraz oczywiście Ukrainy.  Celem funduszu byłoby wypłacenie reparacji wojennych zarówno państwu jak i obywatelom Ukrainy, jak też nadzorowanie dostosowania gospodarki, a zwłaszcza infrastruktury ukraińskiej do potrzeb współpracy z państwami europejskimi.  Rosyjskie reparacje powinny służyć nie tylko odbudowie gospodarki ukraińskiej, ale także jej rozwojowi oraz powrotowi emigracji zarówno wojennej jak i wcześniejszej zarobkowej. Reparacje powinny się przyczynić do zbudowania takiego państwa, które będzie samodzielnym podmiotem w polityce europejskiej. Dopiero przy regulowaniu tych należności, rosyjscy eksporterzy otrzymywaliby proporcjonalnie dochody za sprzedaż surowców. Przy czym w okresie wypłacania reparacji, dochody firm rosyjskich nie powinny przekraczać kosztów produkcji. Fundusz byłby zlikwidowany dopiero po uregulowaniu wszelkich należności wobec Ukrainy, ale to nie musiałoby oznaczać cofnięcia sankcji, bo ich celem jest powstrzymanie agresywnej polityki Moskwy i możliwości zbudowania takiego potencjału , który mógłby zagrozić pokojowi.

Stworzenie funduszu powierniczego z jednej strony pomogłoby odbudować Ukrainę i uczynić ją konstruktywnym elementem ładu europejskiego, z drugiej zaś byłoby istotnym czynnikiem powstrzymującym rosyjską agresję.

Marian Piłka

Historyk, publicysta, członek Prawicy Rzeczypospolitej.

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article