0,7 C
Warszawa
poniedziałek, 28 listopada, 2022

Zmiany w USA – dobre czy złe dla Polski?

Must read

Ostatnie tygodnie przyniosły ogromne zmiany w Stanach Zjednoczonych. Doszło niestety do zabójstw w szkołach i na ulicach z użyciem pistoletów. Teraz opinię publiczną poruszyła decyzja Sądu Najwyższego stwierdzającego, że prawo do aborcji nie jest zapisane w konstytucji. Każde podobne wydarzenie wywołuje aktywność najróżniejszych organizacji, które prowadzą do podziału społeczeństwa. Jest to bardzo widoczne przed wyborami do Kongresu 8 listopada. Już teraz w każdym stanie odbywają się wybory eliminacyjne mające wyłonić kandydatów partii demokratycznej i republikańskiej. Nie jest to proste, ponieważ w każdej  partii są olbrzymie rozbieżności – demokraci są podzieleni na skrajnie lewicowych, żądających na przykład zmniejszenia emisji CO2 przez ograniczenie liczby samolotów, oraz tradycyjnych centrodemokratów. W partii republikańskiej jest podział na zwolenników Trumpa, którzy otrzymują jego poparcie na wiecach, i jego oponentów, liczących na głosy umiarkowanego elektoratu. W kilku stanach nominacje partyjne wygrywają kandydaci republikańscy bez poparcia Trumpa, co może świadczyć o zmęczeniu części społeczeństwa jego ciągłą obecnością w polityce. Donald Trump jeszcze oficjalnie nie zadeklarował, czy będzie się ubiegał o fotel prezydenta USA w 2024 roku; ma na to czas, ponieważ zarząd partii republikańskiej składa się z jego popleczników, więc nie musi się spieszyć.

Społeczeństwo amerykańskie bardzo angażuje się w życie polityczne. Po ogłoszeniu niekonstytucyjności aborcji lewicowe (czy raczej lewackie) organizacje maszerują ze swoimi zwolennikami po ulicach miast, żądając aborcji na życzenie. W 1973  roku w słynnej sądowej sprawie Roe vs Wade, Sąd Najwyższy USA uznał prawo kobiety do aborcji. Trzeba zaznaczyć, że każdy stan USA ma swoje prawa dotyczące wielu kwestii: sposobu przeprowadzania wyborów, posiadania broni, a także aborcji. Tradycyjnie liberalne stany, mają również liberalne prawo – na przykład ponad rok temu w stanie Nowy Jork wprowadzono prawo umożliwiające aborcję jeszcze w dziewiątym miesiącu ciąży, a jest też propozycja ustawy „aborcji” już po urodzeniu dziecka.  Natomiast Północna Dakota wprowadza  zakaz aborcji z wyjątkiem, gdy ciąża jest skutkiem gwałtu lub gdy istnieje zagrożenie dla zdrowia matki.

Podział społeczeństwa amerykańskiego jest jak widać ogromny, podobnie jak w Polsce. W wielu przypadkach pogłębiają go organizacje sponsorowane przez lewicowych miliarderów, którzy chcą mieć prawa odpowiadające ich interesom.

Inną kwestią dzielącą społeczeństwo jest posiadanie i używanie broni. Ostatnia masakra w maju tego roku w stanie Teksas, gdzie młody człowiek zabił w szkole podstawowej 22 osoby (łącznie ze swoją babcią), pobudziła do działania rządzących obu partii. Kilka dni temu Kongres przegłosował ustawę o zwiększeniu zabezpieczenia w szkołach i zakazie sprzedaży broni osobom karanym i psychicznie chorym. Demokraci ogłosili sukces, prezydent stwierdził, że podpisana ustawa uniemożliwi masowe zabójstwa w szkołach. Niestety nie ma w niej żadnego zapisu o mediach społecznościowych, w których osoby z zaburzeniami psychicznymi piszą o swoich morderczych planach.

Co te przełomowe wydarzenia mają wspólnego z Polską? Bardzo dużo. Wygrana republikanów w wyborach do Kongresu i Senatu, jeszcze w maju była prawie pewna, ale już nie jest. Społeczeństwo amerykańskie niechętnie odnosi się do poparcia prezydenta Bidena dla Ukrainy. Miliardowe wydatki na rzecz walczących nie wszystkim się podoba i jest wykorzystywane przez wielu republikanów. Deklarują, że w przeciwieństwie do demokratów nie będą zapewniać Ukrainie tak wielkich pieniędzy. W marcu i kwietniu zorganizowano wyjazd senatorów oraz kongresmenów na Ukrainę w celu wyrażenia poparcia dla tego kraju. Ale dwa miesiące w polityce to bardzo dużo. Teraz głównymi hasłami wyborczymi będzie prawo do aborcji lub jej zakaz.

Postawa prezydenta Bidena oraz większości demokratów jest korzystna dla Polski, świadczy o docenieniu ogromnej pomocy naszego kraju dla Ukrainy. Do tej pory to rządy republikańskich „jastrzębi” (czyli ludzi prawicowych uznających walkę o wolność i prawo) były potrzebne naszemu krajowi, zwłaszcza w czasie prezydentury Donalda Trumpa. Ale sygnały zza oceanu pokazują, że nie możemy być pewni sojuszniczej postawy większości republikańskiej, jeśli otrzymają przewagę w wyborach.

 Polska powinna więc mieć organizacje pozarządowe, które będą dbać o interesy i dobre relacje z kongresmenami oraz senatorami obu partii. Słowo „lobbowanie” ma negatywne konotacje, ale wyraża też bardzo ważne i profesjonalne działanie na rzecz organizacji, dużej firmy lub państwa. Obecne polonijne organizacje nie są tak zaangażowane w Waszyngtonie jak powinny. Mogłyby na przykład podziękować kongresmenom za wizytę na Ukrainie oraz wystąpienia popierające Polskę. Jeśli republikańscy kandydaci niezwiązani z Trumpem wygrają wybory, to nie będziemy mieli dobrego zaplecza w amerykańskim Kongresie. Odrzucą oni wszystko, z czym Trump był związany i wszystko, co zrobili demokraci, wliczając poparcie dla wojny na Ukrainie. Nasze społeczeństwo – zarówno Polonia w USA, jak i przedstawicie rządu, muszą sobie zdać z tego sprawę i zacząć myśleć perspektywicznie – na poparcie trzeba zapracować, nie można liczyć, że ono po prostu będzie zawsze.

Agnieszka Marczak

- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article