10,3 C
Warszawa
poniedziałek, 26 września, 2022

„Dobijcie czerwonego gada!”

Must read

Takie słowa słyszeli polscy żołnierze od mieszkańców wszędzie tam, skąd przepędzano bolszewików w 1920 roku.

Bitwa nad Niemnem od 20 do 28 września 1920 roku zadecydowała o ostatecznym zwycięstwie nad bolszewikami. Gdy główne oddziały bolszewików atakowały Warszawę, tereny wokół Grodna zostały wyznaczone dla koncentracji dodatkowych posiłków, ściągniętych z różnych odcinków frontu bolszewickiego. Zasadniczym elementem sił bolszewickich na tym odcinku były oddziały wchodzące w skład Frontu Północnego. Grodno zostało zajęte 23 lipca i od tego momentu znajdowało się pod okupacją bolszewicką. Mieszkający tam Polacy stali się ofiarami terroru komisarzy bolszewickich. Okupant był wspomagany przez miejscowych Żydów, którzy nie ukrywali nienawiści do polskich sąsiadów. Żydzi podczas walk o miasto wspierali najeźdźców, tworząc zbrojne bandy i atakując z zaplecza polskie wojsko. Pierwszymi ofiarami bolszewickiego terroru byli polscy inteligenci, policjanci, oficerowie, urzędnicy, drobni sklepikarze itp. W imię walki z „polskimi panami” próbowano pozyskać miejscowych robotników i okoliczna biedotę wiejską. Jak na ironię akurat te grupy były najmniej podatne na bolszewicką propagandę. Grodzieńszczyzna interesowała bolszewików jeszcze z jednego względu. Stąd było bliżej do granicy z Niemcami, a z nimi prowadzono tajne niemiecko-bolszewicko rozmowy skierowane przeciwko Polsce. Jednym z punktów rozmów była kwestia zwolnienia z niemieckich obozów internowanych żołnierzy rosyjskich oraz przerzucenie ich do bolszewickich oddziałów. 15 sierpnia, w czasie trwania bitwy warszawskiej, gazeta „Prawda” opublikowała materiał, w którym informowała czytelników o przekazaniu Niemcom terytoriów zdobytych przez bolszewików lub wkrótce zdobytych w „pańskiej Polsce”. Przykładem takiej „dobrej woli” było przekazanie Działdowa Niemcom wyzwolonym spod okupacji pańskiej Polski. Co więcej, były omawiane plany przemarszu bolszewickich oddziałów przez Prusy Wschodnie w kierunku Warszawy. Niemcy najkrótszą drogą, przez Litwę, przesyłali na  pole bitwy na Wschód broń i amunicję, a także oficerów jako instruktorów. Niestety, Litwa, która w planach marszałka Józefa Piłsudskiego miała pełnić główną rolę w jego federacyjnych planach, okazała się państwem niezdolnym do przewidywania przyszłości. Dwadzieścia lat później Litwini poznali prawdziwe oblicze sąsiada, którego wspomagali w 1920 roku, umożliwiając przepływ pomocy finansowej oraz ok. 6 tys. niemieckich żołnierzy i oficerów przez Kowno do bolszewickiej armii.

Plany bolszewików zostały pokrzyżowane m.in. dzięki polskiemu wywiadowi. Należycie odczytał je Piłsudski, który zamiast czekać i dać bolszewikom czas na powiększenie sił, kazał przystąpić do walki. Wyprzedził tym samym o kilka dni bolszewików liczących już na przeprowadzenie decydującej bitwy, którą dzięki przewadze ilościowej nad Polakami, rozstrzygnęliby na swoją korzyść. Lenin chełpił się: Udowodniliśmy, że Polska nie może nas pokonać, my natomiast byliśmy i jesteśmy niedalecy zwycięstwa nad Polską. I faktyczne, gdyby nie rozpoczęty wieczorem 20 września frontalny atak polskich oddziałów na Grodno i Wołkowysk, zwycięstwo nie byłoby możliwe, a przynajmniej byłoby trudniejsze do osiągnięcia. Walki o Grodno trwały pięć dni i zakończyły się sukcesem. Piłsudski szedł dalej. Ceniąc strategię Napoleona, zastosował taki sam manewr oskrzydlający, polegający na równoczesnym ataku czołowym i oskrzydlającym na tyły przeciwnika. W tym celu skierował oddziały dowodzone przez gen. Edwarda Śmigłego-Rydza przez terytorium Litwy w kierunku Niemna. Po drodze trzeba było stoczyć walkę z oddziałami litewskimi, które stawiały opór, m.in. broniąc Sejn. Po kilku godzinach walki miasto zostało zdobyte, zaś do polskiej niewoli trafiło ok. tysiąca żołnierzy litewskich. Walki z bolszewikami trwały na kilku odcinkach – na wszystkich najeźdźcy wycofywali się w chaosie, nawzajem się ostrzeliwując. Dywizja Litewsko-Białoruska toczyła ostry bój w Krwawym Borze z przedzierającymi się oddziałami bolszewickimi, których liczebność mogła wynosić kilkanaście tysięcy żołnierzy. Oddziały te były zdeterminowane, by walczyć do upadłego, znajdowało się bowiem wśród nich wielu komisarzy bolszewickich. Zdawali sobie sprawę ze swego położenia – wycofanie z pola bitwy zostałoby potraktowane jako dezercja, za co groziła kara śmierci. Z kolei 28 września Dywizja Legionowa, która zaatakowała Lidę, po kilku godzinach walki zdobyła miasto. Wycofujących się na całym froncie bolszewików, atakowali miejscowi chłopi, Polacy, Białorusini i Litwini, którzy na własnej skórze przekonali się, jaki „raj” szykowali bolszewicy. Niektóre bolszewickie grupki maruderów same poddawały się do polskiej niewoli, ale dotyczyło to raczej tylko tych, w których nie było zdeterminowanych komisarzy politycznych. Walki o Grodno i Lidę stanowiły zasadniczy moment klęski Rosjan. Do niewoli trafiło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, straty ludzkie i materiałowe najeźdźcy były olbrzymie. Lida stała się grobowcem bolszewickiej armii. Pokonane siły Rosjan nie były zdolne do dalszej walki. Operacja niemeńska była dopełnieniem zwycięstwa Polaków w całej wojnie i ocaleniem niepodległości odradzającej się Polski.

Nieprzyjazna, a miejscami wroga Polsce postawa Litwy podczas wojny z bolszewikami, przekreślała federacyjne plany Piłsudskiego. Należało choć w części zrealizować je, odrywając Litwę Środkową. Piłsudski nie mógł oficjalnie patronować realizacji tego przedsięwzięcia. Powód był prosty, międzynarodowe ustalenia przesądzały o pozostawieniu Litwy Środkowej w granicach państwa litewskiego. W otoczeniu Piłsudskiego było wielu oficerów pochodzących z tego terenu. Oni nie mogli się pogodzić z myślą o utracie tej ziemi na rzecz „litewskiego zdrajcy”. Postanowili zająć Wilno, Grodno i Lidę na zasadzie „faktów dokonanych”. Na czele grupy „buntowników” stał gen. Lucjan Żeligowski. W depeszy do Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego pisał: Zważywszy, że zawarte z rządem kowieńskim linie rozejmowe z góry i na niekorzyść naszą, nas mieszkańców ziemi wileńskiej, grodzieńskiej i lidzkiej wraz z polskim Wilnem przesądziły Litwinom, postanowiłem z orężem w ręku prawa samostanowienia mieszkańców miłej ojczyzny obronić. Z żalem zgłaszam zwolnienie od obowiązków służbowych. Piłsudski, po cichu wspierający, a w zasadniczej części doradzający mu w tych planach, zdawał sobie sprawę z nieuchronnych trudności: W sprawie Wileńszczyzny są dwa rozstrzygnięcia: albo federacja – a to jest program zwalczany i przez Polaków, i przez Litwinów, albo wcielenie do Polski. Wspomniana forma „samostanowienia” Wileńszczyzny, została przed całą akcją starannie przygotowana przez Piłsudskiego. Poinformował on Wielką Brytanię i Francję, że obiecał mieszkańcom Litwy Środkowej taką formę przynależności państwowej tych terenów, więc byłoby rzeczą niehonorową obecnie nie dotrzymać swej obietnicy i wyrzec się swego stanowiska w tej sprawie. Na początku października 1920 roku oddziały Żeligowskiego zajęły Wilno i utworzyły tzw. Litwę Środkową. Litwini zwrócili się do Ligii Narodów, by postawić na forum międzynarodowym kwestię przynależności zajętej ziemi. Piłsudski po cichu liczył na to, że Litwini zostaną przymuszeni sytuacją do powrotu koncepcji federacyjnej z Polską. Tak się jednak nie stało. Liga Narodów zaproponowała przeprowadzenie plebiscytu mieszkańców, co z kolei nie zostało zaakceptowane przez Kowno. Były ku temu powody – ponad 70 proc. mieszkańców stanowili Polacy, więc wynik plebiscytu byłby dla Litwinów niekorzystny. „Buntownik” Żeligowski doprowadził do przeprowadzenia wyborów do Sejmu Wileńskiego, który 20 lutego 1922 roku ostatecznie przegłosował przyłączenie tego terenu do Polski. Oficjalnie przejęcie przez Polskę Litwy Środkowej nastąpiło 16 kwietnia 1922 roku.

      Traktat ryski, podpisany 18 marca 1921 roku kończył wojnę polsko-bolszewicką. Była porażką Piłsudskiego w zakresie budowy sfederowanych z Polską państw na Wschodzie. W zamian bolszewicy zobowiązywali się do nieingerowania w kwestie wzajemnych relacji Polski i Litwy. Mimo podpisanych zobowiązań Sowieci przez cały okres międzywojenny przerzucali przez granicę swoich konfidentów w celu organizowania dywersji komunistycznej w Polsce. Moskwa stała także za cichym wspieraniem ukraińskich ruchów nacjonalistycznych na ziemiach polskich. W tej materii Sowieci postępowali tak samo jak Niemcy, którzy także stali za udzielaniem poparcia nacjonalistom ukraińskim. Polska natomiast, uznając sowiecką Ukrainę, zrywała wcześniejsze zobowiązania wobec Petlury. Te oddziały ukraińskie, które nadal prowadziły działania przeciwko bolszewikom, a następnie przekroczyły granicę z Polską, zostały internowane. Piłsudski, odwiedzając ukraińskich internowanych, przeprosił za zaistniałą sytuację: Panowie, ja was przepraszam, ja was bardzo przepraszam.

W wielu innych kwestiach Moskwa nie wywiązała się z innych zobowiązań, m.in. wypłaty Polsce w ciągu roku 30 mln rubli w złocie jako zadośćuczynienie za udział w działalności gospodarczej ziem Rzeczypospolitej carskiej Rosji. Za granicą pozostała polska ludność, która jako pierwszy naród w Związku Sowieckim stała się ofiarą ludobójczej specjalnej akcji NKWD w latach 1937–1938. To był odwet Sowietów za klęskę w wojnie z Polską w 1920 roku.

A kiedy Sowieci i Niemcy podpisali pakt w 1939 roku, zrealizowali swoje plany rozbioru Polski, jakie omawiali dziewiętnaście lat wcześniej.

Andrzej Manasterski

Poprzedni artykułTwardy zawodnik
Następny artykułKolonializm ideologiczny
- Advertisement -spot_img

More articles

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Latest article